Może to zmienią w następnej generacji Corolli, kiedy ci z UE pojeżdżą sobie takimi autami i dojdą do wniosku, że jednak jest to zbyt irytujące, męczące i rozpraszające kierowcę. Powinno dać się to wyłączyć na stałe i kierowca sam powinien decydować, czy i kiedy sobie to włączyć. A najgorsze jest to, że w planach jest jeszcze oprócz tych pisków, automatyczne hamowanie przed znakami ograniczenia prędkości. Dopiero wtedy będą jaja. Ja w swojej Corolli 2021 mam spokój. Miałem w planach zmianę auta po 5 latach, ale po tym, co tu piszecie + wprowadzenie automatycznego hamowania, te moje plany raczej pójdą wpizdu.