"kultura zapierdalania" każe Ci wyłączać to ostrzeżenie. To jakiś wewnętrzny przymus, imperatyw kategoryczny Kanta, czy zwykłe "robie co chce". Ta głupota może Cię kosztować grubo,
Zastanawiam się co zmusza takich ludzi do pisania tych swoich "mądrości".... Nie masz pojęcia jak jeżdzą ludzie do których piszesz te teksty, ale oczywiście błyszczysz, a nawet znasz słowo vhdl - gratuluje, ja ostatni raz programowałem w vhdl 25 lat temu, na politechnice, i nie wiedziałem że ktokolwiek jeszcze czegoś takiego używa. Za to o szynach can masz widać zerowe pojęcie. Rozumiem też że immobilizer toyoty, który zapewne masz domyśnie zapakowany w swoje auto, także jest takim samym "niecertyfikowanym" urządzeniem... LOL.
Ja jeżdzę bardzo normalnie i nazywanie mnie "kulturą zap*" po prostu żałośnie obnaża piszącego. Podpowiem ci - ten chory system walenia po powiadomieniach w moim przypadku potrafi na trasie dojazdu do szkoły (~3km) moich dzieci nawalać po uszach non-stop, a do tego system toyoty dodaje do prawdziwych ograniczeń także dwa znaki namalowane na dykcie ("zwolnij bo kurzysz - 20km/h) oraz ograniczenie ze starej przyczepy ciągnikowej ustawionej niefortunnie przy ogrodzeniu. To bębnienie nie ma absolutnie żadnego sensu i powoduje tylko to że kierowca przestaje zwracać uwagę na jakiekolwiek powiadomienia i, co oczywiste, nie zareaguje wtedy kiedy naprawdę potrzeba. U mnie na terenie całej miejscowości jest 30kmh - nikt, łącznie z policją, nie jest w stanie oczywiście tak jeździć, właściwie ruszając z jednego ze zwalniaczy przekraczasz już "alarmy". Mam też wrażenie, poparte latami doświadczeń z dróg, że takie same niebezpieczeństwo na drodze oznaczają ludzie jadący bardzo ryzykownie, jak i ci którzy nie wiadomo czemu jada wolniej niż auta nauki jazdy.
Dodam też dla "Twej" informacji że licznik który masz w swoim aucie na dzień dobry przekłamuje ci "fabrycznie" o 5km/h, więc nawet jak u Ciebie już dzwonią wszystkie alarmy a ludzie wokoło wyprzedzają Cię nawet na skuterach, to Ty nadal nie przekroczyłeś ograniczenia. Osobiście uważam że tylko rozum kierowcy i jego skupienie na kierowaniu jest ważne, a systemy tego typu powinny wspomagać. U mnie dzięki "niecertyfikowanemu urządzeniu" dokładnie tak jest, właściwie w moich poprzednich autach też właśnie tak było i to fabrycznie, w jednym z nich były nawet fizyczne przyciski które wyłączały kontrolę pasa ruchu (nieprzydatną na wielu drogach krajowych) czy system start-stop.
Przyznaję że forum Toyoty jest pierwszym na którym jestem i gdzie jest tylu "kaznodziei-teoretyków", nigdzie nie naczytałem się nauk o tym że samodzielne wyciszanie auta jest złe, że nadkola i podszybie musi być nieosłonięte żeby miało przewiew, że wcale nie jest głośno bo dokładnie tak ma być, że ładowanie akumulatora to specjalna dziedzina wiedzy, że wyłączanie agresywnych i bezsensownych systemów to łamanie zasad i awans do grona "szaleńców", a jazda ekonomiczna oznacza bycie zawalidrogą w ruchu drogowym

. Cóż
