Do tego elektronicznego lusterka, to raczej nieliczni potrafią się przyzwyczaić. Problem polega na tym, że jadąc autem patrzysz w dal. Twój wzrok ogniskuje się kilkadziesiąt metrów przed autem (albo i więcej). Przerzucając go na standardowe lusterko, wciąż patrzysz na odległość (nie oglądasz lusterka, tylko odbity w nim obraz). Natomiast spoglądając na lusterko elektroniczne, patrzysz na obraz z odległości pół metra. To tak, jakbyś trzymał przed sobą smartfon i co chwilę na przemian patrzał na niego i na jakiś punkt 100m dalej - oczy szybko się zmęczą.
Oczywiście czasem się przydaje, jak bagażnik załadowany i wtedy fajnie, że jest, ale używa się go raczej tylko wtedy, kiedy nie ma innej możliwości.