kurde już przestańcie, pokażcie mi auto które rury, blachy trzymające kokpit, konstrukcję foteli itp. lakierowane czy cynkowane.
Sprzedacie to i tak za parę lat bo wam się znudzi a nie że przerdzewieje lub przestanie spełniać swe funkcje.
I to jest głos rozsądku !
Na jakimś forum był gościu który na zakupy samochodu (nawet nowego) jeździł z endoskopem i nawet lekki nalot w przestrzeni zamkniętej dyskwalifikował auto, pewnie dalej jeździ rowerem, no chyba że lekarz zmienił mu leki.
A wracając do meritum, jeżdżę 8 letnią RAV 4 od nowości, wypsikana woskami i na każdym przeglądzie rejestracyjnym diagnosta się pyta jak ja to robię że auto jest jak nowe. Zony YC zaraz po zakupie tez wszystko wypsikałem woskami ( 2 dni roboty + 8 spreii wosku) i naprawdę mam gdzieś ze mi zardzewieje jakaś śrubka przy fotelu lub w podwoziu. A już szczytem głupoty( przepraszam) jest reklamowanie/sprzedaż samochodu bo na części nie będącej częścią konstrukcyjną/nośną , a do tego grubości paru milimetrów, zaobserwowano jakieś oznaki rdzy.
Oczywiście po pochwaleniu się swoją robota na jakimś forum spotkałem się z falą hejtu , że jak nie wydam kilkunastu tysięcy na konserwację, nie rozbiorę auta na czynniki pierwsze i nie zrobi to specjalista to w najbliższą sobotę auto mi się rozpadnie


Z całym szacunkiem, jeżdżę już ponad 40 lat i żadne auto mi się nie rozpadło z rdzy( a miałem ich kilkanaście), wystarczy mieć coś w głowie i jej używać a nie słuchać hejterów którzy robią sobie sepuku bo im śrubka zardzewiała

Co nie zmienia faktu że teraz auta robią księgowi , a ty użytkowniku się martw, ale dalej jest ważne hasło jak dbasz, tak masz
