Jak to jak wygląda. W Belgii 99% to warsztaty prowadzone przez Turków, czyli zmienić olej i „jazda”.
W ogóle w Belgii auta są traktowane jak produkt do użytku codziennego. Kupić, pojeździć 5 lat, zostawić w rozliczeniu przy odbiorze następnego. Mam wielu znajomych w Belgii i raczej auta używanego bym tam nie kupił.

99% aut zostawionych w rozliczeniu jest odkupywane przez komisy, znowu 99% to Turcy. Jak da sie coś pokombinować z przebiegiem itp. to oczywiście, że to robią, a dalej auta trafiają na wschód Europy. Ten 1% to auta w dobrym stanie z ceną zaporową dla handlarza… trafiają do mniej zamożnych Belgów, którzy kupują auta używane.