[Aktualizacja, mam nadzieję, że koniec]
Nie jestem jeszcze na 100% pewien, ale chyba znalazłem. Kilka lat temu wymieniałem baterię w jednym kluczyku. Oryginalnie był wsadzony CR2016 Panasonic, kupiłem Duracell, co mogło pójść nie tak...
Otóż Duracell jest mikroskopijnie węższy od Panasonica, co powoduje, że bateria wyskakuje z gniazda. Nie pytajcie jak to możliwe, po prostu Duracell wyskakuje, a Panasonic się trzyma. Gniazdo nie jest uszkodzone, nie wydaje się rozbite - to była pierwsza wymiana baterii od nowości. Tak samo wyskakuje z gniazda w obu kluczykach. Idźmy dalej, w kluczyku Toyoty z mechanicznym grotem bateria ma wskoczyć w gniazdo i się trzymać, dekielek ma wprawdzie wypust, który miałby ją docisnąć, ale nie wiem jeszcze jak mocno to robi, a co najgorsze, dekielek trzyma się na gumowej uszczelce, nie ma żadnego zatrzasku czy zapadki, po prostu dociskamy go na gumie i nigdy nie wiemy, czy doszedł do końca, a ja właściwie cały czas rzucam kluczykami, wrzucam je do szuflady, jak wchodzę do domu, czy rzucam na biurko w pracy, co może powodować brak styku.
Gdyby to było moje rozwiązanie, to by oznaczało, że wyciągnąłem złe wnioski z mojej pożal się Boże diagnozy - pisałem wyżej, że ta dziwna utrata komunikacji z autem postępuje na obu kluczykach tak samo. Widocznie tak nie było, a ja to sobie wymyśliłem. Na parkingu pod lotniskiem po dwóch tygodniach po kilkudziesięciu naciśnięciach w końcu postanowiłem otworzyć kluczyk i wtedy wyleciała mi bateria, nie pamiętam co jeszcze zrobiłem po jej wsadzeniu, ale wtedy właśnie zaczął się kontakt kluczyk-auto.
Aktualnie używam kluczyka bardziej wyrobionego z przełożoną baterią Panasonic i po paru dniach nie było problemu, będę obserwował
