Wracam po dłuższej przerwie, choć przerwy w poszukiwaniach przyczyny nie było. Ogólnie mało jeżdżę tym samochodem, więc testy robię przy okazji jakiegoś wyjazdu do sklepu itp. W każdym razie nie wiem ile razy już trytytki zakładałem, gąbki, rozpórki itd., ale będzie to naście lub może już dziesiąt razy. Powoli tracę już cierpliwość i niedługo połamię jakiś plastik z nerwów, że to ja muszę to robić, a nie Toyota, mimo że auto jest na gwarancji. Nikt nigdy nie namówi mnie na kupno Toyoty lub jakiegokolwiek nowego auta w zasadzie.
W szczegółach wygląda to tak, że poradziłem sobie chyba z dzwiękiem, z którym walczyłem przez ostatnie 2 lata. Problem to luźny plastikowy element, pod który wystarczyło podłożyć kawałek gąbki.

Natomiast nie mogę poradzić sobie z dźwiękiem, który pojawił się po założeniu trytytek na rurki, które były głównym podejrzanym przez jakiś czas. W zasadzie nadal są, bo możliwe, że dźwięk zmienił tylko charakterystykę. Pojawia się w przedziele innych obrotów (około 2300), jest sporo głośniejszy i trochę inny po prostu. Trytytki zdąłem, ale dźwięk nie ustąpił. Tak jest do dzisiaj. Wczoraj doznałem olśnienia i dowiedziałęm się co trzeba zrobić żeby silnik spalinowy pracował na biegu jałowym i zwyczajnie znowu zanurkuję pod deskę, tylko że na włączonym silniku i spróbuję wywołąć ten dźwięk na postoju. Wtedy lepiej usłyszę skąd dokładniej dochodzi.
Pisząc to myślałem czy to ma sens. Kogo to obchodzi. Ale widzę że wątek był czytany ponad 800 razy, to może kogoś jednak będzie i a nuż znajdzie się wśród tych osób mój wybawca. Póki co gdyby nie Konrad62, to dalej tkwił bym w martwym punkcie. Teraz wprawdzie problem nadal jest. Niby ten sam, ale jednak inny Ogólnie dla mnie Toyota równa się tandeta i tyle. To, że teraz tak się auta produkuje, bez testowania wypuszcza na rynek, nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Tandeta jest tandetą. Już nie wspomnę o tych wszystkich dźwiękach ostrzegających o różnych „zagrożeniach”, typu otwarte okno, jak bym nie widział sam, że jest otwarte. Ale nikt jakoś nie widzi zagrożenia w tych wszystkich youtubach i Messengerach, wizualizacjach jak to silnik spalinowy ładuje elektryczny, czym sporo osób sobie koncentrację testuje w trakcie jazdy. Długo mógłbym wymieniać wady, ale że nic to nie zmieni, to poprzestanę na tym „krótkim” żalu do „wspaniałej” Toyoty i jej podobnych.
Odezwę się wkrótce znowu. C.d.n.