Czytam Wasze posty z ciekawością, bo jednak czasem myśl o LPG do głowy wpada.
Z LPG już troszkę jeździłem, bo najpierw Previa I i (pomimo bardzo dobrze poskładanej i zamontowanej instalacji) niestety pojawiła się konieczność wymiany silnika po kilku latach z powodu pęknietej głowicy. Silnik wymieniałem za jakieś 2k (znalazłem firmę, co je ściągała z Japonii), jeszcze chyba ze 2 lata pojeździłem i poszła (sprawna!) do ludzi.
Ale przy spalaniu na poziomie ok. 16 l/100km i przebiegach wtedy ok. 20 - 25 kkm. rocznie to był i tak dobry interes.
Potem miałem Avensis II 1.8 (to świetne 1.8, które "zupełnie nie brało oleju"). Samochód miał "fabryczną" instalację LPi (wtrysk bezpośredni) zakładaną przez dealera. Jak już ogarnąłem silnik i udało mi się wymyślić, jak i gdzie wymieniać olej w pompie gazu, to chyba padała sonda lambda, bo pojawiały się engine checki dotyczące mieszanki - auto sprzedałem.
Ale sama instalacja działa spoko, tylko serwisowanie to był koszmar.
A potem 10 lat na LPG w RX300. Znów spoko, bo jednak taniej ale.... wożenie koła zapasowego w bagazniku przy wakacyjnych wyjazdach było lekko upierdliwe no i tankowanie co jakieś 270 km też nie było super.
A teraz, jak liczę, to przejechałem od zakupu w styczniu 2024 prawie 62 tys. km i średnie spalanie z całego przebiegu to 4,51 l/100.
Roznica w cenie i spalaniu gazu jest po prostu za mala, zeby mi sie to oplacalo biorac pod uwage dodatkowy klopot - czestsze tankowania, zmniejszoby bagaznik, bo zapas, dodatkowe czynnosci serwisowe. Ale cieszy mnie świadomość, że jakby co… mogę założyć i bieżące koszty – bo to ciężko rozpatrywać jako oszczędności (coś jak z rzucaniem palenia dla oszczędności) – trochę spadną.