Witam wszystkich,
Niestety i mi zdarzyła się sytuacja z rozładowanym aku 12V - opiszę Wam mój przypadek.
Pacjent - Corolla Cross 2.0, zakupiona Listopad 2025, przebieg 10900km. Jeżdżę regularnie, 3 razy w tygodniu krótkie odcinki (3-8km), 1 raz w tygodniu trasa 150km. Niedawno odwiedziłem rodziców i auto odstawiłem do garażu na 6 dni....Oczywiście byłem świadomy tych wszystkich problemów z akumulatorami 12v, ale tym razem miałem nadzieję, że może mnie ten problem ominie, bo jednak sporo i często jeżdżę....Jakież było moje zdziwienie, gdy po wejściu do auta ukazał się raz szybko tylko komunikat 'low battery', po czym auto kompletnie nie odpowiadało (brak prądu).
Pierwszy moment, panika, bo akurat miałem zaczynać trasę 150km (podróż do pracy) - chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do znajomego sprzedawcy, mając z tyłu głowy, że może uda się na szybko zorganizować auto zastępcze. Sprzedawca od razu mnie uspokoił, mówi że zna problem itd. i kazał otworzyć maskę, odnaleźć + w puszcze w bezpiecznikami i minusem podpiąć się pod masę. De facto - masą miał być jakikolwiek nielakierowany element blaszany pod maską - sprzedawca polecił jakąś śrubę znaleźć i tam podpiąć klemę minusową.
Zapytałem od razu, czy metoda z podłączonym prostownikiem do sieci na pewno jest bezpieczna, po czym usłyszałem co najmniej 3 razy zapewnienia, że oczywiście że bezpieczna, prostownik musi być podpięty do sieci.
Ok, a więc podbinam tak jak polecił i włączam prostownik do sieci - momentalnie auto ożyło, ale na zasadzie - dyskoteka świateł (światła migały naprzemiennie), i można było nawet usłyszeć jak prąd przepływa - natomiast coś mnie tknęło i po chwili sprawdziłem klemy - były gorącem, więc spanikowałem i odłączyłem prostownik.
Po chwili próbuję odpalić w tryb ready - nie dzieje się nic, poza tym, że po wciśnięciu hamulca zaczął dziwnie wibrować, a wręcz odpychać moją nogę do góry - żadnych szans na procedurę pedał hamulca + start. Dzwonię do sprzedawcy i opisuję mu to - mówi, żebym ponownie podłączył prostownik i próbował dalej - to jedyna metoda. Już mocno poddenerowany ponownie podłączam do sieci prostownik i znów to samo - dyskoteka świateł i to samo odczucie w kabinie z pedałem hamulca (w trybie P).
Odłączyłem prostownik i tłumaczę człowiekowi, że coś mi tu nie gra...on na to, że to niemożliwe, kazał nawet robić zdjęcia prostownika i mu pokazać (prostownik ok, ale ten stary typ, nie inteligenty). Już na mocnym wkur.... dzwonię do Assistance, do 1 godziny podjeżdża serwisant i podłącza booster pod maską i auto oczywiścio ożyło i zostawiłem tak przez godzinę w trybie Ready, przed zrobieniem trasy.
Gdy opowiedziałem serwisantowi całą historię, to najpierw dostałem reprymendę, że źle podpiąłem masę i pokazał że masa u mnie jest po drugiej stronie komory silnika i nie można tak podpinać pod jakąkolwiek śrubę itd (oczywiście nie podpinałem gdzieś blisko falownika) tylko w konkretnym miejscu. Potem mi wytłumaczył, że absolutnie nie wolno prostownikiem takiej procedury wykonywać tylko dedykowanym inteligentnym akumulatorem - ewentualnie jak ktoś się nie zna to od razu dzwonić na Assistance i nic samemu nie kombinować.
Ja cały spocony po tym co usłyszałem, bo już z tyłu głowy myśli, że może więcej szkód narobiłem sam, popaliłem jakieś bezpieczniki itd, ale na szczęście zrobiłem bezproblemowo trasę 150km i na drugi dzień byłem już w ASO Toyoty, gdzie sprawdzili czy są jakies błędy, stan bezpieczników itd - i od razu wymienili akumulator 12V na nowy...
Także, ku przestrodze koledzy. Notabene, wyczytałem też na internetach że aplikacja My Toyota powoduje też nadmierny pomiar prądu i często wybudza auto, gdy np sprawdzamy status pojazdu. To wszystko powoduje, że apka My Toyota często komunikuje się z modułem DCM i wybudza auto, a cały prąd idzie właśnie z akumulatora 12V.
Pamiętajcie, jeśli nie macie pewności jak to wszystko podpiąć pod maską, lepiej wezwać poprostu assistance.
Pozdrawiam.