Mam pytanie dotyczące przeglądów w Toyocie. Posiadamy dwa auta: Yarisa Cross i Corollę Cross — obie hybrydowe, kupione w odstępnie 4 miesięcy.
Podczas przeglądu Yarisa zwróciłem uwagę na dokumenty. Słyszałem, że przegląd może kosztować ponad tysiąc złotych. Na fakturze mam „Przegląd okresowy – wariant standard” (487 zł) oraz koszty oleju, filtra, uszczelki pod korek spustowy, filtr do baterii HV, bateria do pilota i BLE42, filtr kabinowy z wymianą.
Spojrzałem na pierwszy przegląd Corolli z maja — podobnie: przegląd okresowy 516,60, olej, filtr oleju, uszczelka pod korek spustowy, dezynfekcja klimatyzacji, filtr układu hybrydowego.
Tym razem dostałem „Kartę przeglądową” (nie otrzymałem jej przy Corolli), na której jest adnotacja: „* - zaznacz wybrany wariant obsługi / czynność / wariant E S R i wynik”. Karta pusta. Żadnego dopisku długopisem. ZERO.
W poprzednim aucie, miałem Skodę, każdy przegląd miał odnotowane to, co zostało wykonane. Tu, również w książeczce serwisowej „0” informacji. W Toyocie — tylko pieczątka. Brak wpisów, puste pola — np. brak kodów czujników ciśnienia w oponach.
I tak naprawdę nie wiem, co zostało zrobione.
Pracownik poinformował mnie (zanim spojrzałem w dokumenty), że mam wariant ekonomiczny, ale na fakturze widnieje… standardowy. Gdy zwróciłem na to uwagę, zaczął tłumaczyć, że rzekomo dla dobra klienta wykonują standardowy przegląd, mimo że formalnie miał być ekonomiczny. Dla mnie jest to niejasne i pole do nadużyć.
Czy to typowe dla Toyoty? Czy to standardowa praktyka w Toyocie, że dokumentacja jest tak uboga, a warianty przeglądów nie są jasno określone?