Może to kwestia mentalna, ale jakoś te archaizmy mi tak bardzo nie przeszkadzają. Mam RAV4 2020 HEV i nie boję się nią pocisnąć z Polski do Kalabrii. Nowym chińczykiem? Odczuwałbym pewien niepokój. Ja jeszcze poczekam chwilę i będę uczył się na cudzych bł...doświadczeniach ;-)
Co do tego zdania o tym, że chińczyk z dnia na dzień zmienia architekturę i wypuszcza modele jak karabin maszynowy - to ja na razie popatrzę na te wszystkie jetoury, baice, beijingi, mg, komody... Zobaczę jak za 5 lat będzie wypadać awaryjność, jakość wnętrz, blacharka i może wtedy. Wtedy też może skuszę się na pełnego elektryka, kto wie...
A jeszcze co do tych chińczyków co te nowe modele tak prują to mam taki przykład: Volvo XC90 ;-) Wiem, że to nie czystej krwi chinol, ale ile to już jest na rynku? Długo, nie? A ja rozważam go jako następcę RAVki, - to jeden z niewielu modeli na rynku gdzie PHEV nie ma zmniejszonego bagażnika z powodu baterii zajmującej pół samochodu. W ogóle myślałem, że po 5-u latach będę biegł do salonu i wymieniał na nowe, ale mimo kilku irytujących aspektów, to jestem zadowolony z RAV4 i tak sobie leci kolejny rok i kolejne kilometry.
Innym autem, które rozważam to Kia Sorrento, również plugin (też prawie nie straciła bagażnika na rzecz baterii), ale miałem ostatnio nieprzyjemność jeździć Hyundaiem Tucsonem - wprawdzie w wersji zwykła spalinówka, ale jeśli w Kii asystenci i skrzynia biegów działają tak samo jak w Hyundaiu, to raczej podziękuję.