Wszyscy inżynierowie zastanawiają się jak wyjść z twarzą z „śmieci pozostawionych po procesie produkcji” w V6 2Turbo, które jakimś cudem nową partię silników niszczą rok po ich usunięciu, nie ma czasu na takie bzdety jak 12V które ledwo zipie a TCE jeszcze je raczy przedpotopowym alarmem, takim samym od chyba blisko 10 lat.
Są sprawy ważne i ważniejsze jak lansowanie się OGROMNĄ różnorodnością oferty EV, co z tego że to jest jedno auto w 3 budach, coś co Chińczycy opanowali do perfekcji już chwilę temu, liczy się liczba.
Kiedyś nagram felieton o tytule „Nikt nie CHCE jeździć Toyotą” gdzie tezą będzie fakt że żaden kierowca nie kupuje Toyoty z własnej woli, tylko zmuszają go do tego czynniki zewnętrzne jak wartość rezydualna floty, niezawodność napędu co jest konieczne do pracy zarobkowej czy za duże przeoranie przez inne marki.
Z ciekawostek właśnie ogłoszono nowy rok modelowy MY27 dla Lexusa ES, czy wyprodukowano chociaż jedną Hybrydę MY26? Strzelam że nie, ale przecież to normalne wprowadzać nowy model do produkcji PÓŁTORA ROKU, i to najważniejszą odmianę bo jak ktoś kupi ten żałosny pokaz technologiczny spóźniony o jakieś 5 lat w wersji EV bez chociażby MOŻLIWOŚCI dokupienia do >5m Limuzyny PREMIUM kamery 360° to jest skończonym debilem który nie powinien dysponować takimi pieniędzmi.