złote rady w tej kwestii?
Żadnych.
Też tak robię (oddaję koła zimowe w gratisie razem z autem kolejnemu właścicielowi).
Zawsze widzę, że nie jest to doceniane...

Może po prostu lepiej to sprzedać w skupie złomu?..
Pomyślę nad tym następnym razem.
Sam sobie wymieniam koła. Nie lubię stać w kolejkach i czekać.
Co kilka lat zmieniam zużyte opony, jak każdy, i jakbym tak miał z 3ma autami co roku latać zmienić sezonówki, to by mnie jasny szlag trafił! Mam gdzie trzymać, mam osprzęt, idzie szybko, trochę się przy tym poruszam..
Z drugiej strony: jak się robi przekładki sezonowo, to zawsze obejrzą, wyważą itd. Jak gdzieś walniesz i odkształcisz felgę nieznacznie, to po prostu możesz tego przez kilka sezonów nie wyłapać, że kółko zdecentrowane. Nie biegam wokół auta stale i nie sprawdzam, czy bieżnik nierówno wyjada..
Jeśli interesuje Cię tylko kwestia wydatku, to policz, czy cena "zimowych" felg jest niższa, wyższa, porównywalna z ceną wykonywania przekładek opony co sezon przez warsztat w czasie, w którym masz zamiar użytkować dane auto.
Przekładki przez 8 lat na felgach 20 cali (nowa RAV4), to będzie ok 3300zł.
Komplet kół zimowych z czujnikami po odliczeniu ceny opony (trzeba kupić oponę zimową w obu wariantach zmieniania gum) dziś wychodzi drożej.
Jak się ma jedno autko i dużo nerwów i czasu, to można jeździć na przekładki 2 x w roku i zaoszczędzić ze 2 tysie w całym okresie używania tego auta.
Ja jednak tu odpadam..

A, wszystkie powyższe dywagacje zakładają użytkowanie sezonówek. Miałem raz całoroczne - nie, dziękuję
