Miałem przyjemność pojeździć w tym tygodniu RAV4 i pomacać ją w salonie. Zacznę od wniosku końcowego - ja pozostaję przy zamówieniu i nie jestem zawiedziony tym, co zastałem. Miałem świadomość, że zamawiam Toyotę, a nie Mercedesa.
Najważniejsze plusy:
- bardzo płynne działanie napędu, ale to żadne zaskoczenie
- obszerność wnętrza
- wygoda i zakres regulacji foteli
- wygodna pozycja na kanapie nawet w bardziej pionowej pozycji oparcia
- dynamika przy prędkościach miejskich, zwłaszcza od startu do osiągnięcia, powiedzmy, 70 km/h; później też jest dobrze, ale nie odczuwa się tego aż tak
- wyciszenie do 120 km/h (a do 135 km/h wciąż akceptowalne)
- HUD i cały infotainment
- prowadzenie i praca zawieszenia na nierównościach
- spasowanie wnętrza (naprawdę świetne, z wyjątkiem ruchomego elementu, czyli podłokietnika)
Najważniejsze minusy:
- wyciszenie powyżej 135 km/h - nie chodzi o to, że jest w ogóle głośno, ale na słupkach A dzieją się jakieś dziwne wiry powietrzne. Jakby Toyota zapomniała o badaniach w tunelu aerodynamicznym.
- cienkie szyby - słychać przejeżdżające samochody jakby szyby były uchylone (nie były); a może to kwestia braku wygłuszenia w drzwiach? Ciężko powiedzieć.
- przy opuszczeniu fotela kierowcy na sam dół ciężko osobie z tyłu włożyć buty pod fotel.
- pewne obiektywnie znane mi rzeczy jak brak przebicia do bagażnika w oparciu kanapy, brak oświetlenia w schowku.
Nie przeszkadzają mi absolutnie inne rzeczy, na które inni zwracali uwagę czy w testach, czy w opiniach, czyli jakość plastików ani ich wygląd (mam wrażenie, że nadaje się temu nieadekwatnie duże znaczenie, mając na uwadze to, że kluczowe jest spasowanie elementów i brak niepożądanych odgłosów), twardość plastików w okolicach kolan (w ogóle tego nie dotykałem mimo wysokiego wzrostu), niewystarczająca miękkość podłokietników (może z czasem będzie irytowała, podczas krótkiej jazdy tego nie odczuwałem), rozmiar ekranu centralnego i brak daszka nad wyświetlaczem przed kierowcą, trzymanie boczne foteli (nie wiem jak szybko trzeba pokonywać zakręt, żeby to odczuć, a przesiadłem się bezpośrednio z samochodu ze sportowymi fotelami).
Co do hałasu, niczego nieoczekiwanego nie słychać od kół ani podłogi. Raczej odpuszczę wygłuszenie nadkoli, a zrobię jedynie drzwi, bo nie przystoi, żeby taki był hałas od drzwi w samochodzie za ponad 200 tys. zł.