Autor Wątek: Pompa wspomagania Carina E  (Przeczytany 2750 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 84
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #15 dnia: 06 Marca 2026, 18:28:41 »
Dzięki za wszystkie wskazówki. Dam znać w przyszłym tygodniu co udało się ustalić i jakie są rokowania.

A tak na koniec jeszcze tylko zapytam (bardziej teoretycznie, bo teraz tylko spekulować mogę na ten temat) - czy sądzisz, że ta wymiana płynu wspomagania w kwietniu 2025 r. mogła być początkiem końca tzn. że mogła przyczynić się do wystąpienia objawów pompy i ew. pójść dalej w układ? Chodzi mi o to, czy z płynem do wspomagania może być podobnie jak np. z gęstym, mineralnym olejem w samochodzie. Jak cały czas lejesz jakieś 10W40, a potem zrobił płukankę np. pełnym syntetykiem, to może powodować jakieś rozszczelnienia i tego typu historie tylko z powodu wypłukania samego nagaru? Tu też mowa o innej lepkości (do wspomagania zalali zgodnie ze specyfikacją, więc powinno być to co było), ale zastanawiam się czy ta "płukanka samym świeżym" za dużo starego syfu nie ruszyła, który poszedł dalej w układ i zaczęły się przygody. Czy w przypadku oleju przekładniowego to tak nie działa i są to czyste zużycia mechaniczne podzespołów pompy czy ew. magla?

Offline dzejdzej007

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 401
  • Samochód:: Lexus GS350
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #16 dnia: 09 Marca 2026, 11:36:25 »
Są teorie, żeby nie robić płukanek świeżym olejem, zwłaszcza w skrzynich biegów, ale ja w to nie wierzę.
To jest pudrowanie trupa, jeśli rzeczywiście coś jest nie tak.
Syf nie powinien się w ogóle tworzyć, a jak ktoś nie zmieniał oleju wcześniej to dolewanie/wymiana bez wyczyszczenia/płukanki to ryzykowanie, że jednak w końcu coś poważnego się stanie.
Jak wymieniałem w skrzyni po 200k km to po przepompowaniu 15 litrów jeszcze nie był idealny - co by mi dało spuszczenie i wlanie 2 litrów jakbym się obawiał płukanki? Kompletnie nic, kasa, czas stracony a olej i tak by był brudny...

Dobrze zrobiłeś z wymianą, jakby miało paść to i tak by padło i to w najmniej oczekiwanym momencie.
Naprawić, zmieniać olej regularnie i można spać spokojnie :)

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 84
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #17 dnia: 10 Marca 2026, 18:56:23 »
Jutro ruszam do warsztatu i zobaczymy, bo apropos padania w najmniej odpowiednim momencie - dziś jak po południu do domu wracałem i parkowałem pod blokiem zgasł mi. Myślę - puściłem sprzęgło za szybko, czy co? No, ale nie. Przekręcam kluczykiem w stacyjce i nic. I tak już nie zapalił. Musiałem spychać na miejsce parkingowe, bo na drodze dojazdowej zgasł. Kompletnie nie mam pojęcia co się stało, bo najpierw to nawet rozrusznik nie chciał kręcić. Odłączyłem, podłączyłem z powrotem + do aku (taki reset) no to chociaż rozrusznik zaczął kręcić. Światło się świeci, prąd jest, ale dalej nie pali. Nawet centralka z pilota nie działa. Może pompa albo jakieś zwarcie w elektryce lub jakiś przekaźnik padł. Zobaczymy.

Tak więc jutro to najpierw muszę się "sholować" do warsztatu i zobaczyć co to takiego, ale potem mam zamiar dalej temat wspomagania pociągnąć.

A z tym płynem wspomagania (jak już wszystko ogarnę) - jaki interwał (lata/km) trzymać, jeżeli idzie o wymianę?

A co do oleju w skrzyni, to powiem tak. Ja u siebie (po zakupie) wymieniłem go, bo nie wiem kiedy wcześniej był ruszany, ale ponoć sprzęgło było jakieś 3 lata przed sprzedażą samochodu robione i możliwe, że wtedy. Książka podaje, że co 60 tys. km. I teraz też mam taką rozkminę, czy wymieniać go w tym lub następnym roku (bo akurat te 60 tys. dobiega końca) czy tak jak mi powiedziano w innym warsztacie (na przestrzeni kilka lat się przeprowadzałem w obrębie kilku miast i zmieniałem warsztaty - co miejsce to opinia inna), żeby tego w zasadzie już nie ruszać, no chyba, że np. przy okazji sprzęgła, bo jak jest i działa dobrze to zostawić (w sensie nie ma kłopotów ze skrzynią).

Offline dzejdzej007

  • Toyot Pełzający
  • **
  • Wiadomości: 401
  • Samochód:: Lexus GS350
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #18 dnia: 11 Marca 2026, 17:44:09 »
Ja się trzymam 60k km dla oleju w skrzyni i wspomagania - najlepiej zrobić razem to łatwiej pamiętać :)

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 84
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #19 dnia: 15 Marca 2026, 17:01:34 »
Dzięki za wszystkie informacje. :-)

Zobaczę jak to u mnie się dalej potoczy, bo w piątek dopiero samochód z warsztatu odebrałem. Znowu problemy z zasilaniem, nie było kiedy zająć się wspomaganiem. Mam kolejny termin na za 2 tyg. umówiony - zobaczymy wtedy. Oby już nic więcej "po drodze" nie wyskoczyło.

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 84
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #20 dnia: 17 Kwietnia 2026, 21:35:47 »
Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, bo sytuacja okazała się być bardziej skomplikowana niż pierwotnie zakładałem. Tydzień temu dopiero odebrałem samochód. Jestem na etapie testowania i użytkowania. Póki co wszystko wygląda dobrze.

Natomiast pytanie mam do Was jeszcze takie - co może być przyczyną opiłków w układzie wspomagania? Czy jest szansa, że nowa pompa tak szybko może ulec uszkodzeniu (tj. po 2-3 miesiącach niezbyt intensywnego użytkowania), że coś zacznie się z niej sypać (chodzi o zużycie bebechów w jej wnętrzu) i zanieczyszczać układ, czy raczej (patrząc na historię moich zmagań) jest to wina spartolonej roboty przy przekładania koła pasowego? Bo logika podpowiada, aby raczej ku tej drugiej opcji się skłaniać, natomiast chciałem jeszcze zapytać o zdanie, zanim wyciągnę wnioski.

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 84
Odp: Pompa wspomagania Carina E
« Odpowiedź #21 dnia: 20 Kwietnia 2026, 18:45:26 »
Zapytam jeszcze z innej strony, bo na chwilę obecną zostałem ze starą, oryginalną pompą wspomagania, która działa, ale zaczyna niedomagać wg. diagnozy warsztatu, który dokonywał przekładania koła pasowego w zamienniku od Meyle oraz z tą właśnie pompą, zanieczyszczoną opiłkami. Koniec końców kupiłem na szybką trzecią (bo coś musiałem zamontować) i padło na NTY. Budżetówka, ale póki co nie mam z nią żadnych problemów. Działa, nie piszczy, nie było problemów z montażem. jedynie czas pokaże ile wytrzyma.

Natomiast wracając do tematu wspomnianych wcześniej dwóch pomp. Czy takie pompy można skutecznie i sensownie regenerować? Myślę tu głównie o oryginalnej i o zaczerpnięciu opinii innego warsztatu na temat jej stanu (aby mieć inna opinię i zobaczyć czy pokryje się z pierwotną), tylko czy ma to sens? Gdyby się okazało, że jednak można to czy warto w to iść (aby nie wywalić kasy w błoto) czy lepiej wymieniać jak padnie np. na takie tanie NTY i już do tematu ori pompy nie wracać?

Odnośnie drugiej pompy (Meyle) - czy taką pompę (po przygodzie z opiłkami w układzie) można sensownie sprawdzić (jej stan i sprawność), a jeżeli działa to wyczyścić/zregenerować, a następnie po takim ewentualnym zabiegu bezpiecznie zamontować, gdyby była potrzeba (zakładając, że to z niej się gdzieś owe opiłki posypały w trakcie pracy po ingerencji w koło pasowe)? Czy ma to wg Was sens czy tu również lepiej już nic nie kombinować?

Pytam głównie dlatego, że na chwilę obecną zostałem z dwoma niby działającymi (ale nie do końca, bo na zużyciu i po zanieczyszczeniu) pompami wspomagania i zastanawiam się czy jest jeszcze sens/możliwość je jakoś wykorzystać/ogarnąć/zostawić na zapas.


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl