Jutro ruszam do warsztatu i zobaczymy, bo apropos padania w najmniej odpowiednim momencie - dziś jak po południu do domu wracałem i parkowałem pod blokiem zgasł mi. Myślę - puściłem sprzęgło za szybko, czy co? No, ale nie. Przekręcam kluczykiem w stacyjce i nic. I tak już nie zapalił. Musiałem spychać na miejsce parkingowe, bo na drodze dojazdowej zgasł. Kompletnie nie mam pojęcia co się stało, bo najpierw to nawet rozrusznik nie chciał kręcić. Odłączyłem, podłączyłem z powrotem + do aku (taki reset) no to chociaż rozrusznik zaczął kręcić. Światło się świeci, prąd jest, ale dalej nie pali. Nawet centralka z pilota nie działa. Może pompa albo jakieś zwarcie w elektryce lub jakiś przekaźnik padł. Zobaczymy.
Tak więc jutro to najpierw muszę się "sholować" do warsztatu i zobaczyć co to takiego, ale potem mam zamiar dalej temat wspomagania pociągnąć.
A z tym płynem wspomagania (jak już wszystko ogarnę) - jaki interwał (lata/km) trzymać, jeżeli idzie o wymianę?
A co do oleju w skrzyni, to powiem tak. Ja u siebie (po zakupie) wymieniłem go, bo nie wiem kiedy wcześniej był ruszany, ale ponoć sprzęgło było jakieś 3 lata przed sprzedażą samochodu robione i możliwe, że wtedy. Książka podaje, że co 60 tys. km. I teraz też mam taką rozkminę, czy wymieniać go w tym lub następnym roku (bo akurat te 60 tys. dobiega końca) czy tak jak mi powiedziano w innym warsztacie (na przestrzeni kilka lat się przeprowadzałem w obrębie kilku miast i zmieniałem warsztaty - co miejsce to opinia inna), żeby tego w zasadzie już nie ruszać, no chyba, że np. przy okazji sprzęgła, bo jak jest i działa dobrze to zostawić (w sensie nie ma kłopotów ze skrzynią).