Ktoś coś kiedykolwiek mówił że zawieszenia są pancerne?
Trwałe są napędy i inne mission critical podzespoły, ciężko powiedzieć czy twój przypadek odbiega od normy czy gnębisz auto w jakimś nieprzyjaznym terenie.
To nie jest pierwsza moja Toyota. Pamiętam też Corolle i Cariny z przełomu XX i XXI w. ... zawieszenie nie do zdarcia było.
Posiadana przeze mnie wcześniej Corolla XII generacji przejechała ze mną bez problemu 105 tyś. km. Nic w zawieszeniu nie stukało i nie pukało.
Styl jazdy i drogi po których jeżdżę nie zmieniły się na gorsze, wręcz na lepsze.
Łączniki są integralną całością. Wymienia się cały łącznik.
To nie jest zbyt optymistyczna wiadomosć.
Nie przejmuj się ja mam to samo przy przejechaniu 13 tysięcy kilometrów. Żeby było jeszcze śmiesznej to brak części u dwóch dilerów. Czas oczekiwania około miesiąca. A mówili nie kupuj chińczyka
Tutaj widzę mistrzostwo świata - 13 tys. km. Nie wiem jak z dostępnością tych części na śląsku jutro się dowiem bo serwis obiecał kontakt w tej sprawie.
Przynajmniej masz diagnozę.
U mnie stuka z przodu i nie wiadomo co.
Dwie wizyty w serwisie nic nie wniosły.
Mi serwisant w ASO Toyoty wprost powiedział, że najlepiej byłoby abym pojechał na szarpak do diagnosty

Przynajmniej szczery był ...i udzielił dobrej rady w gruncie rzeczy. Na serwisie podnieśli samochód do góry popatrzyli poruszali i powiedzieli, że wg nich to póki co jest oki, żadnych krytycznych nieprawidłowości. Z racji tego, że mam zaprzyjaźnionego mechanika z takowym ustrojstwem więc mógł mi zweryfikować co i jak mi z tym tyłem. No i tak się dowiedziałem, że mam luz na tulejach łącznika stabilizatora. Serwisowi to przekazałem w poniedziałek mają się do mnie odezwać.
Być może Twój serwis nie ma szarpaka...dlatego ciężko im to wykryć.