Witam!
Nie chcę tworzyć nowego wątku, więc tutaj napiszę. Załamałem się ostatnio z powodu mojego ABS-u (Camry 1989 3S-FE). Kupiłem moją Klamrę bez czujnika (prawy przód). Pomyślałem że wymienię przy okazji jak łożysko będę wymieniał czy coś innego. I tak zrobiłem. VII 2008 - wymiana łożyska - było trochę za głośne już. Kupiłem zwrotnicę używaną z czujnikiem. Przed zakupem sprawdziłem - czujnik jak nowy - 1,04 KOma, obwód na masie bez zarzutu. Łożysko wymienione, ABS podłączony - kontrolka zgasła. Pozostało tylko przetestować. Przetestowałem na piachu i na suchym asfalcie. Cacy. Raz ostre hamowanie w sytuacji niezamierzonej - wymuszonko. Pod koniec VIII 2008 kosmiczna ulewa w Wawie. Przejechałem sobie pod wiaduktem przez kałuże, przed którą zawracały osobowe i dostawczaki. Wszystko cacy. Następnego dnia odpalam maszynę, a tu kontrolka ABS gaśnie i zapala się na stałe. Krew mnie zalała. Sprawdzam kody. Padł czujnik ten, który wymieniałem - prawy przód. Odpinam złączkę - sprawdzam prąd - zero obwodu na masie, zero oporności. Pomyślałem sobie, że może chłopaki nie za dobrze traktowali tą zwrotnicę jak sobie leżała na regale w magazynie i przekładając ją z miejsca na miesce uszkodzili kabel, który przecież nie jest zbyt krótki. Poszatkowałem więc kabelek. Dupencja. Czujnik nie żyje. Obciąłem więc fragment tej elastycznej, nieprzylegającej ścisło do kabelków izolacji tuż przy czujniku, a tam kurde woda mi się wylała. Wziąłem więc suszarkę i suszę. Chyba z godzinę tak kombinowałem. Cała zwrotnica jak wiór sucha. Rozgrzane wszystko, łącznie z półosią. Czujnik nie żyje.
Może mi ktoś wyjaśnić jak to możliwe, że kawałek cholernej cewki przestaje działać w Camry z powodu wody? Fakt przy czujniku było grzebane, bo śruba objechana na około jakby go próbował ktoś wymontować i guma na brzegach trochę luźno się trzymała. Ale to jest przecież kawałek elektromagnesu. I to w niezniszczalnej Toyocie Camry. Po prostu załamka.
Zna ktoś może sposób jak to cholerstwo wymontować nie zdejmując zwrotnicy? Może jest jakiś ściągacz specjalny?