a teraz o tzw fachowcach co widzą jakieś brudy w castrolu,a których nie widzą np "matoły" z np.mercedesa.chodzi o pan "zdzisia" co to wie wszystko o olejach,zresztą sam stworzylby lepszy tylko mu sie nie chce(zresztą jak cały samochód).jakiś czas temu pojechalem na wymianę oleju.dokonałem czegoś co można porównać z ludobójstwem,gwałtem na nieletniej czy innej zbrodni.nalałem istnego szamba:lotosu 5W coś tam.przez czas jaki na nim jeżdziłem,lampka szybko gasła,zawory nie klepały,a uszczelka się nie pociła(lata myslałem,że to efekt dobrego silnika,a dziś wiem,ze to nieprawda,to zasługa oleju,a raczej geniuszu wybierającego go,odpowiednio interpretującego zawiłe meandry sztuki olejarskiej),spalanie nie wzrosło,silnik nie bierze oleju,siedzenia nie skrzypią,a drzwi zamykają się lekko.jak poinformowałem paganiniego korka spustowego dostałem taki wykład,że...minął jakiś czas.jadę w to samo miejsce."fachowiec "zadaje pytanie o olej,ja odpowiadam,on jak porzednio mało nie skonał(po cholerę ma w ofercie jak to takie dziadostwo),zadaje grad pytan,nie wierząc,że można lać lotosa,chwyta sie ostatniej deski ratunku:pyta na czym jeżdżę?kłamię:na bogu pośród miernot:na mobilu.ten wyciaga bagnet,sycząc jak wąż mało nie spija gorących kropel oleju,zaczyna sączyć z ust poezję na temat lepkości,koloru itp starego oleju,akt kończy coś co wyglądało bezmała jak olejowy orgazm.informuję go robiąc z niego głupka,że to cudo tak lepkie,tak bursztynowe to LOTOS.facet chyba się powiesił.całe życie głąb od wlewania oleju dorabiał teorie,a tu okazał sie zwykłym...... wymienił mi olej w 5 min.jakość oleju jest tak ważna?to dlaczego nie poczekał aż stary zleci?