generalnie przy rozruchu należy zamienić tarcie suche w płynne - taka jest idea
jeśli się tego nie zrobi odpowiednio szybko to powierzchnie się nadmiernie zużywają
natomiast ewentualna utrata tarcia płynnego przy mocno obciążonym silniku nie odbędzie się w jednym czasie (najczęściej jest chwilowa), więc jej skutki są mniejsze niż przy rozruchu, gdzie jest spora szansa, że olej w ogóle nie dotrze do najbardziej oddalonych węzłów tarcia
teraz porównaj sobie CCS swojego Liqui-Moly (nie podali?), będzie wyższe raz ze względu na wyższy HTHS, a dwa ze względu na wyższe SAE
więc jeśli konstrukcja silnika jest pod takie oleje (z niskim HTHS) to na cholerę pakować tam coś grubszego
chodzi o to czy jest to optymalny wybór, dla mnie nie jest
widać, że producent chce oleju o obniżonym HTHS, czyli niższej lepkości oleju poddanego ścinaniu w wysokiej temperaturze
im wyższy HTHS tym degradacja takiego oleju jest niższa, czyli mogłoby się wydawać, że oleje o obniżonym HTHS nie mają racji bytu
jednak te oleje o niższym HTHS osiągają niższe temperatury pracy (a największym wrogiem jest wysoka temperatura, która rozrzedza olej) i przy precyzyjnej konstrukcji japońskiego silnika z wąskimi kanalikami olejowymi ma to sens
degradacja, czy prawdopodobieństwo zerwania filmu tych olejów nie musi być większe, a jest wręcz przeciwnie
dobre smarowanie hydrodynamiczne potrzebne jest zawsze, nie tylko gdy odpalamy silnik po tygodniu stania przy -30 stopniach, ale przy wyższych temperaturach zalety oleju lekkiego biegu są również niepodważalne
takie jest moje zdanie, ja fabryki nie poprawiam

a to, że baza oleju za niecałe 200zł będzie lepsza od takiego za 100zł to chyba nietrudno przewidzieć, chociaż nie będzie to proporcjonalne, bo firma Liqui-Moly jest bardzo medialna w porównaniu do Commy czy Ravenola, który pomija nawet sieć dystrybutorów w sprzedaży detalicznej
jednak nie znasz formulacji ani jednego, ani drugiego żeby o jednym napisać syntetyk, a o drugim już nie
dla mnie w tej chwili syntetycznym olejem jest każdy, który ma tak napisane na bańce skoro producenci nie podają % zawartości, nie klasyfikują swoich olejów do grup w sposób jawny