Owszem, jest po taxi i wcale tego nie ukrywam

Opiszę trochę dla zainteresowanych:
Tapicerka w idealnym stanie, deska bez żadnych wywierconych dziurek.
Nic nie śmierdzi, żadnych plam na fotelach.
Książka prowadzona przez ASO do zeszłego roku i przebiegu ~220.000km - sprawdzane w ASO Leszno.
Miałem tylko wiązkę kabli w bagażniku którą bez ucinania zaizolowałem i schowałem pod plastikami lewego schowka w bagaju.
Silnik suchy od góry i od dołu.
Oczywiście auto nie jest całkiem bez skaz.
W nadchodzący czwartek ląduje u lakiernika bo zderzaki mają już delikatne odpryski parkingowe na narożnikach. Niby nie trzeba by było tego robić no ale...

I najważniejsze to wywiercona dziura w dachu od "koguta" taksiarskiego. Zaślepiona jest teraz i tez w sumie jej nawet nie widać bo jest biała zaślepka na perłowym lakierze ale nie dopuszczam możliwości jeżdżenia na dłuższą metę z takim czymś.
Swoja drogą to wiercenie w dachu jest jakims hardkorem do potęgi
W przednim zawieszeniu cos już zaczyna pukać na nierównościach.
Ogólnie wszystkie te zabiegi brałem pod uwagę zanim dokonałem zakupu i były wliczone w cenę więc nie widzę problemu.
Nie widzę problemu tym bardziej ,że auto ma już ćwierć miliona kilometrów przejechane.

Tak wygląda przed lakiernikiem:
