Drążyłem temat regulacji instalacji gazowej (II gen) w moim bolidzie.
Kupiłem interfejs i w zasadzie przeregulowałem ją na wszelakie możliwe sposoby i spalanie nie schodzi poniżej 11 litrów na 100 km po mieście (silnik 1,6) no jak to możliwe przecież innym takie auta z tym samym silnikiem palą ciut powyżej 10 litrów!. No i się okazuje że wszystko jasne wszystkiemu winna temp przełączania z Pb na LPG.
Instalka wyposażona jest w czujnik temp. Początkowo była temp przełącznia na LPG ustawiona na 20 stopni. Obecnie mam na 10 stopni.
Rano gdy wyjeżdzam z garażu w zasadzie odrazu włącza się lpg, a gdy stoi na dworzu (w pracy) to włącza się LPG po 600 m (temp powietrza około 0).
Na podstawie moich obserwacji wychodzi, że na 100 km przejeżdzam 96 km na LPG a 4 km na Pb. Mam taki układ jazdy że na 100 km na zimno (na dworzu) uruchamiam auto z reguły 5 czy 6 razy.
Jeśli ktoś ma ustawioną instalkę na temperaturę przełączania 20 stopni i inny układ jazdy może spokojnie zrobić np 80 km na LPG i 20 km na PB. Czyli patrząc na to od strony % to ja pokonuję prawie 96% na lpg i raptem 4% na Pb a inne auto 80% na LPG i 20% na PB.
Jak widać dwa identycznie ustawione auta spalające tyle samo LPG na 100 RZECZYWISTYCH tylko na LPG KILOMETRÓW (dla uproszczenia)np 10 litrów dadzą dwa zupełnie różne wyniki spalania sumarycznego (LPG + PB).
Jeśli porównamy te dwa auta pod względem spalania samego LPG na 100 km moje spali 9,60 l/100 a te drugie 8,00 l/100 km natomiast to drugie zużywje znacznie więcej benzyny której zazwyczj się nie uwzględnia w wyliczeniach.
PS. Napisałem o tym bo sam szukałem odpowiedzi, drążyłem temat, regulowałem, szukałem, wertowałem fora i nigdzie nie znalazłem oczywistej odpowiedzi - czemu tyle pali. A okazuje się że wcale nie pali dużo :-D.
Może komuś się przyda.
Pozdrawiam i zapraszam do ew. rozmowy
