Może mi to ktoś wytłumaczyć?
Jechałem do Szczyrku, jakieś 60 km i po ok 50 km lampka check engine cudownie zgasnęła(sonda lambda zaczęła pracować) i gdy wracałem po ok 4 godzinach, po zapaleniu auta, lampka również od razu zgasnęłą i już sięnie zaświeciła aż schowałem cari w garażu.
Następnego dnia rano gdy zapaliłem auto, lampka znowu sięzaświeciła, a że miałem krótką trase, jakieś 20 km to paliła sięstale.
Albo coś jest zepsute albo nie, a tu taki objaw już miałem kilkakrotnie, że po przejechaniu ok 50km check engine gaśnie. ( tak jakby siędobrze nagrzała i zaczęła pracować a na następny dzień wszystko wraca do "normy")