Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Camry => Camry TNGA => Wątek zaczęty przez: dpitera w 02 Stycznia 2020, 23:17:24
-
Sporo ludzi rozpisuje się nt. powłok ceramicznych jak widzę modnych ostatnimi czasy. Nawet w ASO już mają je w ofercie więc widać że jest parcie. Jak natomiast wygląda sprawa z zabezpieczeniem podwozia. Kto wykonywał ostatnio i może polecić zakład gdzieś w trójkącie Radom - Kielce - Warszawa gdzie robią takie zabezpieczenie. Zapraszam do dyskusji i do podsyłania ofert godnych polecenia ale również tych zakładów do których Camry nie powinna zaglądać. Kiedyś (15 lat temu) robiłem powłokę w Valvoline i kiedy nie podjadę na przegląd to miło posłuchać że ruda tylko na wydechu. Chyba że jest tak że Camry jak bodajże Mazda 6 na rynek europejski dostaje coś extra na podwozie i nie trzeba już tam nic kitować.
-
Albo robić profesjonalnie i rozbierać nowy samochód, albo Krown i liczyć na jego jakąś skuteczność. Ja sprzedaję samochody po upływie gwarancji czyli, 5 letnie i mam to w nosie.
-
Dpitera, jeśli się uzbroisz w cierpliwość, to na dniach postaram się napisać coś w miarę merytorycznie o konserwacji nowego samochodu.
-
Ja sprzedaję samochody po upływie gwarancji czyli, 5 letnie i mam to w nosie.
Nie chciałbym od Ciebie kupić używanego auta...
-
Nie chciałbym od Ciebie kupić używanego auta...
Nie mam kłopotów z ich sprzedażą, są serwisowane zawsze w ASO i bezwypadkowe. Zostawiam je w rozliczeniu lub sprzedaję bez najmniejszych problemów.
-
Marcin czekamy na Twoją ocenę sytuacji z tymi powłokami.
Czy rzeczywiście jest Krown, potem dłuuuuuuuuugo nic i Żory?
-
Nie, nie ma Krowna. Zapomnij, że w ogóle coś takiego istnieje. W życiu nie skaleczyłbym tak nowego auta, żeby je obrzygać od spodu mieszaniną oleju, wosku i ropy. Rozumiem, że właściciel nowego auta to nie włazi pod spód spawać wydechu i wymieniać wahaczy, ale znam kilka warsztatów (w tym mój), w których jeśli auto jest zakonserwowane "po wszystkim - jak leciało" i czego się człowiek nie dotknie to się lepi i kapie, to na fakturze jest dopłata wprost proporcjonalna do ilości zużytych rękawic/ubrań/rozpuszczalnika i straconego przez to czasu.
Żory owszem, choć - jak już gdzieś pisałem - mam do ich pracy zapewne tyle samo zastrzeżeń, ile oni mieliby do mojej. Po prostu każdy artysta ma inną wizję, nie może być jednocześnie twórcą i tworzywem, więc nikt nie wie tak do końca, co poeta miał na myśli konserwując tak, a nie inaczej ;)
Wracając do meritum: przydarzył mi się wreszcie ktoś o zdrowym rozsądku, kto przywiózł auto zanim zobaczyło sól. Nie jest to wprawdzie Camry (choć miała być Toyota, ale Chry nie zaspokoiło potrzeb, a Ravki nie zaspokoił budżet), jednak kraj produkcji ten sam, warunki transportu do EU zapewne też, jak również stopień zabezpieczenia przed rdzą też niestety od Toyoty nie odbiega.
Tutaj szybkie oględziny podwozia: https://www.youtube.com/watch?v=4W7VyfhYwao
Tutaj kilka zdjęć i parę słów opisu: http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,47813.0.html
Plan: jak zwykle. Szybko, dobrze i tanio :grin:
Co do nowej Camry, to ze zgrubnych oględzin na zasadzie "schylić się i zajrzeć", wygląda to dość podobnie. Niestety na premierze nie chciałem w marynarce leżeć na marmurach, żeby mnie ochrona nie wyniosła jako przedwcześnie upodlonego tym, co dawali do picia. A na jazdach testowych było za mało czasu, żeby zabrać na podnośnik i gruntownie przejrzeć. Gdyby ktoś z "już odebranych" chciał poświęcić swój czas, to zapraszam, zrobimy jakąś fajną fotorelację dla potomnych, żeby każdy w zgodzie z własnym sumieniem podjął decyzję co z tym fantem zrobić, bo co innego przeczytać w internetach, a co innego zobaczyć na własne oczy, zwłaszcza jeśli ktoś pokaże paluchem (brudnym), gdzie jest źle, a gdzie bardzo źle.
W zamian klubowe podkładki i dobry obiad ;)
-
Jeżeli dobrze widzę to jesteś z Bochni. Ja z Krakowa wiec chętnie podjadę, za obiad dziękuję ale sam jestem ciekaw co jest na spodzie. Na konserwacje pewnie sie nie skuszę... auto najdalej za 3 lata nie będzie moje. Jeszcze żadnym nie jeździłem dłużej niż 4 lata więc... to nie mój problem...
-
O, to rzut beretem, wchodzę w to :)
-
Temat bardzo ciekawy jak dla mnie z jednej strony zasmarowanie wszystkiego jakimś g... to najgorsza rzecz jaką można zrobić z drugiej strony jako użytkownik dostaje gęsiej skórki na myśl, że ktoś w nowym aucie będzie mi rozbierał całe podwozie.
Nie chodzi mi nawet o to, że "nikt nie złoży tak jak fabryka" a bardziej o to, że ciężko jest o dobrego specjalistę, który zrobi to dokładnie i rzetelnie.
Na koniec dnia zaczynam zastanawiać się nad tym, czy zainwestować jakąś kasę, w coś co nie będzie mi do końca potrzebne ryzykując przy tym potencjalne problemy wynikające np. z tego, że zostało to wykonane źle oraz gwarancją.
-
Nie spotkałem się nigdy z tym, żeby nawet przy w miarę prostych naprawach, wszystko było zrobione tak jak należy. Zawsze brakowało jakiejś śrubki, spinki itp. Dlatego też nigdy w życiu nie oddałbym nowego samochodu do warszatu, który rozkreci go na części. Jeżeli miałbym wybierać to wolę takie g. jakim jest Krown lub coś innego, bo na pewno nie zaszkodzi, niż doszukiwać się potem przez całą eksploatację samochodu skąd są dziwne trzeszczenia, świerszcze itp. Z drugiej strony trochę dziwi mnie deprecjonowanie masowych technologi tego typu. To trochę tak jakby dobrymi samochodami były tylko te, które składane są ręcznie w jakiejś manufakturze. W dzisiejszych czasach samochód przestał być jakimś wyjątkowym dobrem, ma swój okres eksploatacji, po którym należy do wymienic na inny. Nawet nie ze względu na to że zardzewieje, tylko na rozwój nowych technologii. Nie chciałbym dzisiaj jeździć nawet nowym samochodem z lat 60 czy 70.
-
Panowie, obaj macie rację i to bez dwóch zdań, jednak... zapewne każdy z Was jest jakimś specjalistą w swojej dziedzinie. Bo zakładam, że osoba kupująca nową Camry nie pracuje na kasie w Tesco, choć bywają wyjątki, że pensja idzie na leasing/wynajem, a obiady w barze mlecznym i wakacje w ogródkach działkowych.
I teraz popatrzcie na to przez pryzmat własnej pracy, sposobu w jaki ją wykonujecie, odpowiedzialności za nią względem wynagrodzenia. Chodzi mi o to, że wrzucanie wszystkich (mechaników) do jednego worka jest trochę nie fair i to zarówno względem najgorszych jak i najlepszych.
Ja się nie upieram przy swoim, mam jakieś tam własne przekonania i metody, a czy skuteczne czy nie, to już nie mnie oceniać. Trochę jednak próbuję ratować wizerunek branży pełnej nierobów i kombinatorów, choć... która branża obecnie jest od nich wolna ? Snickers się boi odstawić gdzieś auto. A ja się boję iść do lekarza czy odnieść telefon do serwisu, bo po drugiej stronie biurka może siedzieć ktoś z przypadku. Telefon wyrzucę i kupię nowy... a co w przypadku lekarza ? Włochom się most/wiadukt zawalił, ludzie poginęli, odpowiedzialnych brak. Inżynier może akurat nie był na tym wykładzie, a egzamin ze statyki konstrukcji spisał od kumpla. Wykonawca "przy okazji" wylał sobie fundamenty pod willę, a że tam 10 ton stali w konstrukcji brakło... co tam...
Pireus - ja nie umniejszam znaczenia masowych technologii. Ja jedynie pokazuję, że tej technologii nie ma, bo jest za droga w masowej produkcji. Samochody są zabezpieczone punktowo - vide prawe i lewe tylne nadkole w opisywanym aucie. Ktoś wyliczył, że z lewej strony jest czystsza droga, a z prawej zbiera kamienie z pobocza ? Jestem skłonny w to uwierzyć, ale nie uzasadnia to - moim zdaniem - niezabezpieczenia miejsc kluczowych, narażonych bezpośrednio na piach, wodę i sól. Nie namawiam Cię do codziennej jazdy zabytkiem - szkoda zabytku na tłuczenie do roboty i z powrotem, na stanie w korkach, ryzyko, że ktoś rozbije. Ale fanie jest odpalić raz na miesiąc coś, co daje radość, budzi wspomnienia, cieszy oko i przejechać się tym dla czystej przyjemności ;)
To, że sobie radośnie (no, prawie) mechanikuję, to też nie wzięło się znikąd, tylko stąd, że ponad 10 lat temu kilkunastu panów fachowców pod rząd nie było w stanie ogarnąć mi zwykłej Camry 2.2 na przestrzeni 3 lat, dzięki czemu po tym jak już prawie się spaliłem wraz z autem, to niezawodność poznałem dopiero po pierwszych własnych naprawach robionych zgodnie z serwisówką. Być może gdyby studencki budżet pozwalał mi wtedy na więcej, to byłoby inaczej, choć tego nie jestem do końca pewny, bo w warsztatach, które mnie (wtedy) zrujnowały, też byłem i nie pomogło, a przyczyny odkrywałem na bieżąco i odkrywam do dziś, co się szumnie nazywa doświadczeniem.
Tak po mojemu to z grubsza można podzielić warsztaty na:
1) szybkie klocki, amory, tarcze, "nabicie" klimy, wjazd, wyjazd, 15 aut dziennie na mechanika. Zrobią klocki za sześciopak, przy okazji wytną kata, spuszczą 10 litrów paliwa i wydłubią wszystkie drobne z popielniczki/podłokietnika. To są ci, co "nie podpinają pod komputer", mają młotek, kątówkę i migomat, siądą w usmarowanych ciuchach na beżową skórę, a w piątek od południa już są dobrze znieczuleni.
2) to samo, tylko pod jakąś marką, bo ktoś był na tyle kumaty, żeby mieć jakiś ładny szyld, kawałek poczekalni i czasem ładną panią w recepcji, ceny trochę wyższe, ale na tyle niskie, żeby nie odstraszać zwykłego klienta z ulicy. Tyle, że na hali pracuje wciąż ten sam element za minimalną krajową. Tu najczęściej są zgrzyty - zawozicie auto, liczycie na fachowość, bo z zewnątrz ładnie wygląda, a odbieracie i jest error, gwarancja do bramy, itp.
3) mediana - nie jest tanio, nie jest idealnie, ale jest spora szansa, że się nie zabijecie świeżo odebranym autem i czasem nawet będziecie mieli zamontowane to, za co zapłaciliście. Większość ma jakieś testery, "ten stukający klucz", czasem nawet umie tego użyć, zrobią poprawnie, ale bez wnikania w szczegóły, bawienia się w dokumentacje, itp.
4) potem są wszelkie większe sieci, w tym ASO, gdzie z zasady ma być dobrze, choć czasem stawka za roboczogodzinę potrafi zaboleć. Często hala jest okamerowana, są protokoły przyjęcia/odbioru, wiadomo, kto robił, jest biuro obsługi, jakaś kontrola jakości czy inny dział reklamacji, powiedzmy, że hierarchia w stadzie i oferowana jakość, pozwalająca w miarę bezstresowo jeździć. Choć i tu są czarne owce, ot, choćby miejsce, gdzie miałem okazję pracować mimo autoryzacji cechowało się brakiem rzeczonej hierarchii, a szef serwisu pił z mechanikami i ochroniarzem... nie tylko po godzinach.
5) na końcu są wariaci, świry, małe i większe specjalistyczne warsztaty, np. trzech kumpli robi rajdówki, jakichś dwóch innych rzeźbi zabytki, robią zdjęcie każdej śrubki, nierzadko w zaadaptowanej stodole mają sprzętu za półtorej bańki i czasem się okazuje, że ten prosty mechanik ma np. doktorat z budowy maszyn, czy uprawnienia rzeczoznawcy, a jak coś pęknie, to narysuje w CADzie z odpowiednią poprawką, żeby nie pękło i dorobi na CNC zanim ASO zdąży sprawdzić dostępność. Tam nie ma klientów z przypadku, terminy "za półtora roku" są na porządku dziennym, są długofalowe projekty, nikt się nie spieszy i nie ma miejsca na błąd. Tylko cenowo sky is the limit...
To tak z grubsza, są różne miksy i wariacje na temat, ale wniosek jest jeden: dopóki klienci będą się kierować tylko ceną, to nic się nie zmieni. Dalej będą wycięte katy, podmienione części, chińczyki zamiast oryginałów i tym podobne kwiaty. Bo popyt na tanią usługę napędza podaż bylejakości.
-
To trochę tak jakby dobrymi samochodami były tylko te, które składane są ręcznie w jakiejś manufakturze.
Nie wiem czy są dobre ale są drogie. W manufakturach składają samochody typu: Lamborghini, Ferrari, Pagani, Bugatti, Koenigsegg, itp. Polecam serial "Megafabryki".
-
Snickers się boi odstawić gdzieś auto. A ja się boję iść do lekarza czy odnieść telefon do serwisu, bo po drugiej stronie biurka może siedzieć ktoś z przypadku.
Właśnie w tym problem, że wszędzie się boję tak samo. Ciężko jest obecnie zaleźć dobrego fachowca nie ważne jaka dziedzina.
Po tym co piszesz wnioskuje, że znasz się na tym, sam mam zresztą w okolicy mechanika, do którego nie boję się odstawiać samochodu, ale akurat takich usług nie robi.
Jestem też daleki od tego, że "........(tutaj wstaw nazwę zawodu) mnie oszukuje, więc wszystko robie sam". Odstawiam auto do mechanika i on to zrobi tak jak należy - ja naprawiając jedną rzecz pewnie zepsuł bym ze 3 inne, ale zanim trafiłem na mechanika co do którego mam 100% zaufanie, też przeżyłem wiele ciekawych przygód typu odkręcona podpora silnika w W201.
Nie twierdze nawet, że nie warto zrobić takiego zabezpieczenia, tylko, że mamy zatrzęsienie "wykonawców" w każdej kategorii i jako szary człowiek mam problem z odsianiem ziarna od plew. Marcin, tobie wystarczył by rzut oka na warsztat i zamienieni 2 zdań z mechanikiem, żeby to ocenić, natomiast ja będę wiedział dopiero po tym jak zacznę lub nie zacznę żałować.
Poza tym pozostaje pytanie takie czysto ekonomiczne, jakie mine nachodzi po prześledzeniu historii Mazdy 6 pierwszej generacji, która rdzewieje na potęgę, ale po 17 latach nadal nie jest z nią źle. Czy ten samochód po 10 latach użytkowania będzie miał jeszcze całą podłogę? Czy po tym okresie będzie wymagał jakiś większych napraw, jakich można by uniknąć aplikując zabezpieczenia antykorozyjne. Bo jeśli wytrzyma więcej, to w pewnym wieku, z podłogą czy bez, warta będzie kilka paciorków i guziczek.
Dla mnie wszystko się rozbija o to, że to dość trudna decyzja do podjęcia, przydała by się jakaś taka baza wiedzy... gdzie warto takie coś zrobić. Jeśli miał bym blisko sprawdzonego mechanika, to pewnie bym się zdecydował.
To tak z grubsza, są różne miksy i wariacje na temat, ale wniosek jest jeden: dopóki klienci będą się kierować tylko ceną, to nic się nie zmieni. Dalej będą wycięte katy, podmienione części, chińczyki zamiast oryginałów i tym podobne kwiaty. Bo popyt na tanią usługę napędza podaż bylejakości.
Amen. To klienci w dużej mierze napędzają bylejakość.
Spotykałem się już nawet z klientami, którzy prosili o poprawę tego co źle wykonywał poprzedni "fachowiec", co zresztą zdążyli już sami zauważyć, po czym stwierdzali, że cena za wysoka, bo poprzednik robił to taniej.
-
To tak z grubsza, są różne miksy i wariacje na temat, ale wniosek jest jeden: dopóki klienci będą się kierować tylko ceną, to nic się nie zmieni. Dalej będą wycięte katy, podmienione części, chińczyki zamiast oryginałów i tym podobne kwiaty. Bo popyt na tanią usługę napędza podaż bylejakości.
Pełna zgoda ale najgorsze jest to, że często nawet wysoka cena nie przekłada się na jakość usługi :o
-
Dla mnie podsumowanie jest jedno... Używane auta są dla bogatych... Ja od kilku lat biorę nowe w leasing... po 3-4 latach out...
Wydaje tylko na przeglądy w ASO i na prawdę jak przypomnę sobie posiadanie używanych aut i użeranie się z mechanikami to stwierdzam, że kwota utraty wartości i kwota wydana na serwis używanego auta, to dokładnie ta sama wartość...
Do tego dochodzą jeszcze części... Dziś już sama chińszczyzna...
Corolla (po mnie) jeździ szwagier, ostatnio na nad. tech. wyszly łączniki stabilizatora do zmiany. Poleciłem mu firmy 555 sankei. Bo takie założyłem przy przebiegu 70 tys. A teraz auto ma ponad 200 tys.. Wytrzymały więcej niż oryginał. I co? Importer wycofał się z tego producenta bo zamienniki były za drogie...
Ja tam bym chciał taką Hiace z lat 70-80 :) ale też bym na codzień nie jeździł. No i w takiej bym zrobił konserwację podwozia :).
-
Witojcie, tu radio 3VZ, podajemy wiadomości:
dzięki uprzejmości Kuby, który poświęcił kilka godzin swojego życia na dążenie do prawdy objawionej, mogliśmy w spokoju obadać podwozie tego wynalazku a jednocześnie pomierzyć głośność wnętrza w pełnym zakresie prędkości.
Cóż... rozczarowany nie jestem, jedynie lekko zażenowany, że moja ukochana marka wciąż nazywa to Camry.
Dla lubiących szybkie wnioski: jest lipa.
Bardziej dociekliwych zapraszam dalej.
ASX'a z gołym podwoziem macie tutaj: http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/topic,47813.0.html
I tutaj dla oglądaczy, na jutubie: https://www.youtube.com/channel/UC90D3mEMO3ZgplUggHCpyVA
Polecam przejrzeć, nie tylko jako reklamę, bardziej dla świadomości.
A teraz obiecane foty nowej Camry po pół roku (jeśli dobrze zrozumiałem) użytkowania:
(https://3vz.pl/toy/8gen/001.JPG)
Osłony wydechu aluminiowe, blacha zawrotnej grubości 0,4mm
(https://3vz.pl/toy/8gen/002.JPG)
Poglądowe: na wydechu wyraźny nalot.
(https://3vz.pl/toy/8gen/003.JPG)
Tu bardziej z bliska.
(https://3vz.pl/toy/8gen/004.JPG)
Jakaś tuleja wahacza poprzecznego.
(https://3vz.pl/toy/8gen/005.JPG)
Tylna zwrotnica (tak w kontekście trwałości lakieru)
(https://3vz.pl/toy/8gen/006.JPG)
Końcowy wydech. I co z tego, że Futaba...
(https://3vz.pl/toy/8gen/007.JPG)
Lewa tylna podłużnica. Goły KTL.
(https://3vz.pl/toy/8gen/008.JPG)
Znowu wydech. Zwróćcie uwagę na wnękę za tylnym kołem. Częściowo zabezpieczona lakierem, ale na zgrzewach i łączeniach blach nie ma nic. Wnęka koła zapasowego zabezpieczona miękkim poliuretanem, podobnie jak kilka innych miejsc na podwoziu, choć jest to raczej zabezpieczenie z gatunku "pomaziamy tu i tam, niech mają", na pewno trochę wnosi do ciszy w kabinie (choć o tym jeszcze będzie na samym końcu).
(https://3vz.pl/toy/8gen/009.JPG)
Trochę więcej wydechu.
(https://3vz.pl/toy/8gen/010.JPG)
Obejmy zbiornika - cienki ocynk, nielakierowane, już widać w jednym miejscu nalot. W róg wkradł się kawałek wydechu i osłona przewodów HV.
(https://3vz.pl/toy/8gen/011.JPG)
Znowu Futaba i goły KTL na tunelu środkowym. Puszki przeżyją wszystko, ale mam pewne obawy, że rury będą lecieć jak we wszystkich innych Toykach.
(https://3vz.pl/toy/8gen/012.JPG)
Lewe przednie koło. Plastikowe nadkole zachodzi na plastikową osłonę progu. Jest w porządku, choć obok - tam gdzie zaślepka - świeci goły KTL. Co do progów: zaglądaliśmy pod plastikowe nakładki - pod spodem tylko lakier o umownej grubości. Ogólnie całe podwozie jest zasłonięte plastikowymi osłonami (wytłumiają trochę dźwięków, jednocześnie dając lepszą aerodynamikę i osłonę przed kamieniami), jednak pod nimi nie ma żadnego zabezpieczenia - wszystko szare.
(https://3vz.pl/toy/8gen/013.JPG)
O, tu widać trochę lepiej przednią podłużnicę schodzącą pod podłogę.
(https://3vz.pl/toy/8gen/014.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/015.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/016.JPG)
Przednie kielichy - żadnego zabezpieczenia przed uderzeniami kamieni. To tam w Ałrysiach czy innych Verso wypadają dziury - widocznie marka przywiązana do tradycji, kontynuuje ją dzielnie.
(https://3vz.pl/toy/8gen/017.JPG)
Przednia część wydechu.
(https://3vz.pl/toy/8gen/018.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/019.JPG)
Przednia zwrotnica. A z Mitasubiszi się śmiali, że tam pordzewiałe...
(https://3vz.pl/toy/8gen/020.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/021.JPG)
Znowu kielich. Ciężko o dobre ujęcie, ale chyba nie musi być aż tak ostre, żeby zobaczyć...
(https://3vz.pl/toy/8gen/022.JPG)
Jeszcze kawałek wydechu.
(https://3vz.pl/toy/8gen/023.JPG)
Nad osłonami tylnej części podwozia też nie ma żadnego zabezpieczenia. Część spinek jest jednorazowa, więc nie chcieliśmy targać na siłę, jednak miejscami wystarczyło odchylić i zajrzeć pod spód, także musicie uwierzyć na słowo (albo i dwa).
(https://3vz.pl/toy/8gen/024.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/025.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/026.JPG)
Znowu kawałek tylnego zawiasu.
(https://3vz.pl/toy/8gen/027.JPG)
(https://3vz.pl/toy/8gen/028.JPG)
I - również tradycyjnie - niedomalowane spody drzwi.
(https://3vz.pl/toy/8gen/029.JPG)
W kwestii zabezpieczenia tyle. Smutne, ale prawdziwe, także jeśli ktoś się chce z autem związać na dłużej niż okres leasingu, to lepiej niech pomyśli o tym teraz niż za 3 lata.
Co do głośności, udało nam się zrobić dwa pomiary (w tę i z powrotem), żeby mieć jakąś w miarę powtarzalność i wykluczyć wpływ przejeżdżających obok aut, kierunku wiatru, chropowatości asfaltu i promieniowania pozaziemskiego. Niestety pomiar na zimówkach, więc jakieś śladowe ilości dodać trzeba, niemniej jednak jakiś tam pogląd daje.
Tu też mnie ten powrót legendy nie zaskoczył, bo parametry są, rzekłbym, przeciętne. Na jazdach testowych zwróciłem już na to uwagę, ale wtedy była ekscytacja nowym, bo mruga i świeci, ogarnianie gdzie kierownica i czemu nie ma tego pedału po lewej, a teraz można było się skupić na konkretach.
Jest cicho, na postoju jest jak u mnie w sypialni, przy wyłączonym nawiewie słychać tylko wentylatory baterii, później też jest w miarę cicho, ale nie o taką Camry 15 lat walczyliśmy.
Nie jest to wprawdzie poziom Yarisa czy jakiegoś Focusa, ale poziom nieznacznie lepszy od klasy premium sprzed 10, 20 (i lepiej) lat. Hałas jest (w odczuciu pasażera) mocno stłumiony i (do 140-150) w miarę komfortowy, jednak jego poziom jest - moim zdaniem - dość wysoki jak na auto tej klasy. Nie dziwi to, widząc totalny brak wygłuszeń w drzwiach, praktycznie zerowe (oprócz plastikowych osłon) na podłodze i zapewne takież na dachu. Na plastikowych nadkolach od wewnątrz są te śmieszne poduszeczki z jakąś watoliną i na tym walka z hałasem w samochodzie aspirującym do premium się kończy. Trochę kpina, ale takich czasów dożyliśmy, że się nam wmawia tę nową wspaniałość i w nią wierzymy, bo mało mamy okazji porównać ją do wspaniałości minionej czy takiej, która rzeczywiście jest premium i wyznacza standardy w danej klasie.
Teraz już suche dane w odniesieniu do co ciekawszych (z różnych powodów) z innych aut, które miałem okazję pomierzyć (czyli właściwie części z tego, co mi wpadło w ręce odkąd używam sonometru).
(https://3vz.pl/toy/8gen/db.jpg)
Dziękuję, dobranoc :)
-
W tej nowej Camry to już nie ma z tyłu amortyzatorów, tylko same sprężyny?
-
Słabo patrzysz - widać amory na co najmniej 2 zdjęciach.
-
Nie jest to wprawdzie poziom Yarisa czy jakiegoś Focusa, ale poziom nieznacznie lepszy od klasy premium sprzed 10, 20 (i lepiej) lat. Hałas jest (w odczuciu pasażera) mocno stłumiony i (do 140-150) w miarę komfortowy, jednak jego poziom jest - moim zdaniem - dość wysoki jak na auto tej klasy. Nie dziwi to, widząc totalny brak wygłuszeń w drzwiach, praktycznie zerowe (oprócz plastikowych osłon) na podłodze i zapewne takież na dachu. Na plastikowych nadkolach od wewnątrz są te śmieszne poduszeczki z jakąś watoliną i na tym walka z hałasem w samochodzie aspirującym do premium się kończy. Trochę kpina, ale takich czasów dożyliśmy, że się nam wmawia tę nową wspaniałość i w nią wierzymy, bo mało mamy okazji porównać ją do wspaniałości minionej czy takiej, która rzeczywiście jest premium i wyznacza standardy w danej klasie.
dB to skala logarytmiczna, różnica 10dB to 10x większa wartość, 3dB to x2 a 20dB to 100x większa wartość, w tym wypadku hałasu(sygnału akustycznego). Więc w porównaniu z resztą samochodów z tabelki różnice są znaczne, a w porównaniu ze starą Camry wręcz kolosalne. Poza tym Camry to nie premium, jak w takim razie nazwać Lexusa, Mercedesa, BMW czy Audi które są jakieś 30% droższe. Można by porównywać z Passatem czy Superbem, ale cenowo Camry też jest niżej jeśli weźmiemy podobne parametry. W porównaniu z innymi autami z tego segmentu cenowego jakimi jeździłem to jest naprawdę cicho.
-
Dokładnie, 3dB to dwukrotny wzrost hałasu ...
-
dB to skala logarytmiczna
Łał, serio ? :grin:
Ja nie napisałem, że w aucie się nie da rozmawiać, tylko, że po pierwsze nie jest to coś, czego bym oczekiwał po 25 latach postępu, a po drugie, że widzę spore pole do manewrów jeśli chodzi o poprawę wyciszenia wnętrza.
Inna kwestia, że gdybym wyłożył półtorej stówki (bezpośrednio czy pośrednio - przez bank), to też bym twierdził, że jest super, świetnie i o niebo lepiej niż u konkurencji, bo jakże podważać zasadność własnego wyboru ? :cheesy:
Ciekawi mnie jedynie, czy bliźniaczy ES też jest wyraźnie cichszy od Camry, jak to było w przypadku poprzednich generacji, czy jest tak samo lipnie, a nadrabiają dobrym audio i wyposażeniem.
-
Fajna sprawa takie profesjonalne zabezpieczenie podwozia. Pewnie cena duża, ale przy cenie samochodu nowego już tak tragicznie pewnie nie jest :). Większość nalotów powierzchniowych tlenku żelaza na elementach zawieszenia chyba nie ma aż tak dużego znaczenia. Po kilkunastu latach to nadal może być tylko lekki nalot rdzy. Gorzej z blachami lub innymi cienkościennymi elementami...
Mnie chyba psycha by nie pozwoliła rozberać w fabrycznie nowym samochodzie całe podwozie i jakieś elementy karoserii. Chyba bym wolał, żeby spód pomału gnił.
-
Inna kwestia, że gdybym wyłożył półtorej stówki (bezpośrednio czy pośrednio - przez bank), to też bym twierdził, że jest super, świetnie i o niebo lepiej niż u konkurencji, bo jakże podważać zasadność własnego wyboru ?
Dopiero co zmieniłem auto na które wyłożyłem dość podobną kasę i na tyle wkurzały mnie elementy akustyczne, jak brzęcząca klimatyzacja czy trzeszczące plastiki, że nawet mocno zacisnąłem pasa, żeby pozbyć się go szybciej, niż wynikało by to z harmonogramu spłaty. Wydałem kasę i byłem niezadowolny.
Camry nie jest wyjątkowym autem, ot wozidło ze średniej półki cenowo-jakościowej więc nie wiem jak można od niej wymagać, żeby była lepsza od aut, które są znacznie droższe.
Łał, serio ? :grin:
Ja nie napisałem, że w aucie się nie da rozmawiać, tylko, że po pierwsze nie jest to coś, czego bym oczekiwał po 25 latach postępu, a po drugie, że widzę spore pole do manewrów jeśli chodzi o poprawę wyciszenia wnętrza.
Serio, serio ;) no po 25 latach widać znaczącą poprawę, zgodnie z danymi jakie przedstawiłeś 4-5dB w porównaniu z Camry z '95 to są duże różnice. Widać, że nawet z autami wyższej klasy, z przed kliku lat, nie odstaje a nawet wygrywa.
Pod tym kontem to jest auto za taki piniądz i nie ma się co czepiać, gorzej z zabezpieczeniem antykorozyjnym podwozia.
-
Fajna sprawa takie profesjonalne zabezpieczenie podwozia. Pewnie cena duża, ale przy cenie samochodu nowego już tak tragicznie pewnie nie jest :). Większość nalotów powierzchniowych tlenku żelaza na elementach zawieszenia chyba nie ma aż tak dużego znaczenia. Po kilkunastu latach to nadal może być tylko lekki nalot rdzy. Gorzej z blachami lub innymi cienkościennymi elementami...
Mnie chyba psycha by nie pozwoliła rozberać w fabrycznie nowym samochodzie całe podwozie i jakieś elementy karoserii. Chyba bym wolał, żeby spód pomału gnił.
Po warunkiem, że np. w 7-letnim aucie nie wsadzisz palca w taki wahacz. Wiem, że element wymienny, z założenia prędzej trzeba go będzie wymienić ze względu na luzy czy sparciałe gumy, no ale...
Co do psychiki: rozwiń myśl, bo nie bardzo rozumiem to pianie, że auto nowe, to cośtam, a już kilka razy to słyszałem czy czytałem, więc musi to być jakiś (również nowy) trend. A za pół roku już nie będzie nowe i co ? Inaczej się je rozbiera ? W ogóle czym się różni odkręcanie zawieszenia w aucie nowym od takiego w aucie starym, poza tym, że w nowym się odkręci, a w starym często trzeba ciąć, bo nikt nie odkręcił i nie wysmarował wszystkiego, póki było nowe ?
-
Dorzucę swoje trzy grosze... :-)
Kolega Marcin ma chyba wszyskie auta marzeń z mojego dzieciństwa.
Od Starlet 12-sto zaworowej po Corollę all 4WD...
Brakuje mu tylko Hiace :grin:.
Ja bym aż tak nie dramatyzował (auto na fotkach jest moje).
Po pierwsze 99% klientów kupujących nowe auta, zmienia je do pięciu lat. Nie ma opcji żeby w tym czasie coś przegniły...
Pod względem głośności Lexus to to nie jest... No bo to jest Toyota.
Zresztą maksymalna dopuszczalna prędkość to 140, ale więcej jest ekspresówek i tam jest 120.
Przy tych prędkościach jest ok. Na razie ja latam 160 ale jeszcze trochę na 500+ braknie i będzie jak na zachodzie, nie będzie większości z nas stać na mandaty. I będziemy śmigać powoli.
Auto jest dla USA tam max. 120-130 km/h. Tam wszyscy jadą przepisowo +/-10km (byłem sprawdziłem, nikt nie odpier... takich numerów jak u nas). Mrugnij komuś światłami, że blokuje Ci lewy pas, to Ci pomacha bronią. Chcesz wyprzedzić to zrób to innym pasem niż ja jadę :).
Na początku trochę to irytuje bo są tacy co 50mil lewym pasem jadą, ale z każdym kolejnym kilometrem zaczyna do ciebie docierać że jest w tym sens, a jazda jest mniej stresująca niż w PL.
Więc jaki jest ekonomiczny sens poprawy wygłuszenia?
Ja jak będę miał chwilę to nakleję coś na nadkola jedynie.
Co do zabezpieczenia antykorozyjngo...
O co k.... chodzi z tym strachem przed rozkręcaniem nowego auta :o.
Na prawdę wierzycie, że w ASO przy waszych autach grzebią jacyś nadludzie?
Większość czynności wykonują przypadkowi uczniowie z zawodówek i szkół technicznych...
Od siebie powiem tak. Ja nię będę jeździł tym autem dłużej niż 3-5 lat, mnie problem korozji nie dotyczy. Żeby to zrobić porządnie, trzeba zainwestować 10-15 tys...
I teraz przypominam sobie tych Januszy, co przyjeżdżają, oglądają, napalają sie na auto i na koniec stwierdzają, że cena mocno zawyżona. Jako dowód pokazują na telefonie oferty przesortowane wg. ceny, porównując tym samym moje krajowe i serwisowane auto ze złomem z zagranicy od handlarza...
Poważnie takim ludziom mam jeszcze od siebie dokładać konserwację, może jeszcze wyciszenie :wallbash: <zalamka>?
Jak kupię coś, żeby spełnić dziecięce marzenia to wtedy zakonserwuje, bo tez nie sprzedam...
No i jeszcze jak Janusz usłyszy, że 15tys. poszło w konserwację, to mi przed domem na zawał zejdzie :)
-
Poważnie takim ludziom mam jeszcze od siebie dokładać konserwację, może jeszcze wyciszenie ?
Taka prawda, za 10-15 lat to auto nadal będzie jeździć, a niezależnie od tego co dzisiaj się zrobi, jego wartość będzie mocno przeciętna. Podejrzewam, że poniżej kosztów jakie trzeba by było dzisiaj wydać na zabezpieczenie.
-
Cóż... z forum miłośników marki robi nam się forum ekonomistów :-P
Nie bierzcie tego ofensywnie, ale ja do motoryzacji podchodzę zupełnie inaczej. W Waszej ocenie - błędnie, bo łatam jakieś stare auta zamiast je wyzłomować i iść po nowe, i kolejne nowe, i za parę lat kolejne. A potem się okazuje, że zupełnie przypadkiem spełniam motoryzacyjne marzenia Kuby, mimo, że tak naprawdę nie jest do końca pewny co widział, bo było ciemno :grin:
-
Nie bierzcie tego ofensywnie, ale ja do motoryzacji podchodzę zupełnie inaczej. W Waszej ocenie
Tak, chciałem to właśnie napisać, jesteś fachowcem z zapałem do pracy jaką wykonujesz. Więc auta z takim zabezpieczeniem nie wypuścił byś z warsztatu bo, to jest niezgodne ze sztuką. Nigdy nie powiem, że jest to błędne, co nie znaczy jednocześnie, że inne podejścia są pozbawione sensu.
Mnie np. w oczy piekielnie kłuje brak SSL'a na forum. Te wszystkie hasała latające plain textem przez całą Polskę, a to wszystko na współdzielonym hostingu, aż mnie ciarki przechodzą, ale... większość ludzi na to nie zwracała uwagi, a część powie, że jestem paranoikiem i/lub się czepiam. Pewnie jak do tej pory, z tego powodu, nic się nie stało i jest spora szansa, że dalej nic się nie stanie, no może poza pozycjonowaniem w google.
-
Mnie np. w oczy piekielnie kłuje brak SSL'a na forum. Te wszystkie hasała latające plain textem przez całą Polskę, a to wszystko na współdzielonym hostingu, aż mnie ciarki przechodzą, ale... większość ludzi na to nie zwracała uwagi, a część powie, że jestem paranoikiem i/lub się czepiam. Pewnie jak do tej pory, z tego powodu, nic się nie stało i jest spora szansa, że dalej nic się nie stanie, no może poza pozycjonowaniem w google.
Przerzuciłem do wyższej instancji - mam nadzieję, że pomoże.
Co do paranoi, to też to wiele razy słyszałem, mówiąc komuś, że nie ma hamulców, opon, zawieszenia, po czym ktoś dalej z tym jeździł rok, dwa, pięć i śmiał mi się w twarz, że wymyślam, bo przecież auto jeździ. To chyba specyfika każdej branży, w której ktoś ma 1 level wyżej niż pozostali, chce dobrze, ale traktowany jest jak dziwak, bo "jakoś to będzie" :grin:
-
Co do paranoi, to też to wiele razy słyszałem, mówiąc komuś, że nie ma hamulców, opon, zawieszenia, po czym ktoś dalej z tym jeździł rok, dwa, pięć i śmiał mi się w twarz, że wymyślam, bo przecież auto jeździ. To chyba specyfika każdej branży, w której ktoś ma 1 level wyżej niż pozostali, chce dobrze, ale traktowany jest jak dziwak, bo "jakoś to będzie"
Mi się wydaję, że jest jeszcze jedna sprawa, poza takimi oczywistościami, na które godzi się nie można. Czasami pewne kompromisy są sensowne... Np. ciężko było by obronić tezę, że Aygo jest lepsze od Yarisa czy Corolli, czy przez to ten samochód jest zły? Jak dla mnie jest zwyczajnie inny, przewidziany do innych potrzeb.
Camry jest lekko wyższą klasą średnią, tak jak już pisałeś, dla takiego nieco lepszego przedstawiciela handlowego i w takich kategoriach wydaje mi się, że trzeba ją rozpatrywać. Dlatego trochę nie zgadzam się z tym wygłuszeniem, moim zdaniem jest przyzwoite jak na taki typ samochód. Gorzej z tym zabezpieczeniem antykorozyjny, na takie coś marka, która cały czas mówi o niezawodności nie powinna sobie pozwalać.
Dla mnie Toyota zawsze była marką, która rozpatruje się bardziej z rozsądku. Auta nie porywają, bez problemu można znaleźć lepiej wyposażone, no ale jak kupie, to przynajmniej nie będę się za bardzo przejmował tylko jeździł.
-
A potem się okazuje, że zupełnie przypadkiem spełniam motoryzacyjne marzenia Kuby
Na przełomie lat 80/90, poznawałem motoryzację. Rodzice mieli Hiace rocznik 1979. To był wynalazek. W Polsce wszyscy mieli Transportery albo Transity. Ja interesowałem się Toyotą... czyli większością aut które akurat masz...
Co do ekonomii, rozumem konserwację takiej wiekowej Toyoty albo np. Yarisa Ts, którego nie kupuje się żeby zaraz sprzedać, tylko do garażu i raz na jakiś czas się przejechać...
Częste zmiany aut nauczyły mnie, że nie ma co inwestować bo nikt nie zwróci na to uwagi. A przypuszczam, że pierwszy lepszy oglądacz bedzie jeszcze dorabiał ideologie że była szkoda i stąd ta konserwacja. Taki mamy rynek...
-
Gorzej z tym zabezpieczeniem antykorozyjny, na takie coś marka, która cały czas mówi o niezawodności nie powinna sobie pozwalać.
Mylisz niezawodność z długowiecznością :). Przerobiłem sporo marek i pomimo braków w wyposażeniu (z roku na rok jest coraz lepiej) nie widzę konkurencji.
Wystarczy spojrzeć na to forum. Zawaliliśmy wszystkie wątki tematami o wszystkim i o niczym. Nawet posprzątać tego nie ma jak.
Dla czego? Nie mamy awarii to tak sobie piszemy dla pisania bo nie ma awarii to nie ma o czym...
Sami wyszukujemy wad :)
W jednym temacie nabiliśmy 39 stron piany :)
-
Mylisz niezawodność z długowiecznością .
No to zależy od tego jak bardzo źle jest ;) Jeśli ta podłoga wytrzyma 15 lat w stanie nadającym się do bezpiecznego użytkowania, to nie ma się czym przejmować i mówimy faktycznie o długowieczności. W autach, które mają być wozidłami z punktu A do B, nie ma za bardzo sensu robić jakiś inwestycji, których i tak nikt nie doceni. Jeśli po 4 latach będzie można w "wahacz włożyć palec" to bardziej niezawodność.
Dla czego? Nie mamy awarii to tak sobie piszemy dla pisania bo nie ma awarii to nie ma o czym...
Dokładnie. Dlatego ja, zwłaszcza po ostatnim aucie, jestem wstanie przeboleć to, że brakuje np. AA o ile to co jest działa jak należy.
-
Wracając do tematu....czy korzystał ktoś z usług AC Wyszyńskiego? Robią tam zabezpieczenie Tectylem firmy Valvoline?
-
Nie bądż Marcin na mnie zły ale... ja zamiast robić konserwację w Yarisie, Rav4, Priusie czy Camry... czyli nowych autach bez duszy... wydałem tą kasę na co innego...
Zaszalałem i przy ogromnym wsparciu Marcina, stałem się szczęśliwym posiadaczem prawdziwej Toyoty czyli Hiace z 1981 roku :)
Kupiłem sobie auto w tym samym wieku co ja :).
Teraz trzeba rozebrać... blacharz będzie miał trochę pracy, potem lakier i będzie auto w którym można sie przejechać z pełną przyjemnością :)
Oczywiście po ?odbudowie? w tym aucie nie zapomnę o konserwacji, ale w tym przypadku WARTO :), auto nie trafi do Janusza...
Ps. Jak ktoś wytłumaczy jak, to wrzucę fotki tej perełki :)
-
A o co miałbym być zły ? Że komuś udało się przytargać wreszcie coś ciekawego, a nie kolejne "klasyczne" W123 po taryfie ? Fura jest miód, już się nie mogę doczekać kiedy osobiście pomacam, aż mi się ręce trzęsą :-P
Foty najlepiej mieć na własnym serwerze i linkować - wtedy wiesz, że nie znikną, jak z tych wszystkich fotosików, imageshacków i innych.
Załóż wątek tutaj: http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php/board,286.0.html i wrzucaj foty :)
-
Z całym szacunkiem, ale rozbieranie i składanie nowego samochodu w celu zabezpieczenia go uważam za głupotę.
Co mogę polecić to ceramikę. Po kilku miesiącach wraz z systematycznym nakładaniem szybkiej powłoki hydrofobowe lakier wyglada jak nowy. Zero tzw. świrli i rys na lakierze. I to mimo kota który upodobał sobie mój samochód i prawie co noc po nim łazi.
-
Z całym szacunkiem, ale ja uważam za głupotę picowanie lakieru, kiedy spód radośnie rdzewieje. Na co mam tą ceramikę położyć ? Na nadkola czy ramy pomocnicze ? Może na wahaczach się dobrze sprawdzi, nie będę miał swirli :grin:
Chciałbym również zauważyć, że auta nie przechodzą przeglądu nie przez rysy i wgniotki na lakierze tylko przez brak progów czy podłużnic, bo diagnosta nie sprawdza czy może się przy błotniku ogolić tylko czy auto jest bezpieczne w ruchu drogowym. Niejedno błyszczące i wywoskowane już mi przywieźli z przeglądu z adnotacją "rdza na elementach nośnych", bo u nas diagnosta puści wszystko póki nie jest na wylot albo się nie leje ciurkiem, a jak auto ma przejść przegląd gdzieś na Zachodzie, to się zaczynają tańce. I - nie ukrywam - za każdym razem satysfakcja, kiedy TÜV nic nie znajdzie <taniec>
Nikogo do niczego nie namawiam, każdy co sobie wyhoduje to będzie miał, skończy się leasing, weźmie się kolejny, niech się kto inny martwi :song:
-
...i tu muszę przyznać rację Marcinowi. To auto ma jeździć jak najdłużej to możliwe a nie dawać po oczach. Nie wystarczy Ci satysfakcja, że możesz pojechać nowym autem. Muszą to wszyscy widzieć na 100 m. Kupujesz dla swojej wygody a nie dla pokazania innym co masz.
Wracając do tematu za kilka dni odstawiam auto do zabezpieczenia jestem ciekaw jak to wyjdzie. Jeśli kogoś to interesuje to zamierzam zrobić dokumentacje foto z całego przebiegu tak więc dam znać co i jak wygląda po zabezpieczeniu u konkurencji.....ale w szranki z Marcinem na fotogalerię nie staję ;)
-
Jeśli kogoś to interesuje
Interesuje. Nawet nie chodzi o ilość zdjęć, bardziej o zakres prac, użyte środki i uzyskany efekt. Czekam(y) na wieści :)
-
Zanim przejdziecie sobie do obejrzenia zakresu wykonanych prac to krótko omówię, co zostało wykonane.
Zdjęto osłony podłogi oraz nadkola. Umyto i osuszono podwozie i zabezpieczono antykorozyjnie:
- profile zamknięte drzwi preparatem Tectyl 506 EH,
- płytę podwozia z wnękami kół i progami (obrys zewnętrzny połączenia blach) preparatem Tectyl 122A.
Dodatkowo po analizie dokumentacji foto poprosiłem o zabezpieczenie belek zawieszenia.
Auto tak wyglądało po umyciu:
https://we.tl/t-Mpjk88jOFD
a tak po konserwacji:
https://we.tl/t-CU9W9noZHk
Za całą usługę zapłaciłem 1900 PLN. Gwarancja na wykonane prace to dwa lata z tym, że muszę do 30 maja podjechać po następnej zimie na przegląd. Koszt przeglądu 130 PLN. W ramach przeglądu mycie podwozia po zimie i uzupełnienia powłoki - jeśli będą jakieś ubytki w wyniku uderzenia itp.
Efekt uboczny całej operacji to zapach w aucie, ale ma tendencję zanikającą - a wiem coś o tym, bo całą operację miałem 15 lat temu w poprzednim aucie.
-
Dżizas, ale pokaleczone. Aż oczy bolą. Po wężach, po przewodach HV, po osłonach wydechu, jak leciało. Zderzaki nieruszone, nawet im się wydechu nie chciało zdjąć... dramat <zalamka> Szkoda auta, ale jak zawsze cena czyni cuda, chciał klient tanio to ma.
-
Czy jak to piszesz pokaleczenie po wężach, po przewodach HV, po osłonach wydechu, jak leciało będzie miało jakiś negatywny wpływ na użytkowanie i trwałość auta?
-
Efekt uboczny całej operacji to zapach w aucie, ale ma tendencję zanikającą - a wiem coś o tym, bo całą operację miałem 15 lat temu w poprzednim aucie.
A jak poprzednie auto ktore miales 15 lat temu? Zyje do dzisiaj? Ruda nie zjadla?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Oczywiście ma się dobrze nadal będzie czym jeździć ....... na zakupy ;)
Gdyby żonka nie poszerzała garażu to by można powiedzieć, że rdza byłaby mu obca a tak to tam gdzie nad kołem była szpachla to obecnie zaczyna coś się rodzić.
Ekspertem nie jestem tak więc swoją decyzję oparłem o doświadczenie a niejakąś tam czczą gadaninę samozwańczego eksperta który mi tu o jakimś pokaleczeniu opowiada.....no ale dajmy mu szanse wypowiedzenia się. Nieświęci garnki lepią a z tej opinii wynika, że trzeba być samym Vincentem van Gogh'iem by móc dotykać się do auta......no i oczywiście wówczas należałoby wydać duuuuuuuuzo więcej.
-
dpitera - na prywatne wycieczki zapraszam na PW. Ty robisz drugie auto w ogóle, ja drugie w tym roku.
To, co pokazałeś, jest zrobione niedbale, wręcz niechlujnie. To jest osmarkane a nie zakonserwowane i to wyraźnie widać na zdjęciach, które zamieściłeś - to wymaga komentarza jedynie dla ludzi, którzy czytają Braillem, ewentualnie takich, którzy są totalnie atechniczni i cieszą się, że jest czarne.
Jeśli Ciebie - jako użytkownika - taki poziom usługi satysfakcjonuje, to dobrze - to nie jest mój poziom, nie mój samochód i nie moja sprawa.
Pokazałeś jak jest po Twojemu, ja jak jest po mojemu - jeden do jeden. Ocenę zostawmy postronnym - kto miał wnioski wyciągnąć ten wyciągnął, reszta pojedzie tam, gdzie jest tanio albo sprzeda i weźmie kolejne nowe.
-
Nie to żebym się czepiał... Ale lepiej było kupić puszkę z smołą. Wsadzić petardę i wsunąć pod auto :).
Śmierdzi Ci to co nachapali na osłonę wydechu. Dopóki się nie ?wypali?. Będzie śmierdzieć.
Najważniejsze są zgrzewy rantów itp. A niestety na fotkach widać, że w tych newralgicznych miejscach prześwituje czerwony kolor. Nie wiem jak mogli to pominąć. Będę miał chwilę to wrzucę fotki Hiace jak te ranty wyglądają po 39 latach :).
No i jak przyjdzie coś robić na gwarancji to będziesz miał niezłą przeprawę z TMP. Zwalą wszystko na tą konserwację... Ale pisz do rzecznika konsumentów, na prawdę pomaga w takich sytuacjach.
Na koniec życzę powodzenia mechanikowi, który będzie coć robił ?pod spodem? będzie potrzebował sporo jednorazowych rękawiczek.
Zabezpieczyli Ci drzwi od środka jakimś woskiem... tam się skrapla woda od różnicy temperatur i tam Toyoty rdzewieją.
Ogólnie za 1900 jest zrobione Ok, nie można nic więcej wymagać
-
Fotki były robione w trakcie wykonywania prac, więc obrys łączenia blach tam gdzie były podpory miał być poprawiony....jak tego nie zrobili to dopilnuję tego za rok. Tego jak i zdjęcia osłon progów - co od razu wydawało się lekko podejrzane no, ale fachurą a nie jestem?więc odpuściłem.
Powiem tak by zakończyć ten wątek. Marcin w opracowanej przez siebie technologii zabiera nas w podróż do momentu na linii produkcyjnej, w której dopiero co montowane są poszczególne podzespoły. To był moment gdzie skośne oczka poszły po taniości i nie wykonały swojej roboty jak należy. To moment, w którym masz całe podwozie podane jak na tacy i wówczas pewnie jest ?czystą? przyjemnością poprawić, po stwórcy wszystko jak należy. Podejrzewam, że można pokusić się nawet o zachowanie jednolitej struktury, faktury zabezpieczenia itd. W tej technologii podejrzewam, że Marcin nie pozostawia miejsca na margines, w którym stawia na - jakoś to będzie. Z tym, że to cofnięcie się w czasie nie jest tanią (dla właściciela auta) przyjemnością niczym z skok w Outlanderze no i nie jest niestety norma, średnią ani rzadkością. Takie warsztaty podejrzewam, że dziś to już skanseny, w których poukrywali się prawdziwi wielbiciele aut?.
Rozumiem to bardzo dobrze sam działam w budownictwie i codziennie walczę z ignorancją sztuki inżynierskiej (?panie a co to jest?.) nie masz sztywno określonych warunków w specyfikacjach czy normach to wykonawcy ślizgają się byle wykonać tylko po taniości.
Technologię, którą przyjąłem do zabezpieczenia mojej Camry to takie roboty niecierpiące zwłoki. Przy tak minimalistycznym przygotowaniu auta wg mnie szkoda tracić pieniądze na droższe materiały skoro i tak metoda zakłada, że zakres prac nie obejmie 100% powierzchni dedykowanych a ruda ma trochę trudniej. Jedyne co można było zrobić to pokusić się o preparaty z mniejszym wskaźnikiem LZO (odsyłam do Marcina). Ale pytałem otwartym tekstem to nikt się o tym nawet słowem nie zająknął nie doradził i nie odradził. Wyszedłem więc z założenia, że lepiej zrobić cokolwiek aniżeli kompletnie nic jak pisali o tym KubaCamry czy Bierut. Na pewno nie zakładam, że ktoś w krótkim czasie będzie musiał tam cokolwiek wymieniać, więc zrozumiałe jest pojękiwanie Marcina, który oczami wyobraźni już by coś tam hobbistycznie chciał pomajstrować a tu mups wszystko czarne więc te akurat uwagi odczytuję z pogranicza zboczenia zawodowego. To auto ma jeździć a nie wyglądać a w wypadkach awaryjnych?..no cóż ktoś będzie musiał się ubrudzić. Dlatego teraz dopiero rozumiem to oburzenie.
Puentując, Marcin z natury poprawia stwórcę, więc robi to najlepiej jak potrafi a jak już to najlepszymi materiałami by pokazać, że się da. Robi to tak, że nikt złego słowa nie będzie mógł powiedzieć a przy okazji ma pewnie przy tym nie lada frajdę i jeszcze mu za to płacą.
Ja natomiast przyjmuję wariant minimum dozbrajam się w dobrze działającą gaśnicę i staram się omijać prawdziwe warsztaty ;)
p.s. Dziękuje za komentarze poza forum i przepraszam za ostre sformułowania.
.....a teraz możecie hejtować.
-
Nie wierzę, żeby ktoś, kogoś chciał hejtować...
Po prostu na motoryzacji, piłce nożnej i skokach narciarskich każdy zna się najlepiej <taniec>.
Jak założyłeś z góry, że chcesz coś mieć to coś masz... Zawsze coś tam lepiej będzie i ruda będzie pare lat po moim :). Ale na prawdę mogli lepiej pozabezpieczać przynajmniej by Ci nie śmierdziało.
-
Jakby kogoś interesowały schematy antykorozyjne.
https://megawrzuta.pl/filesgroup/20bfdbb552cc648e4dcd10709a2c583c.html
-
Czytam z ciekawością ten wątek.I jak każdy chyba jest przeglądem ludzkiej mentalności.Wystarczy spojrzeć na segmentację danego produktu na rynku, najwięcej sprzedaje sie chłamu, niekoniecznie "zawsze" jest to związane z niską ceną, często z ignorancją, lekkomyślnościa, chciwością itp.
"Chcącemu nie dzieje sie krzywda" to niby taki kanon prawniczy, ale trzeba to rozebrać na części i skorygować o dwa elementy" Chcący nieświadomy zagrożenia, np. nie wie, że wchodzi na lód, który jest już miejscami za cienki i "chcący" świadomie ignorujący przestrogę, bo mówi, że od lat po tym lodzie chodzi i nic sie nie dzieje.itp.itd.
Ja dziękuję koledze Marcinowi za próby "uświadomienia" użytkowników aut, jak kiepsko są toyoty zabezpieczone, jak kiepsko zabezpieczją to różne warsztaty i i jak "powinno" sie to robić lepiej.
Ja np. zmieniam nowe auta co parę lat i z chęcią bym je zabezpieczał antykorozyjnie {może pójdzie do rodziny?}, ale patrząc jaką manianę odwalają okoliczne warsztaty i fachowcy to sobie odpuściłem .Jestem zwolennikiem, albo robić coś dobrze zgodnie ze sztuką, albo sobie darować.
Więc każdy musi zadecydować sam za siebie, natomiast wyrażanie opinii, że zabezpieczanie nowego auta to głupota, świadczy nie tyle o znajomości i stanie technicznym auta w tej materii ale o mentalności głosiciela tej opinii.Fakty pozostają faktami, rzeczywistość rzeczywistoscia a opinie o tym różnych ludzi jest często tak odległa, że sie czlowiek zastanawia nad tym, że głupota nie ma granic.