Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Corolla TNGA 2019 => Wątek zaczęty przez: niklucas w 03 Lutego 2021, 14:41:29
-
Witajcie.
2 lata temu kupiliśmy sobie Yarisa I jako tymczasowe autko do podwożenia dzieciaków do szkoły... i jesteśmy z niego tak zadowoleni, że zdecydowaliśmy sobie kupić nową Corollę ;) jednak podczas rozmowy ze sprzedawcą wspomnieliśmy o jedynym problemie jaki mamy z Yarisem i usłyszeliśmy, że rdza zawsze była problemem Toyoty oraz że dobrze jest dodatkowo zakonserwować również nowe auto. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
-
W dobie dzisiejszych blach warto konserwować podwozie w każdym aucie niezależnie czy nowe czy używane ale często są szczelnie obudowane plastikami.
-
Przede wszystkim warto zrobić od razu profile zamknięte, póki nowy i nie zabrudzone i nie zasolone profile. Blacha może poczekać że trzy lata nawet.
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
Widzę że temat zabezpieczenia wraca co jakiś czas. Swoją Corolle odebrałem ponad rok temu. Nie zdecydowałem się od razu na zabezpieczenie i zastanawiam się czy teraz tego nie zrobić. Czy ktoś poleci sprawdzone miejsce w Wawie lub okolicach?
-
Profile i zawias to jest największy problem. Dopiero potem połacie niezabezpieczonej antyodpryskowo blachy.
Tyle, że robiąc już profile (do których i tak trzeba sporo zdemontować) i zawias (który trzeba zdemontować i rozebrać) to trochę bezsensem jest nie zrobić gołego wtedy podwozia, zwłaszcza, że po zrobieniu profili zostaje sporo zatłuszczonych woskiem miejsc na podwoziu, więc ewentualne robienie reszty później będzie się wiązać ze żmudnym domywaniem i odtłuszczaniem powierzchni.
Jako praktyk, robiąc świeże auto zawsze proponuję komplet - efekt pewniejszy i w ogólnym rozrachunku wychodzi taniej niż robienie na raty.
-
Jaki może być szacunkowy koszt takiego kompleksowego zabezpieczenia?
-
Zależy jakich środków użyjesz i kto będzie robił.
Tu masz jak to u mnie wygląda od kuchni: https://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=47813
-
Mój Yaris 12lat stoi na powietrzu 24 godziny na dobę, i nic. Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
-
Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Na pewno, bo wiedzieli, że Ty go kupisz i nie chcieli mieć potem problemów :grin:.
-
Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Na pewno, bo wiedzieli, że Ty go kupisz i nie chcieli mieć potem problemów :grin:.
śmieszne że boki zrywać
-
Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Na pewno, bo wiedzieli, że Ty go kupisz i nie chcieli mieć potem problemów :grin:.
Bardzo nisko Pireus... strasznie nisko...
Mój Yaris 12lat stoi na powietrzu 24 godziny na dobę, i nic. Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Wszystko też zależy gdzie mieszkasz i jaki masz subklimat. Inaczej auta rdzewieją nad morzem, a inaczej chociażby w takiej Wielkopolsce.
-
Bardzo nisko Pireus... strasznie nisko..
A czytałeś posty Darusia ?
Jak nie to proponuje poczytać . Ciekawa lektura.
Jak przeczytasz to pomyśl czy chciałbyś się spotkać z taką osobą podczas sprzedaży auta.
Co do zabezpieczeń nowych aut to uważam że jak najbardziej można to zrobić szczególnie gdy mamy zamiar dłużej korzystać z zakupionego samochodu.
Widziałem sporo Mazd z DK/SE i po zabezpieczeniu pomimo wieku i skłonności wyglądały naprawdę elegancko.
-
Bardzo nisko Pireus... strasznie nisko...
Nie uwierzę, że 12 letnia Yariska, nie zabezpieczona dodatkowo, choćby stała pod kołdrą to nie rdzewieje. Moi rodzice mieli 10 letnią, w zimie nie jeździła nigdy, stała w garażu, przebieg w tym czasie 36 tys.km i nie była wolna od rdzy.
-
Byc może II generacja Yarisa jest trochę lepiej zabezpieczona niż pierwsza. Natomiast wracając do meritum - czy tak poważna ingerencja jak zabiegi Marcina w nowe auto może zostać potraktowana przez Toyotę jako pretekst do unieważnienia gwarancji?
-
Bardzo nisko Pireus... strasznie nisko...
Nie uwierzę, że 12 letnia Yariska, nie zabezpieczona dodatkowo, choćby stała pod kołdrą to nie rdzewieje. Moi rodzice mieli 10 letnią, w zimie nie jeździła nigdy, stała w garażu, przebieg w tym czasie 36 tys.km i nie była wolna od rdzy.
Chcesz to przyjedź i sprawdź , podać vin żebyś zadzwonił do fabryki we Francji , może powiedzą czy był lub nie był zabezpieczony :bash: :bash:?
-
Byc może II generacja Yarisa jest trochę lepiej zabezpieczona niż pierwsza.
To była Yaris II generacji z 2006 roku.Chcesz to przyjedź i sprawdź
Dziękuję za miłe zaproszenie ale nie skorzystam
-
Natomiast wracając do meritum - czy tak poważna ingerencja jak zabiegi Marcina w nowe auto może zostać potraktowana przez Toyotę jako pretekst do unieważnienia gwarancji?
Moim zdaniem to jest pytanie, które powinieneś wysłać mailem do TMP a nie zadawać w miejscu, gdzie jeden twierdzi, że mu zgniło, a drugi się upiera, że przecież nie gnije :) Mając na piśmie jasną odpowiedź z TMP można się zastanowić jak do tematu podejść, żeby później nie było problemu.
Zresztą, temat gwarancji był już poruszany na forum i stanowisko TMP w tej sprawie przytaczałem w jakimś bliźniaczym wątku.
Swoją drogą: jaka poważna ingerencja ? Nikt tu nie robi zmian konstrukcyjnych, po których jest wymagane dodatkowe badanie techniczne czy uzyskanie ponownej homologacji. Tu się niczego nie tnie, nie wierci i nie spawa po swojemu. To jest zwykła usługa na poziomie odkręcić wahacz-pomalować wahacz-przykręcić wahacz a nie pierwszy i nie drugi raz widzę jakieś dziwne dywagacje, że ktoś nie przykręci tej czy innej śruby tak jak fabryka, jakby w fabryce pracowali ludzie o mocach nadprzyrodzonych...
A jak ludzie gaz montują do nowych aut to czy ktoś płacze, że mu gazownik podziurawił podłogę blachowkrętami mocując przewody czy wyorał otwór pod zbiornik czy na wlew ? Czy ktoś zadaje sobie pytanie jak taki montaż, do jakiego przyzwyczaiła nas branża gazowa, wpływa na ewentualne roszczenia gwarancyjne - np. kiedy otwory pod butlę zaczną kwitnąć, czy wokół wlewu pod klapką pojawi się rude ? :grin:
-
Natomiast wracając do meritum - czy tak poważna ingerencja jak zabiegi Marcina w nowe auto może zostać potraktowana przez Toyotę jako pretekst do unieważnienia gwarancji?
Moim zdaniem to jest pytanie, które powinieneś wysłać mailem do TMP a nie zadawać w miejscu, gdzie jeden twierdzi, że mu zgniło, a drugi się upiera, że przecież nie gnije :) Mając na piśmie jasną odpowiedź z TMP można się zastanowić jak do tematu podejść, żeby później nie było problemu.
Zresztą, temat gwarancji był już poruszany na forum i stanowisko TMP w tej sprawie przytaczałem w jakimś bliźniaczym wątku.
Swoją drogą: jaka poważna ingerencja ? Nikt tu nie robi zmian konstrukcyjnych, po których jest wymagane dodatkowe badanie techniczne czy uzyskanie ponownej homologacji. Tu się niczego nie tnie, nie wierci i nie spawa po swojemu. To jest zwykła usługa na poziomie odkręcić wahacz-pomalować wahacz-przykręcić wahacz a nie pierwszy i nie drugi raz widzę jakieś dziwne dywagacje, że ktoś nie przykręci tej czy innej śruby tak jak fabryka, jakby w fabryce pracowali ludzie o mocach nadprzyrodzonych...
A jak ludzie gaz montują do nowych aut to czy ktoś płacze, że mu gazownik podziurawił podłogę blachowkrętami mocując przewody czy wyorał otwór pod zbiornik czy na wlew ? Czy ktoś zadaje sobie pytanie jak taki montaż, do jakiego przyzwyczaiła nas branża gazowa, wpływa na ewentualne roszczenia gwarancyjne - np. kiedy otwory pod butlę zaczną kwitnąć, czy wokół wlewu pod klapką pojawi się rude ? :grin:
Ja się nie upieram tylko stwierdzam fakt. Mogę auto udostępnić do oglądania .Mieszkam w miarę czystym środowisku pod Poznaniem , gdzie piec na węgiel to rzadkość , być może to też ma jakieś znaczenie, na nie rdzewienie auta
-
Natomiast wracając do meritum - czy tak poważna ingerencja jak zabiegi Marcina w nowe auto może zostać potraktowana przez Toyotę jako pretekst do unieważnienia gwarancji?
. To jest zwykła usługa na poziomie odkręcić wahacz-pomalować wahacz-przykręcić wahacz a nie pierwszy i nie drugi raz widzę jakieś dziwne dywagacje, że ktoś nie przykręci tej czy innej śruby tak jak fabryka, jakby w fabryce pracowali ludzie o mocach nadprzyrodzonych...
...a no widzisz. To nie są dziwne dywagacje tylko doświadczenie płynące z wielu lat życia w tym nieśmiesznym kraju, w którym każdy chce mnie zrobić w.... (itd.). Już nie pierwszy raz spotykam się z sytuacją, w której gwarant przy pomocy jakiejś piramidalnej logiki twierdzi że np. inna niż fabryczna opona była powodem pęknięcia elementu mocującego w całkiem innej części pojazdu. Za dobrze znam rodaków.
Ale co do jednego masz rację - poproszę o pisemne stanowisko TMP.
-
Ja mam na to swoją teorię, która jak do tej pory się sprawdza, ale może dlatego, że jej nie publikuję.
poproszę o pisemne stanowisko TMP
Chętnie zobaczę co tym razem wymyślą :grin:
Niestety coraz częściej (nie mówię akurat o Toyocie, bo tu jest nieźle) gwarancja na towar bywa fikcją, bo tak, jak piszesz: silnik bierze olej przez to, że masz niefabryczne radio.
-
Nigdy w żadnej marce z dalekiego wschodu nie mianem problemów z gwarancją, nawet tą rozszerzoną na 2 dodatkowe lata - ubezpieczeniem, (nissan, honda, mazda, hyundai) toyoty w rodzinie też zero problemów.
Więc nie dramatyzujmy.
W nissanie mimo naprawdę wielu zmian dokonanych przeze mnie w aucie i moich gratów z olejem na czele zero problemu gdy trzeba bylo dokonac powaznej naprawy silnika w 4 roku!
Wysłane z mojego J23 przy użyciu Tapatalka
-
TNGR - Toyota New Global Rust :grin:
https://www.youtube.com/watch?v=xhdSsyYlDVY
-
dzisiaj jak wymieniałem koła na letnie to zrobiłem parę zdjęć korozji podwozia przy nadkolach . Poniżej linki
(https://images89.fotosik.pl/488/9b931142017f64a4med.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/487/0c0711e5e7c24199med.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/488/724e40d382d83c6cmed.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/488/e4c0a0a7e666a270med.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/487/3abe9e76596fe94amed.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/487/6c3fda77bc52f238med.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/488/f055ad48fb755f96med.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/488/8ebc6c0c98ecfde8med.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/488/081902574a7cf8f2med.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/488/6a79e4a767b2419fmed.jpg)
i teraz jeżeli chodzi o eksploatację. Samochód ma rok od kupna, a rocznikowo chyba coś listopad 2019. Przejechane ca 19 tys km. Parkowany przed domem na podwórku, nigdy nie parkowany w garażu.
I ogólnie trochę mnie irytuje ta korozja.
Poprawiłem linki. M
-
Cudowne. Chrupałbym :grin:
-
W Audi A6 (kupiłem dwulatka), miałem to samo. Auto garażowane od nowości. Ergo, to nie domena jedynie 'japońców' :)
-
W mitsu też tyle że gorzej, ale dziur nie było po 7 latach, tylko nalot.
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
Przecież to jest zewnętrzny nalot, raczej wszędzie tak będzie.
Zobaczymy za kilka lat, nie mamy innego wyjścia. Na razie nie widzę tu nic nadzwyczajnego.
Inna sprawa, że znając współczesną motoryzację nastawiam się z góry na to, że auta trzeba się pozbyć po zakończeniu leasingu czy tam kredytu, po tych 5 - 6 latach najdalej.
-
Byc może II generacja Yarisa jest trochę lepiej zabezpieczona niż pierwsza. Natomiast wracając do meritum - czy tak poważna ingerencja jak zabiegi Marcina w nowe auto może zostać potraktowana przez Toyotę jako pretekst do unieważnienia gwarancji?
Nie wiem co wszyscy mają z tą gwarancją... Taka konserwacja, to normalna procedura jak przy wymianie zawieszenia. Klientom po takiej konserwacji, ASO powinno dawać 50% rabatu na robociznę. Bo naprawa takiego auta po 5-10 ciu latach to bajka. Bez konserwacji to dramat. Co druga śruba ukręcona.
Co do gwarancji to mają to w dup...
Zobacz wątek o podniesionym stanie oleju. Na razie utrzymują, że tak ma być :wallbash:.
Zresztą doczytaj czego dotyczy gwarancja powłoki lakierniczej/korozji. Uznają dopiero jak wyjdzie dziura.
-
[/quote]
Klientom po takiej konserwacji, ASO powinno dawać 50% rabatu na robociznę. Bo naprawa takiego auta po 5-10 ciu latach to bajka. Bez konserwacji to dramat. Co druga śruba ukręcona.
I tu się nie zgodzę, przez takich prawdziwych fachowców, aso ma mniej pracy i kasy...prędzej zgrzytanie zębów a nie rabat ;)
Za to z tym "w D" 100% w cel :)
-
Ja też nie bardzo rozumiem, o co z tą gwarancją chodzi, ale być może nie powinienem się wypowiadać w tej kwestii, żeby (przez wzgląd na obecne czasy) ktoś się znów nie poczuł urażony albo że go na siłę próbuję do czegoś przekonać.
Z mojego punktu widzenia jest to zwykła obsługa. Jak się komuś rozsypie łącznik stabilizatora to nie mogę go wymienić bo ktoś straci gwarancję ? Tak samo z wahaczem, kawałkiem wydechu, itp.
Jeśli ludzie, którzy smarkają smołą na podwozie demontują wydech, to ktoś gwarancji nie traci, ale jeśli ja zdemontuję zawieszenie to już ma utracić ? Bądźmy poważni.
W kwestii czy ASO ma więcej pracy i kasy: procedury gwarancyjne to nie jest coś, o czym ASO marzy. Fakt, Toyota płaci za te wszystkie akcje serwisowe, itd, ale jest z tym dużo więcej zamieszania niż ze zwykłym serwisem typu przegląd po 15/30/60kkm, który trwa 1rbg i kosztuje 1kzł. A naprawa blacharska w 10-letnim aucie trwa 20rbg i kosztuje 5 czy 10kzł, które finalnie płaci TMC, więc z punktu widzenia ASO lepiej wbić 10 pieczątek na 15kkm niż robić jeden zgnity błotnik czy inny kielich.
Ja to widzę tak, że skoro ja na koszt klienta usuwam przyczynę problemu (zapobiegam korozji podwozia i jego elementów wymiennych), którego skutek klient później ewentualnie mógłby chcieć usuwać na koszt Toyoty (bo mu zgniło, a obiecywali, że tego nie zrobi), to nie ASO, ale TMP, a docelowo TMC powinna się cieszyć i dać odgórne błogosławieństwo. Bo ASO ma płacone z góry przez TMP. A TMP przez TMC, które nie jest instytucją charytatywną tylko nastawioną na zarabianie pieniędzy.
Dodatkowo: proszę sobie dokładnie przeczytać warunki gwarancji: czego dotyczy (perforacja od środka), czego nie obejmuje (np. wydech, jak również nie ma słowa o elementach zawieszenia), co trzeba robić, żeby ją zachować (przeglądy pod- i nadwozia) i jakie są wytyczne do jej realizacji (tu już sporo zależy od ASO).
Także nie demonizujmy. Kto chce to i tak to zabezpieczenie podwozia zrobi. Kto nie chce - ten nie zrobi, wymieni po 2, 3, 5 latach na nowe i niech się inni martwią.
-
Macie Corollkę :)
https://www.facebook.com/media/set/?vanity=stacjakonserwacja&set=a.1186315075175221
-
Widzialem a nawet odezwalem sie do Ciebie :)
Praca jak zwykle profi, jak mi sie skonczy leasing i bede kupowal kolejne auto, juz na dluzej, to pewnie poprosze Cie o takie samo zabezpieczenie.
-
O, proszę, jaki świat mały :)
-
Macie Corollkę :)
https://www.facebook.com/media/set/?vanity=stacjakonserwacja&set=a.1186315075175221
Nieźle, ile trwała taka "robótka" na Corollce?
Swoją drogą, może by TMP namówić, żeby opcjonalnie sprzedawali te autka w kartonach, do poskładania i wysyłali paczki prosto do Ciebie, zaoszczędziłbyś sporo czasu na rozbieranie :-)
-
Macie Corollkę :)
https://www.facebook.com/media/set/?vanity=stacjakonserwacja&set=a.1186315075175221
Nieźle, ile trwała taka "robótka" na Corollce?
Swoją drogą, może by TMP namówić, żeby opcjonalnie sprzedawali te autka w kartonach, do poskładania i wysyłali paczki prosto do Ciebie, zaoszczędziłbyś sporo czasu na rozbieranie :-)
2-3 tygodni, w zależności od sił i chęci.
TMP nie ma tu za wiele do gadania, ale naprawdę wolałbym żeby mi przywieźli gołe nadwozie bez tych ich pseudozabezpieczeń, które tak naprawdę pasowałoby zedrzeć do gołego KTL'u. I czasowo też lepiej byłoby poskładać od zera niż rozbierać poskładane. Taki mamy klimat ;)
-
Brawo za reklamę l
-
Z innej beczki. A ile Wy zamierzacie jeździć tymi samochodami? 15 lat? To bez konserwacji podwozia dacie radę i dziur nie będzie w podwoziu. Wszyscy panikują z tą konserwacją, a jeżdżą tym samym samochodem max 15 lat, a później sprzedają go za grosze lub oddają na złom.
Wysłane z mojego Nokia 7.2 przy użyciu Tapatalka
-
15 lat jednym autem??? Są jeszcze tacy?
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
A jakże - mój sąsiad emeryt górniczy jeździ od 17 lat od nowości Fiatem brava z silnikiem bodajże 1,2 benzynka. W tym roku na jego 17 urodziny wymienił mu tylną belkę bo całkiem skorodowała. Przebieg gdzieś 70 000 km. Jakiś większych awarii poza parkingowymi zadrapaniami to jeszcze nie miał. Mówi, że nowego nie kupi bo się do tego przyzwyczaił :)
-
Ja jeżdżę Corollą z 1996 roku na czarnych blachach. Co prawda od czasu do czasu, a tak to stoi w garażu, ale w rodzinie od początku i ma 202000 km przebiegu. Konserwację podwozia robiłem w październiku 2019.
-
15 lat jednym autem??? Są jeszcze tacy?
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
Sa 
Mój Auris rocznik 2007 jeszcze trochę pojeździ.
A samochód teścia: Polo 1994r, przebieg 70k, igiełka 
Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
-
Ja kupując nówkę prywatnie myślę o niej w perspektywie 10 lat+
-
Sorry, sam zapomniałem o mojej żonie (micra K12 2005r) i nie chce słyszeć o zmianie
, nigdy nie konserwowana, auto pancerne, zero oznak korozji a nie garażowana.
Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
A samochód teścia: Polo 1994r, przebieg 70k, igiełka
no tym 70 tys po 27 latach, czyli 2500 km na rok to mnie zabiłeś. Wychodzi, że Twój teściu jeździ 200 km miesięcznie. To takie auto to jakiś rarytas kolekcjonerski. Po 27 latach wygląda lepiej niż z salonu. A na poważnie auto, które stoi a nie jeździ może psuć się częściej niż takie z wielkimi przebiegami. Chociaż jak Twój teść o nie dba to jeszcze mu trochę posłuży.
Moje żona ma Kia Picanto z 2007 r. i też nie zamierza go sprzedawać. Tak więc są osoby, które użytkują auta po kilkanaście lat. Poza tym osobiście uważam, że starsze auta bez zbędnej elektroniki były bardziej wytrzymałe, niż te obecnie produkowane.
-
Tak może być, chociaż widziałem testy zderzeniowe Corolli z 1996 w porównaniu z modelem 2018 czy 2019. Mimo, że dawniej blacha to była blacha, a nie jak teraz, że wgniata się od patrzenia (a zderzak był od zderzania, a nie jak dziś, że przytrzesz w coś i ogromne zadrapanie), to jednak w razie czego, wolę siedzieć w nowym aucie :-).
-
Ja niedawno sprzedałem 14 letniego Focusa, którym sam jeździłem 12 lat. Pewnie bym nim dalej jeździł ale sprzedałem go właśnie przez korozję, 190tys przebiegu, mechanicznie igła. Niestety fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne okazało się niewystarczające, ruda znalazła parę słabszych punktów i zrobiła swoje. Nie było tragedii i jak ktoś sobie przy nim podłubie to jeszcze pojeździ, mi się już nie chciało.
Ale nie ma tego złego, dzięki temu mam nową Corolkę :-), którą nie słuchając fabrycznych autorów instrukcji, poddałem podstawowej konserwacji. Może nie taka szczegółowa jak to robi Marcin ale myślę, że będzie sporo lepiej niż gdybym jej nie zrobił. Jak długo nią pojeżdżę to się okaże ale jak przy sprzedaży będzie w lepszym stanie niż inna, niekonserwowana z tego rocznika to zawsze będzie korzystniej.
-
Ale nie ma tego złego, dzięki temu mam nową Corolkę :-), którą nie słuchając fabrycznych autorów instrukcji, poddałem podstawowej konserwacji.
Co użyłeś?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Co użyłeś?
Zacznę od tego, że sam tego nie robiłem, nie mam na to czasu/warunków/zdrowia/cośtamjeszcze (niepotrzebne skreślić), zleciłem to firmie, którą mi ktoś polecił jako sprawdzoną.
Konserwacja nie została wykonana aż tak szczegółowo i dokładnie jak to pokazuje forumowy kolega Marcin i zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie jakość czy trwałość tej usługi nie będzie taka sama ale świadomie wybrałem akceptowalny dla mnie kompromis pomiędzy nic nie robieniem a robieniem takiej pełnej usługi. Na pewno było nieco taniej i szybciej, poza tym nie znam w okolicy żadnego sprawdzonego fachowca, który potrafiłby zrobić coś takiego jak Marcin. Usługa trwała ok 4 dni, została wykonana czysto, wygląda ok no i niczego nie popsuli :-) W trakcie prac została wykonana dokumentacja fotograficzna więc mniej więcej widzę co zostało zrobione. Do konserwacji zostały użyte preparaty firmy Waxoil, był demontaż wszystkich osłon, nadkoli, wydechu itp, podkład i właściwy preparat. Dodatkowo zostały zabezpieczone wszystkie profile zamknięte. Może nie jest to idealne rozwiązanie ale myślę, że będzie i tak dużo lepiej niż samo to fabryczne nic, które Toyota aplikuje.
Wspomniany wyżej Focus nie miał nic poza fabrycznym więc i tak długo wytrzymał, chociaż mam wrażenie, że wtedy karoserie były lepiej zabezpieczane no i blacha na pewno była grubsza co widać gołym okiem (ręką).
-
Super ocynkowany Passat obejrzyjcie 1:16 do 2:06 https://youtu.be/pSS0naqWPbk
-
Tak wiemy, inne auta rdzewieją, to dla czego toyota miałby nie rdzewieć <zalamka>.
-
Kuba chodzi o to że tak cienka warstwa ocynku g..o daje w nowych konstrukcjach, a tak na marginesie to nie uderzaj się w głowę po każdym poście bo dostaniesz migreny.
-
Nie migreny, tylko globusa :).
Nowe auta są liczone ma 5-7 lat i do pieca.
Rynek ma się kręcić, a produkcja odpadów interesuje tylko ekologów.
Zresztą dziś 98% da się ponownie wykorzystać.
Nowe auto to lepsze systemy bezpieczeństwa itp.
W Toyocie produkowanej poza UE, jest jeszcze jeden problem, podróż w słonych warunkach, to też przekłada się na przyspieszoną korozję.
-
Tak wiemy, inne auta rdzewieją, to dla czego toyota miałby nie rdzewieć <zalamka>.
A może bardziej chodzi o to że ktoś powtarza "tylko toyota rdzewieje a inne nie dlatego przesiąde się do nich".
-
A migrenę to miała szlachta przed wojną, dziś to zwyczajnie głowa napierdal_a

Wysłane z mojego BAH-L09 przy użyciu Tapatalka
-
Mój Yaris 12lat stoi na powietrzu 24 godziny na dobę, i nic. Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Witam, to było 12 lat temu....teraz moim zdaniem nie ma zabezpieczenia antykorozyjnego. W sobotę zdejmowałem boczki drzwi w celu montażu na podłokietnikach materiału ochronnego (gadżet z Ali) i przy okazji zerknąłem w drzwi. Niestety na dole w zagięciu blach lekki rudy nalot i 0 śladów jakiegokolwiek zabezpieczenia. Może to wynika z faktu, że otwory w drzwiach są zaślepione jakimiś gumkami. Pierwszy raz się z tym spotykam ponieważ w każdym poprzednim samochodzie te otwory były otwarte.
-
Sądzę, że nie ma się nad czym zastanawiać i zlecić konserwację jakiejś poważnej firmie. W kwietniu sprzedałem e12, którą miałem od nowości przez 17 lat. Co prawda była garażowana ale specjalnie się o nią nie troszczyłem. Powierzchowna korozja była tylko na wahaczach. Nawet wydech był oryginalny. Ale oglądając spód tamtej staruszki i obecnego modelu, nawet laik taki jak ja zauważy kolosalną różnicę w zabezpieczeniu fabrycznym, oczywiście na niekorzyść obecnego modelu. Zresztą nie tylko o spód chodzi, również grubość blachy i lakier wydają się być gorsze niż w starej e12.
-
Mój Yaris 12lat stoi na powietrzu 24 godziny na dobę, i nic. Być może coś we fabryce zabezpieczyli , bo na początku jakaś czarna mazia leciała ze wszystkich drzwi
Witam, to było 12 lat temu....teraz moim zdaniem nie ma zabezpieczenia antykorozyjnego. W sobotę zdejmowałem boczki drzwi w celu montażu na podłokietnikach materiału ochronnego (gadżet z Ali) i przy okazji zerknąłem w drzwi. Niestety na dole w zagięciu blach lekki rudy nalot i 0 śladów jakiegokolwiek zabezpieczenia. Może to wynika z faktu, że otwory w drzwiach są zaślepione jakimiś gumkami. Pierwszy raz się z tym spotykam ponieważ w każdym poprzednim samochodzie te otwory były otwarte.
Te gumki maja otworki i wylatuje przez nie woda.
-
Te gumki maja otworki i wylatuje przez nie woda.
Pewnie jest tak jak mówisz ale wydaje mi się, że jednak woda ma utrudniony odpływ. Wczoraj zdejmowałem boczki w celu montażu obicia podłokietników i przy okazji zrobiłem zdjęcia. Dramatu jeszcze nie ma ale jak na 2 lata to nie wygląda zbyt dobrze.
(https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1667794a3a21.jpg) (https://naforum.zapodaj.net/1667794a3a21.jpg.html)
(https://naforum.zapodaj.net/thumbs/44178b30f9a8.jpg) (https://naforum.zapodaj.net/44178b30f9a8.jpg.html)
-
Cześć forumowicze. Szarpię się z pomysłem zabezpieczenia antykorozyjnego mojej nowej Corolli. Czytam i czytam o tym różne tematy tu, na forum. Przyszło mi na myśl takie coś na temat tych konserwacji podwozi, że konserwaciarze psiukając po podwoziu i profilach różne środki, mogą zapsiukać różne, niewielkie otwory technologiczne np. w drzwiach, progach, profilach i potem oleją sprawę udrożnienia tych otworów. Zbierze się tam potem woda i nie mając odpływu, w krótkim czasie zrobi spustoszenie, że nici z takiej konserwacji. Niektóre takie otwory są malutkie, że łatwo je zalepić jakimś gęstym środkiem podwoziowym. Sprawdzał ktoś w ogóle drożność takich otworów po konserwacji?
-
.... Sprawdzał ktoś w ogóle drożność takich otworów po konserwacji?
Ja sprawdzałem. W Corolli wszystkie otwory drożne.
W drzwiach zaślepione gumkami.
To już niezły artysta by musiał być żeby konserwacją zalać otwory.
Nie bądź takim pesymistą.
Trzeba tylko powierzyć robotę fachowcom co od lat się tym zajmują i mają dobre opinie a nie u przypadkowego pana Józka w garażu.
-
Są różne woski - jedne są trwałe i sztywne, inne pełzną, a jeszcze inne płyną przez bardzo długi czas od nałożenia. Są też takie, które na zimno są stałe a zaczynają płynąć po podgrzaniu.
Stąd - w zależności od tego jaki wosk macie w profilach - możecie mieć te otwory drożne dłużej, krócej, bądź wcale.
-
Nie bądź takim pesymistą.
Trzeba tylko powierzyć robotę fachowcom co od lat się tym zajmują i mają dobre opinie a nie u przypadkowego pana Józka w garażu.
Pesymistą to może ja nie jestem, ale nieufny jestem bardzo. U Józka w garażu to nie, ale w mojej okolicy w rejonie Puław koło Lublina nie ma za bardzo chyba profesjonalnej firmy, co się tym zajmuje. Natomiast blisko mnie jest taka firma http://www.ambroziak-serwis.pl/ co ma w ofercie zabezpieczanie antykorozyjne. Pewnie to trochę lipa, co? Bo za dużo wszystkiego oferują? Najlepsze są chyba takie, co się tylko tym zajmują, co nie? Jak myślisz?
-
możecie mieć te otwory drożne dłużej, krócej, bądź wcale.
Ano właśnie, nawet wcale. To jest trochę problem, bo potem okazuje się że mimo konserwacji próg przegnity, dolna krawędź drzwi rdzewieje itp.
-
Zdecydowanie przesadzasz.
-
Nie bądź takim pesymistą.
Trzeba tylko powierzyć robotę fachowcom co od lat się tym zajmują i mają dobre opinie a nie u przypadkowego pana Józka w garażu.
Pesymistą to może ja nie jestem, ale nieufny jestem bardzo. U Józka w garażu to nie, ale w mojej okolicy w rejonie Puław koło Lublina nie ma za bardzo chyba profesjonalnej firmy, co się tym zajmuje. Natomiast blisko mnie jest taka firma http://www.ambroziak-serwis.pl/ co ma w ofercie zabezpieczanie antykorozyjne. Pewnie to trochę lipa, co? Bo za dużo wszystkiego oferują? Najlepsze są chyba takie, co się tylko tym zajmują, co nie? Jak myślisz?
Podjedź do nich, zobacz jak robią, zobacz gotowe zakonserwowane auto klienta - na pewno udostępnią i sam podejmij decyzję.
Jak się ktoś tym od lat zajmuje to ciężko to spierniczyć.
To nie są skomplikowane sprawy chyba że dadzą to robić uczniowi bez żadnego dozoru ale to wątpliwe zwłaszcza jak oddasz nowe auto.
Na pewno warto zakonserwować nawet jak będziesz sprzedawał za parę lat to kupujący pierwsze co to oglądnie spód (szybsza sprzedaż może większa cena).
Na pewno w nowym aucie zawsze najtaniej wyjdzie niż za x lat jak trzeba korozje usuwać itp.
-
Chyba raczej dam se spokój z tą konserwacją. W zimie mało jeżdżę, w sumie wcale nie muszę jeździć, jak jest błotno-solna breja. Autko przeczeka sobie tę maź w suchym garażu, wyjadę, jak będzie sucho na drodze. Zresztą mam starego Peugeocika na wypadek, gdyby trzeba było jechać po śniegu i soli. Ewentualnie gdybym nadział się w trasie na jakiś śnieg i sól, to po powrocie do domu od razu umyję "se" na podwórku całe auto, a spód spłukam szlauchem silnym strumieniem wody. W sumie może zrobiłbym tę konserwację gdyby nie to, że będą rozgrzebywać mi nowe auto, cały spód rozbierać, no i z ponad tydzień trzeba by zostawić nowiutkie auto w obcych rękach, a ludzie są różni. W poprzednim Aurisie użytkowanym tak samo, jak opisałem to wyżej, też nie robiłem konserwacji i po czterech zimach pod spodem nie było ani grama rdzy, przynajmniej na kanale nic nie było widać. Rodzina kupców była zaskoczona i zadowolona, że taki ładny, czysty spód jest w tym Aurisie ;)
-
nawet jak będziesz sprzedawał za parę lat to kupujący pierwsze co to oglądnie spód
A z tym to różnie - ostatnio sprzedawałem 7 letnie Mondeo, było kilku zainteresowanych, każdy jak jeden z kolegą specem z miernikiem grubości lakieru.
Wszędzie sprawdzali, mierzyli, testowali, a pod podwozie żaden nawet nie zerknął ;) no cóż żadnego z nich do tego nie namawiałem, choć w sumie to ruda jeszcze go zbytnio nie zaatakowała, trochę śladów na zawieszeniu.
-
7 letni Mondziak bez rudej? Nie może być :D
-
Pojedyncze punkty na wahaczach i innych elementach zawieszenia, na blachach podwozia, progach i podłużnicach nic się nie czerwieniło - oglądałem jakiś rok temu jak stał na podnośniku.
Pewnie te 7..8 lat do tyłu producenci jeszcze tak nie cięli kosztów jak dziś.
-
Pojedyncze punkty na wahaczach i innych elementach zawieszenia, na blachach podwozia, progach i podłużnicach nic się nie czerwieniło - oglądałem jakiś rok temu jak stał na podnośniku.
Pewnie te 7..8 lat do tyłu producenci jeszcze tak nie cięli kosztów jak dziś.
Od 25 lat w firmie tylko fordy, w większości mondeo i focusy i każdy, ale to każdy z rudą w progach i część krawędzie drzwi (tak po 5-7 latach). Mam wrażenie, że one rdzewiały już na reklamie ;)
-
Wyjątek potwierdza regułę.
U was tam bliżej morza, soli w powietrzu więcej fruwa ;)
Ja przed RAVką przerabiałem też kilka Fordów i tak np. Mondziak z 1999 owszem rdzewiał, ale już np. Focus z 2008, a później kolejne Fordy z 2012 i 2018 (nie wszystkimi ja jeździłem) ruda tak nie brała.
-
Pojedyncze punkty na wahaczach i innych elementach zawieszenia, na blachach podwozia, progach i podłużnicach nic się nie czerwieniło - oglądałem jakiś rok temu jak stał na podnośniku.
Pewnie te 7..8 lat do tyłu producenci jeszcze tak nie cięli kosztów jak dziś.
Od 25 lat w firmie tylko fordy, w większości mondeo i focusy i każdy, ale to każdy z rudą w progach i część krawędzie drzwi (tak po 5-7 latach). Mam wrażenie, że one rdzewiały już na reklamie ;)
Najbardziej to Focusy I brało, spody drzwi od wewnątrz, podobnie tylna klapa i wnęka na tablicę rejestracyjną, ale trzeba przysnać że Ford to wszystko poprawiał na gwarancji i to skutecznie. Natomiast z jakimiś odpryskami lub zarysowaniami na zewnątrz nic się nie robiło.