Hejka,
Ja mam zamiar wypróbować poradę z lizolem. Czyli rozpylę trochę tej substancji wokół (na około) auta, tam gdzie parkuję (a mam komfort bo jest to odosobnione miejsce na parkingu strzeżonym), żeby Kocurkowi oznajmić, że to jest „moje miejsce” i niech sobie znajdzie inny rewir. Później szybko na myjnie…pucu pucu….do sklepu zoologicznego po spreje ze specyfikami odstraszającymi zwierzaki….wypsikam komorę silnika ….. i …. no i zobaczymy.
Mam tylko nadzieję, że smród lizolu nie wniknie do środka auta….
Co do elektronicznych odstrzaszaczy to jakoś nie jestem przekonany. Znajomi odstraszali w ten sposób krety i gryzonie ….bezskutecznie

Rozumiem Twoje rozgoryczenie „Herkules” ale dobrze, że to tylko ślady (można umyć), a co byś powiedział na ślady po testach twardości lakieru lub po zabawie Kocurka z oponkami ….
Ja bym się osobiście troszkę zdenerwował….!!!
Pozdrawiam Toya.
edit:
Sory Herkules ale nie doczytałem, z tego co piszesz to już masz efekty testowania twardości lakieru sad to musisz być nieźle pod...denerwowany....
na przyszłość proszę używać opcji edytuj
kafara1