W czerwcu 2004 dołączylem do grona posiadaczy toyoty.
Po 6-ciu miesiącach poszukiwań udało mi się zakupić w Polsce Corollę E-10 z 93, z silnikiem 1.6 114KM w wersji liftback.
Auto było w dość dobrym stanie z przebiegiem 184000 km (czy napewno, nie wiadomo).
Na dzień dobry wymieniłem chłodnicę na nową(420 zł) po miesiącu padla poduszka skrzyni biegów (tylna-120 zł), po dwóch miesiącach spalił się doszczętnie alternator. Wymieniłem na regenerowany (450 zł-polecam). Przez pozostały okres do czerwca tego roku wymieniałem po kolei tuleje w zawieszeniu(prawie wszystkie).Od początku miałem problemy z łącznikami stabilizatorów(średnio padały na tych dziurawych drogach po 4-6 miesiącach)próbowałem różnych firm-niestety trwałość była podobna.
Teraz zostały wykonane przezemnie z tulei metalowo-gumowych amortyzatorów i od 1,5 misiąca są w fazie testów (jak narazie super).
W styczniu tego roku wymieniłem sprężyny z przodu na nowe (jedna się złamała).Nie polecam używek ze względu na nieznaczne różnice cenowe, poza tym nigdy nie wiadomo co się kupi.
W połowie czerwca tego roku znowu pojawiły się stuki w zawieszeniu. Po długich poszukiwaniach okazało się że to stukają tłoczyska w dwóch amorkach LP,PT i znowu wydatki (KEYABY-210złx4).
W środę auto nagle zgasło podczas jazdy (nigdy mi się to nie zdarzyło), padła cewka (100zł-nowa włoszczyzna).
Auto ma lakier metalizowany, niestety po zimie zaczął sie miejscami złuszczać.
Moja Corollka prowadzi się dość dobrze, tylko podczas bocznego wiatru ma tendencje do buszowania po drodze. Ogólnie auto mi się podoba i pomimo tych przeszkód nie mam zamiaru zmieniać na inny (za dóżo w niego zainwestowałem). Teraz zbieram kasę na wymianę pierścieni tłokowych i wmianę uszczelniaczy zaworowych, poniewarz bierze olej i to dość sporo (ponoć to przypadłość tych modeli).
Zapraszam wszystkich zainteresowanych do wymiany spostrzeżeń i doświadczeń w eksploatacji tych modeli.
Pozdrawiam DZIKI.

???