Autor Wątek: Gdzie ta niezawodność  (Przeczytany 7541 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

dziki

  • Gość
Gdzie ta niezawodność
« dnia: 09 Lipca 2006, 15:36:10 »
W czerwcu 2004 dołączylem do grona posiadaczy toyoty.
Po 6-ciu miesiącach poszukiwań udało mi się zakupić w Polsce Corollę E-10 z 93, z silnikiem 1.6 114KM w wersji liftback.
Auto było w dość dobrym stanie z przebiegiem 184000 km (czy napewno, nie wiadomo).
Na dzień dobry wymieniłem chłodnicę na nową(420 zł) po miesiącu padla poduszka skrzyni biegów (tylna-120 zł), po dwóch miesiącach spalił się doszczętnie alternator. Wymieniłem na regenerowany (450 zł-polecam). Przez pozostały okres do czerwca tego roku wymieniałem po kolei tuleje w zawieszeniu(prawie wszystkie).Od początku miałem problemy z łącznikami stabilizatorów(średnio padały na tych dziurawych drogach po 4-6 miesiącach)próbowałem różnych firm-niestety trwałość była podobna.
Teraz zostały wykonane przezemnie z tulei metalowo-gumowych amortyzatorów i od 1,5 misiąca są w fazie testów (jak narazie super).
W styczniu tego roku wymieniłem sprężyny z przodu na nowe (jedna się złamała).Nie polecam używek ze względu na nieznaczne różnice cenowe, poza tym nigdy nie wiadomo co się kupi.
W połowie czerwca tego roku znowu pojawiły się stuki w zawieszeniu. Po długich poszukiwaniach okazało się że to stukają tłoczyska w dwóch amorkach LP,PT i znowu wydatki (KEYABY-210złx4).
W środę auto nagle zgasło podczas jazdy (nigdy mi się to nie zdarzyło), padła  cewka (100zł-nowa włoszczyzna).
Auto ma lakier metalizowany, niestety po zimie zaczął sie miejscami złuszczać.
Moja Corollka prowadzi się dość dobrze, tylko podczas bocznego wiatru ma tendencje do buszowania po drodze. Ogólnie auto mi się podoba i pomimo tych przeszkód nie mam zamiaru zmieniać na inny (za dóżo w niego zainwestowałem). Teraz zbieram kasę na wymianę pierścieni tłokowych i wmianę uszczelniaczy zaworowych, poniewarz bierze olej i to dość sporo (ponoć to przypadłość tych modeli).
Zapraszam wszystkich zainteresowanych do wymiany spostrzeżeń i doświadczeń w eksploatacji tych modeli.
Pozdrawiam DZIKI. :o ???

Offline GLADIATOR

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 1537
  • Płeć: Mężczyzna
    • Corolla E-9
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #1 dnia: 09 Lipca 2006, 21:54:22 »
A czego oczekujesz od samochodu z 1993 Roku ????
Takie rzeczy chłopie to i w NOWYCH wymieniają.
Wejdz na moja strone i przeczytaj na samym dole co ja wymieniłem w mojej E-9 i ile mnie to kosztowało.
 www.corolla-e9.prv.pl
www.corolla.fora.pl
www.lybra.fora.pl
Lancia Lybra SW 1,9 JTD Power

dziki

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #2 dnia: 10 Lipca 2006, 15:53:41 »
Wcześniej jezdziłem RENAULT 11 z 88 1,7i/95KM, auto miało przebieg prawie 200 tyś km. Ja dojezdziłem do 325 tyś. km. Oprócz padających często tulei stabilizatora nic przykrego mnie nie spotkało. Autko odsprzedałem znajomemu i on jezdzi dalej.
Poradziłem się kilku osób  które jezdziły COROLLĄ E-10 i każdy stwierdził, że auto jest rewelacyjne. I tu się zgodzę, jeśli chodzi o przyczepność, prowadzenie i przyśpieszenie radzi sobie bardzo dobrze. Z kumpla BMW E 36/2.0/150KM idzie łeb w łeb.
Pozostałe rzeczy zaczynają mnie trochę przerażać. Ciekaw jestem co mnie jeszcze czeka?
 
« Ostatnia zmiana: 10 Lipca 2006, 16:08:09 wysłana przez ayrsen »

Offline bbartek22

  • Toyot Spamer
  • *****
  • Wiadomości: 3414
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Lipca 2006, 16:02:06 »
może trafiłeś na jakiś felerny egzemplarz

ayrsen

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #4 dnia: 10 Lipca 2006, 16:07:10 »
dziki - wierz mi, że jeśli trafisz egzeplarz, który był serwisowany i nie był pierwszym samochodem młodego rajdowca, to nic (za wyjątkiem elementów eksploatacyjnych) nie trzeba robić. Nic!
Wcześniej jezdziłem RENAULT 11 z 88 1,7i/95KM, auto miało przebieg prawie 200 tyś km. Ja dojezdziłem do 325 tyś. km.
Wczesniej miałem E9 1.3 12V z 1992 roku - auto miało przebieg 120 tyś. jak je kupiłem i 300 tyś jak je sprzedałem - teraz ma je mój kuzyn i jeździ dalej. Gdybym nie chciał, żeby była "miętówką" /czyli zrobiona tip-top ;)/ to przez 4 lata jazdy /czyli 45 tyś rocznie/ lałbym olej i benzynę. I wymienił szczotki w rozruszniku.

Madzia83

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #5 dnia: 10 Lipca 2006, 18:29:48 »
dziki - wierz mi, że jeśli trafisz egzeplarz, który był serwisowany i nie był pierwszym samochodem młodego rajdowca, to nic (za wyjątkiem elementów eksploatacyjnych) nie trzeba robić. Nic!

Potwierdzam :) Przed E9 jeździłam przez blisko 2 lata E8 z '85 roku i wymieniłam w niej linki ręcznego (zatarły się), zimmering, łożysko i akumulator :) Auto miało ponad 250 tyś. Ogólnie uważam,że wszystko zależy od poprzedniego właściciela/właścicieli bo niestety mało kto z nas ma okazję jeździć tak wiekowym autem od samego początku. No i wiadomo, że przed sprzedażą ludzie na rząsach stają byleby sprzedać auto. Cofnięty licznik czy dodatki uszczelniajace to norma. 

Pigletto

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #6 dnia: 10 Lipca 2006, 18:47:37 »
Pozostałe rzeczy zaczynają mnie trochę przerażać. Ciekaw jestem co mnie jeszcze czeka?
No to jeszcze sprzęgło. Mam ten sam rocznik, model, silnik i robiłem prawie wszytko to samo co Ty :)

Madzia83

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #7 dnia: 10 Lipca 2006, 20:39:08 »
W pierwszej chwili myślałam, że to tekst Pigletta  ;)

Pigletto

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #8 dnia: 10 Lipca 2006, 21:08:39 »
Ja w alternatorze wymieniałem tylko (?) regulator napięcia, ale spalić to się alternator nie spalił - może łożysko się zatarło u Dzikiego? Z zawieszeniem to nie zauważyłem żeby jakoś specjalnie często łączniki padały. Może dlatego że jeżdżę dużo ale raczej po trasach które na szczęście nie są bardzo dziurawe. Na wiatr niestety jest auto bardzo czułe...

tmx

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #9 dnia: 14 Lipca 2006, 11:16:47 »
No tak podatnosc na wiatr to najwieksza wada liftbacka - kiedys o tym pisałem - i wyglada na to ze ten typ tak ma - ale jeździłem ostatnio w UK wieloma samochodami i musze powiedzieć że nowe Toledo wcale nie byle lepsze - trzeba bylo uważac wyyprzedzając cieżarowke na autostradzie.
Dobry wiatr potrafił popychac nawet wieksze auta. W PL moze tez być problemem fakt ze do tego dochodzą kioleiny co poteguje błąkanie.
Ja już sie poddałem i nawet nie szukam czy da sie to w rolli zmienić - tak  jest i juz.

A co do awaryjości - to masz pecha albo auto ma z 200 tys wiecej kilosów niż licznik pokazuje.
Moja ma 280kkm (prawdziwe) i to co robiłem to tylko to sie normalnie zużywa - amory tarcze klocki, łączniki stabilizatora, wydech środkowy, świece, olej, kable WN i 2 gumy w tylnym zawieseniu po 50zł, pasek i rolke.Zapiekaly sie na początku zaciski przednich hamulców ale wymagały tylko przesmarowania. I to chyba tyle, a jak wspomnialem auto juz ma blisko do 300 kkm, i bylo kupione w PL i w PL używane.
Z książki serwisowej wynika że poprzedni właściele tez nie musieli wiele inwestować.

TMX

ayrsen

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #10 dnia: 14 Lipca 2006, 11:45:53 »
Ja już sie poddałem i nawet nie szukam czy da sie to w rolli zmienić - tak  jest i juz.
Tak na wesoło ;D - eee tam - załóż o dwa rozmiary większe koła i będzie znacznie lepiej... Tylko są efekty uboczne, o których duzo jest na forum...
Jest też najważniejszy efekt uboczny na twarzy Twojej kobiety, w postaci wielkiego uśmiechu i  :-* - choć moja żona ciągle uważa, że powinienem był kupić jeszcze większe... :o

Admin

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #11 dnia: 14 Lipca 2006, 14:49:19 »
Można założyć twarde i niskie zawieszenie. Corolla wtedy nie myszkuje i fajnie sie prowadzi. Efekty uboczne - przycieranie rurą i spodem na koleinach, efekt niesamowity - iskierki z tyłu samochodu :)

dziki

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #12 dnia: 07 Sierpnia 2006, 16:23:05 »


A co do awaryjości - to masz pecha albo auto ma z 200 tys wiecej kilosów niż licznik pokazuje.
TMX
Właśnie jestem w trakcie rozbierania silnika i po elementach nie widać prawie żadnego zużycia, uszkodzone są tylko uszczelniacze zaworowe. Natomiast środek auta nosi ślady jazdy miejskiej (zapadający się fotel, przetarcia obić,kierownicy, uszczelek). Ma także ślady przewożenia ładunków i pasażerów z tyłu. może kiedyś był taksówką. Przy zakupie samochodu człowiek jest tak szczęśliwy ,ze udało mu się dopaść wymażony model, że nie zwraca uwagi na takie rzeczy (miłość ślepa jest :)), a przecież można było sobie kogoś wynająć do oględzin auta.

dziki

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #13 dnia: 07 Sierpnia 2006, 16:28:31 »
Można założyć twarde i niskie zawieszenie. Corolla wtedy nie myszkuje i fajnie sie prowadzi. Efekty uboczne - przycieranie rurą i spodem na koleinach, efekt niesamowity - iskierki z tyłu samochodu :)

Przy naszej jakości dróg raczej to odpada.
Podczas tych upałów znalazłem tańszy sposób, wystarczy otworzyć wszystkie cztery szyby i auto na wietrze przestaje myszkować. Tylko co zrobić w zimie? ???

Admin

  • Gość
Odp: Gdzie ta niezawodność
« Odpowiedź #14 dnia: 07 Sierpnia 2006, 16:47:52 »
Można założyć twarde i niskie zawieszenie. Corolla wtedy nie myszkuje i fajnie sie prowadzi. Efekty uboczne - przycieranie rurą i spodem na koleinach, efekt niesamowity - iskierki z tyłu samochodu :)

Przy naszej jakości dróg raczej to odpada.
Powiem tak jak nie jezdzisz 500 km w trasie bez przerwy to daje sie to znieść a zabawa niesamowita. Fakt ze na naszych drogach trzeba uwazać ale ja mam zawieszenie standard i tez musze uwazać ;(


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl