Kupiłem Toykę rok temu. Na blacie było 205000km ale wiadomo nie ma co liczyć że tyle ma. Nie było żadnej kartki info o oleju, a właściciel twierdził, że miała półsyntetyk Shell. Podobnie jak teraz długo zastanawiałem się nad wyborem oleju półsyntetyk czy mineralny. Wybrałem półsyntetyk Mobila.
No i zachciało mi się zmienić razem z paskiem rozrządu uszczelniacze, bo silnik był spocony po stronie aparatu zapł. Po tej czynności auto zaczęło hałasować niczym Polonez po rozgrzaniu się. Zaprowadziłem więc do innego mechanika, żeby sprawdził czy zawory są wporzo. Sprawdził zawory i stwierdził, że auto ma ok. 400000km i musi tak klepać. Wlał mi wynalazek (coś w stylu motodoktorka) i to jeszcze od Diesla, co i tak nie pomogło.
W końcu zaprowadziłem auto do młodego mechanika, który stwierdził, że ten pierwszy źle złożył coś przy kołach rozrządu i na dodatek pękła sprężynka kasująca luz między kołami. Auto zaczęło pracować cicho tak jak w momencie kupna.
Jeżdżę nadal na tym wynalazku dodanym do oleju z tym że w międzyczasie dolałem już ponad litr półsyntetyku bo jak wiadomo kiedy się przyciśnie, to trochę oleju weźmie. Po ostatnim wypadzie do Wa-wy kiedy auto dostało na gierkówce trochę w tyłek, dopóki się nie rozgrzeje do 90C słychać taki metaliczny klekot w silniku.
Podałem wszystkie szczegóły i proszę o fachową poradę jaki olej i jakiej marki.
Zmienilem temat i dodalem do faq pozdrawiam miche