Wrażenia po wymianie chłodnicy:
Po jej zdjęciu okazało się, że była wysypana bardziej niż myślałem. Do 1/4 wysokości żeberek (a raczej harmonijek zwiększających skuteczność wymiany ciepła) nie było wcale - od strony wiatraków. Resztę wystarczyło lekko dotknąć aby się posypały. Aż dziw bierze, że chłodzenie nadal było wydajne i nic się nie grzało

Chłodnica nissensa świetnie pasuje, z montażem nie było problemów ale polecam zaopatrzyć się w cybanty. Po dojechaniu do domu musiałem wymienić jeden bo popuszczał. Reszty nie wymieniam bo trzymają, jednak na wszelki wypadek będę kontrolował ich stan. W końcu po tylu latach jak się je ruszyło to nie ma się co dziwić, że mogą nie trzymać jak kiedyś.
Stary cybant zsunąłem nico niżej i w jego miejsce wstawiłem nowy, tym razem skręcany (tzw. ślimakowy) a nie zaciskowy. Musze pomyśleć jak się tego starego pozbyć, nie chcę zdejmować przewodu bo będzie potok (to ten niższy wąż) ale też nie chcę za bardzo pieścić się z tym by nie uszkodzić węża. Na razie na wyjazd musi tak zostać. Wrócę do Polski to coś z tym zrobię.
Przy okazji przyglądałem się radiatorowi klimatyzacji. Wydaje mi się, że można go wymienić poprzez wcześniejsze wyjęcie chłodnicy wody, bez konieczności ściągania zderzaka. Mam rację czy czegoś nie zauważyłem i od dołu coś jeszcze trzyma wymiennik? Przerabiał ktoś już ten temat?
od tej pory na rozgrzanym silniku górny wąż idący do chłodnicy jest twardy (ciężko go ścisnąć). A przedtem mogłem go naciskać
i płyn wypychany był do zbiorniczka wyrównawczego.
Jak jest u Was ?
U mnie zawsze było i tak i tak. Tj. w pewnych warunkach wąż był twardy, w innych można było go ściskać. Dokładnie rzecz ujmując po załączeniu wiatraków (otwarciu termostatu) raczej o ugięcie węża było ciężko. Po wyłączeniu wiatraków wąż po pewnym czasie stawał się odrobinę bardziej miękki by potem znów spuchnąć. Itd.