Ty piszesz o lublinie, ja o bardziej cywilizowanych samochodach ;] Wiesz, w firmie mam mercedesa 100 MB który ma już dawno przekręcony licznik, katowany był niemiłosiernie (nawet jakiś pajac przez 4 miesiące uczył się redukować biegi w sposób, który rozwalił skrzynie... po prostu niezależnie od prędkości obrotowej redukował bieg nie dotykając nawet hamulca) i auto jeździ (bez remontu, nie licząc skrzyni i blacharki) do dziś. O czym to świadczy?
Jeśli auto nie pompuje oleju jeszcze przed odpaleniem silnika (a tak, bardzo fajny wynalazek), to takie odpalanie jest dla silnika bardzo niezdrowe. Co innego w jednostkach, które są zaprojektowane do dużych obciążeń (np rzeczony mercedes). Oczywiście nie jest tak, że taki sposób odpalania nie jest bardziej szkodliwy dla tych silników niż gdyby odpalić je bez gazu. Im po prostu takie traktowanie nie zaszkodzi tak mocno, jak zaszkodzić może przeciętnej jednostce wpakowanej do przeciętnego samochodu osobowego. Powiem więcej... W takich jednostkach jak znany mi silnik z Mercedesa 100 MB odpalanie na hol nie wiąże się z tak dużym ryzykiem jak w przeciętnym samochodzie osobowym... To są po prostu gigantyczne różnice konstrukcyjne.
Ja proponuję taki eksperyment: Odpalaj z gazem w podłodze autko codziennie lub, od razu po odpaleniu silnika, nie czekając na jego zagrzanie, kręć silnik ile się da (efekt podobny). Zrób pomiar kompresji przed eksperymentem i po powiedzmy roku takiego odpalania lub jeżdżenia. Zobaczymy jakie będziesz miał wyniki ;]
Gdy auto sobie stoi wystudzone (np. przez noc lub kilka godzin nieodpalania), gładź cylindra nie jest dobrze pokryta olejem, silnik musi mieć jak najbardziej miękki start jeśli nie chcemy by przedwcześnie się zużył. Dopiero po odpaleniu motoru olej w układzie zaczyna krążyć i wszystko smarować tak, jak się należy.