Mam dla Was nietypową zagadkę

Podczas niedawnych upałów zapaliła mi się kontrolka ABS. Myślałem że to po prostu wina tego że autko stało na słońcu i jak się ostudzi będzie git. Oczywiście tak nie jest.
Objawy:
Po uruchomieniu zapłonu zapala się lampka ABS. Słychać pojedyncze pyknięcie i odpyknięcie przekaźnika, ale pompa się nie uruchamia, za chwile ponowne pyknięcie i odpyknięcie, trochę dłuższe i nic. Lampka pozostaje zapalona ABS nie działa.
Myślę sobie - są kody, wypatrzymy - no i zonk. Kiedy zwieram styki do diagnozy ABS kontrolka zapala się normalnie, jest pierwsze pyknięcie przekaźnika, kontrolka świeci się cały czas. Za chwilę drugie pyknięcie i na czas kiedy drugie zwarcie przekaźnika trwa (około 1s) lampka gaśnie, po czym znowu się zapala i świeci sobie dalej.
I teraz zagadka - o co chodzi?

Odczytywałem kody głównego komputera i wszystko działa poprawnie, odłączyłem klemy aku, zresetował się główny komp, ale ABS dalej nie daje się zdiagnozować. Sprawdzałem bezpieczniki, są ok.
Autko to japońska wersja z 93r. wzięta z salonu przez Ojca, nigdy nie tłuczona, żadnych większych uszkodzeń, prawie 250k najechane.