Moja "niezawodna" Toyota jak zwykle na warsztacie - sonda lambda, czujnik kolektora ssącego, łożysko tylnych kół (coś szumi w czasie jazdy, nie wiem czy to to), wymiana płynu hamulcowego.
Ja coś chyba mam w sobie co negatywnie oddziałuje na auta którymi jeżdżę. Firmową Mazdą 6 nie udało mi się robić trasy Gdańsk - Szczecin. Auto za Goleniowem odpaliło wszystkie kontrolki na desce i zaczęło szarpać po czym samo zgasło. Po odpaleniu jechało 5km i powtórka z rozrywki.
Na sam koniec tygodnia przekonałem się że warto jednak wozić ze sobą gaz/żel pieprzowy, furiatów na drogach nie brakuje. Człowiek wystartował do mnie z łyżką do kół po tym jak prawie wjechał w mój bok na skrzyżowaniu

Po przyjeździe "niebieskich" Pan wydmuchał 0,7 promila.