Po czasie wszystko co występuje pomiędzy piastą/przylgnia felgi, tworzy warstwy syfu. Piach, ruda, utlenione aluminium, resztki smaru.
Taka procedura jest dla siebie tylko, jako mocno chcących zrobić coś na 100%. W wulkanizacji to ani przylgni nie oczyszczą nawet czymkolwiek, ani nie posmarują delikatnie. Normalnie co by tam nie było, to założą i z głowy. Dlatego mam kompresor i podnośnik bałwankowy, omijam sezonowe szarpaniny, ale zmian opon czy wyważenia nie ominę, z tym już tam bywam poza sezonami kiedy jest spokojnie.
Moje felgi raczej zawsze miały wielosezony, po zdjęciu pierwszy raz, było jeszcze widać fabryczną warstwę jakiegoś zabezpieczenia/smaru na piastach. Wiedziałem że tam jest mega syf, bo felgi non-stop na aucie, widziałem też stare resztki gąbek i kropki asfaltu. Dlatego robiłem foty, by zobaczyć różnicę.