nie sądziłem, że będę tyle jeździł.. ale przy tak niskim spalaniu ciągle gdzieś jakieś "wycieczki" XD
ale do meritum.. ostatnio opisywałem stan oleju po 5 tys. gdzie olej był praktycznie jak nowy, dałbym mu 8/10 pod względem klarowności i koloru w porównaniu do nowego.
Dzisiaj przy 7 tys. znowu sprawdzam bagnet i w sumie już się nie dziwię, olej w zasadzie dalej 8/10 jak poprzednio. Piękny miedziany odcień, klarowny przejrzysty, na palcach wgl. nie czuć szorstkości, bardzo gładki.
Ktoś zaraz napisze, że na bagnecie to zawsze będzie klarowny piękny itp. OK, ale przy zlewaniu oleju Toyoty (30 tys zrobione na TGMO 2x po 15 tys.) na bagnecie olej był czarny, mętny, nieklarowny i co najgorsze w dotyku taki nieprzyjemny, trochę nawet bym powiedział że można wyczuć delikatną szorstkość - co niejako udowadnia, że te oleje na bazie HC (baza mineralna) są po prostu brudzące po przepracowaniu, bo wiadomo, że te oleje HC tylko na początku są "super świetne", a potem robi się z nich badziew.
Olej zamierzam wymienić po 10 tys. no chyba, że przy właśnie dyszce olej dalej będzie czyściutki jak wyżej, to dobije do max 15 tys. km.
AMSOIL Signature 0w20 (olej na bazie PAO syntetycznej z domieszkami do 5% objętości na litr)
TAKŻE proszę Was... oszczędźcie sobie komentarzy.. że wlewanie PAO jest bez sensu... i tak sobie dzisiaj kminie.. że za kilkanaście lat jak będę sprzedawał to auto, to tym bardziej będę mógł dać wyższą cenę, bo będę świadomy, że silniczek jest utrzymany w nienagannym stanie. TAKŻE oleje PAO mają sens i koniec kropka.
różnice między olejami HC a PAO należałoby ograniczyć tylko do jednego stwierdzenia:
Nie ważne, że olej HC (baza mineralna) może mieć niesamowitą lepkość, niesamowite właściwości i inne super hiper wodotryski, ważne, że niestety te właściwości nie utrzymują się długo, w zasadzie już po tysiącu dwóch wszystkie wartości potrafią spaść o połowę, a dalej już tylko gorzej. Oleje PAO (baza syntetyczna) w zasadzie przez cały okres przepracowania utrzymują deklarowane wartości.