Dojeżdżam podstawową wersję I 1,4 z 2007.
To nie chodzi o jeden olej dożywotnio, tu nieliczni ufają, że taki olej przez lata jest identyczny i to jest naiwne. Bardziej wpływ na awaryjność ma "kuchnia" właściciela niż sam olej. Tu można wyodrębnić 3 grupy, zapobiegający/przezorni, stosujący prykazy, zapominalscy i przesadzający. Jeśli ktoś ryzykuje bardziej to olej nic nie da, jeśli ktoś zapobiega to normal olej wystarczy, a w filmie było jasno, stosowanie się do zaleceń nie jest w większości właściwe. A co do postępowania od początku z olejem, kontra awaryjność. Na to się składa wiele spraw, jak w przygotowaniu potrawy w kuchni. Nikt nie jest w stanie wam powiedzieć, tak ten dla ciebie najlepszy. Zasadniczo mimo nawet tego samego silnika, nie ma identycznego przypadku, bo warunki każdy ma inne. Dlatego nawet nie można do końca przełożyć tego, że u kogoś dany olej super to u innych też. Tylko choćby podstawowe badanie może to weryfikować. Odczucia na ucho, oko to tylko wrażenia, każdy ludek może mieć inną w tym intensywność.
Wnioski:
1. Żaden olej nie pomoże jak użytkownik przesadza.
2. Zalecenia producentów są obarczone przepisami, które powodują przekładanie na klienta zbytniego ryzyka. Czyli taka pseudo oszczędność dotycząca ASO w serwisach. A przecież poza można wymienić sam olej częściej i taniej. Jedni się nie znają, inni leją na auto, a reszta boi się wydać tyci, a kupiło nowe auto.
3. Jeśli się nie przesadza, stosuje profilaktykę i stosuje prewencję, to zwykły olej da radę i luks olej niepotrzebny.