To teraz ja opiszę wrażenia i doświadczenia z jazdy najnowszym wynalazkiem Michelina letnio-zimowym, czyli CrossClimate.

Od razu zaznaczam, że jeżdżę szybko (albo bardzo szybko), ale nie tylko na prostych - na zakrętach również.
Na CrossClimatach jeżdżę od sierpnia - jeździłem na upałach sierpniowych, bo takie były, w okresach przejściowych oraz jak dzisiaj: w śnieżycy i w terenie górskim.
Opony skrajnie ciche.
Trzymanie drogi i prowadzenie:
Upały - rewelacja!
Deszcz - rewelacja!
Mróz - lepiej niż zimowka, bo z jednej strony nie jest twarda jak letnia, a z drugiej - nie jest aż tak miękka jak typowa zimówka.
Śnieg - uciąg i hamowanie rewelacja..., dopóki nie trzeba mocno i ostro skręcać. Bo jak taka potrzeba zaistnieje, to... trochę skręca w żołądku.

To wynika i widać z budowy bieżnika: barki mają mniej bieżnika i jest on płytszy.
Generalnie jak dla mnie - a nie wyciągnąłem w tym roku zimowek i mieszkam w terenie górzystym - na polską pogodę, gdzie zima jest rzadko i na krótko: rewelacja!

...choć zgadzam się, że jakby tak ostra zima (śnieg duży, bo mrozu to nie dotyczy!) potrzymała dłużej i bardzo śnieżnie, to pokornie założyłbym klasyczne zimówki.
Trochę dziwna opona, bo ma cechy zupełnie inne niż każda inna - a mam porównanie z wysokiej klasy całorocznymi GoodYeara, również nowymi - ale to nie jest opona całoroczna typowa jak inne całoroczne, które są ni mniej ni więcej oponami zimowymi ze wzmocnionymi barkami do jazdy latem. I latem na nich buja jak na żaglowcu. Tutaj tego nie ma.
Największą wadą póki co jest skręcanie szybkie i dynamiczne w głębokim śniegu. Tego nie ma.
Poza tym - same zalety!
