miałem parę samochodów prywatnie oraz tysiące służbowych (zarządzanie flotą, więc nie każdym jeździłem, ale każda usterka przeze mnie musiała przejść)) - oczywiście tam, gdzie była klima, takich problemów nie było. Oczywiście na bocznych tylnych jakaś tam para się zbierała od oddechów pasażerów, ale mi chodzi o parowanie przedniej szyby i przednich bocznych po odpaleniu auta, kiedy na zewnątrz jest minusowa temperatura.
Wiem że sprężarka nie działa poniżej chyba 3 czy 4 st Celsjusza, ale to jest standard chyba we wszystkich markach - i tam tak nie paruje, w innych toyotach też zazwyczaj nie, ale w mojej Toyocie takie jaja się dzieją, że wchodząc do samochodu podczas mrozu - sprawdzam od wewnątrz - szyba sucha, bez warstwy szronu (szron na zewnętrznej części szyb), odpalam auto, klima włączona (chociaż bez potrzeby - ale żeby nie było...), obieg otwarty, nawiew na maxa na szybę przednią, temp ustawiona na 19 stopni (i tak taka nie wieje na początku, ale piszę jakby ktoś pytał - próbowałem także z najniższą "LO" ale ten sam skutek). Odskrobuję na zewnątrz, wsiadam a tam zamarznięta warstwa szronu na przedniej szybie w środku.. czyli powietrze lecące na szybę jest wilgotne i bardzo zimne, bo w połączeniu z temperaturą wewnątrz kabiny, od razu się skrapla na szybie i zamarza.
Próbowałem także najpierw odskrobać, później odpalić, ale było tylko gorzej, bo wsiadam, odpalam, ruszam i nagle nic nie widzę - przecieram szmatką - okazuje się że szron się momentalnie zrobił..
Robiłem także takie testy, że przed zgaszeniem silnika, wyłączałem klimę, aby wilgotne powietrze "uciekło", po wyjściu z auta przez parę minut (czasem nawet parenaście) szyby lub drzwi otwarte. Następnie rano wsiadam, odpalam, klima off, odskrobanie, ruszenie, klima on - bo inaczej zaraz i tak zaparuje wszystko od mojego oddechu i efekt był ten sam - paruje momentalnie.