Jadę sobie dzisiaj spokojnie od mojej a tu nagle dym w kabinie - taki gęsty czarny... już chciałem po gaśnicę sięgać ale na szczęście wystarczyło wypiąć tylko zasilanie wtyczki.
Myślałem, że coś popieprzyłem z tą centralką od zamka ale w końcu wyszło szydło z worka - ładowarka do GPS-a. Jakiś czas temu uszkodziła mi się oryginalna ładowarka od larka i musiałem kupić podróbkę - chyba HAMA. Okazało się, że doszło do zwarcia na biegunach samej ładowarki i cały kabel idący od skrzynki bezpieczników się zaczął jarać... masakra jakaś.
Nie wiem po jaką cholerę wsadza się tam bezpiecznik skoro takie cyrki mogą wyjść... Chyba, że po prostu był za mocny włożony - problem w tym, że nic tam nigdy nie grzebałem. Dodam jeszcze, że spalił mi się bezpiecznik kostkowy 30A
Już mam wszystko ogarnięte, ale i tak pół biedy, że auta nie rozbiłem.