Co do rabatów to polecam posłuchać Waldka Florkowskiego który pracował na wysokich stanowiskach w salonach i tłumaczył że to nie żaden rabat jak głupi polak myśli tylko sztucznie podbita cena. Skoro mleko kosztuje nas 3,70 sprzedawajmy je za 5 zł a w ramach rabatu sprzedajmy debilowi kowalskoemu je za 4 zł. I Kowalski mega zadowolony bo dostał rabat za który przepłacił. Oczywiście o tym nie wie ale jest szczęśliwy bo słowo rabat jest najważniejsze. Jak promocje na święta grudniowe w sklepie. Przed promocja czasami kosztują więcej aniżeli po promocji ale głupi chytry polak musi urwać i kupić bo kolorowa naklejka, bo promocja, bo rabat przecież napisane.
To czy cena jest początkowo zawyżona i wszyscy dostają rabat czy nie mało mnie obchodzi. Interesuje mnie cena końcowa czyli w przypadku nabycia auta tzw. on the road.
Kolejnego Aurisa już raczej nie kupię, więc nasuwa się pytanie co po nim.
I tu wchodzą w grę wszelkie modele które spełniają wymagania funkcjonalne i oczywiście mające mieścić się w budżecie. Niezawodnym warunkiem wstępnej eliminacji jest bagażnik - minimum 500 litrów, koniecznie z roletą i rozwijaną siatką separującą, tak aby można było wygodnie psy wozić na wycieczki.
Dalej jest kwestia funkcjonalności, osiągów, komfortu prowadzenia i jazdy, możliwości konfiguracji z zestawem preferowanych opcji wyposażenia. Na placu boju zostają - ma nadzieję - 2-3 modele, każdy z konkretną ceną i wtedy panom sprzedawcom zadaje się pytania patrząc głęboko w oczy, jak jest cena do zapłacenia.
Wracając do kwestii Corolla TS Hybrid czy Golf Variant eTSI - Corolla ma przewagę w kwestii niezawodności i spalania. Golf jest przestronniejszy, ma większy bagażnik, nowocześniejszy infotainment i jest bardziej elastyczny konfiguracyjnie.
Tak "na oko" jeżeli cena on the road za Golfa eTSI okaże się 10 tys zł niższa, to zaczyna być konkurencyjny. Jak dla mnie oczywiście, bo każdy ma swoje własne wagi.