Prius jest mistrzem ekonomii nie do przeskoczenia. W końcu to 100-procentowa hybryda, czyli projektowana z poziomu prawie pustej deski kreślarskiej, z myślą o takim napędzie, wszystko mu podporządkowując. Yaris HSD jest tylko samochodem analogowym z hybrydowym napędem.
Zazdroszczę możliwości żeglowania z prędkością szosową i wyłączonym ICE. :D Ale zwrotności i poręczności Yarisa (2012-2014) nie da się przecenić.
Dla Yariski HSD granicą-ścianą (moim zdaniem) są 3 l/100 km przy jeździe na co dzień.
Owszem, można zejść do 2,6-2,8 l/100 km, ale tylko na niektórych lokalnych szosach - po gładkim asfalcie, w pagórkowatym terenie, tam gdzie jedzie się 50-70 km/h nie wadząc innym normalnie jeżdzącym, bo domy, zakręty, skrzyżowania. To jest optymalne środowisko dla hybrydy. Przedmieścia i opłotki. :D Autorzy testów uparcie piszący "Yaris HSD nadaje się TYLKO do miasta" są w błędzie.
Ale za chwilę trzeba wyjechać na przelotową trasę i nie tamować ruchu, więc bibijne wyniki można utrzymać najwyżej przez kilkanaście kilometrów.
Włączona klimatyzacja - w moim cyklu eksploatacji - dodaje najwyżej 0,2 l/100 km. Ustawiam najwyżej 4-5 stopni różnicy między kabiną a otoczeniem.
Jakby nie było to system energooszczędny, z niewielką objętością czynnika i kompresorem, który nie pracuje stale tylko cyklicznie, jak w lodówce.
Temperatury poranne spadły ledwie o 10'C, a Yaris potrzebuje już 0,3 l/100 km więcej. Mimo że okres pracy klimatyzacji zmalał z 80 do 10-15 % przebiegu (teraz włączam ją "dla sportu", żeby się rozruszała, lub żeby usunąć wilgoć z kabiny).
I klima, i ogrzewanie mają mniejszy wpływ na spalanie przy jeździe szosowej i dużo większy przy jeździe z rzadko włączającym się ICE.
Zdradzisz gdzie ten inny kąt internetu? 
http://www.autowcentrum.pl/samochod/1999841496/