Ojej, ojej - Verso w benzynie jedzie, o ile ciągniesz na 6000-6500 obr.
Wiem, że w porównaniu z 200 KM albo innym autem z tym samym silnikiem jest gorzej, ale jak ktoś twierdzi, że "nie jedzie" i że "tragedia" czy coś w tym stylu, to prostuję, że tak nie jest. Tylko trzeba kręcić, NIE BAĆ SIĘ kręcić silnika.
Ropniak ciągnie od samego dołu, ale to głównie... WRAŻENIE, tak jak WRAŻENIEM jest, że benzyna z CVT "nie jedzie, a tylko wyje".
WRAŻENIE powtarzam, bo tak jak w CVT nie ma szarpnięć, a statystyczny kierowca nie mierzy przyśpieszenia, tylko go "czuje", czuje szarpnięcia, których... nie ma po prostu. A w klekotku - tfu! dieslu - szarpie już na starcie, bo potężny moment to to ma. I co z tego - pytam - że "ma moment potężny"? No... gieeee... duże.

Czemu?
Ano temu, że poza dieslem 2,2, który już nie jest montowany do nowych Verso, to zarówno 270 Nm 1,6 jak i 310 Nm 2,0 diesli NIC NAM NIE DAJE w kwestii przyśpieszenia. Ot, szarpie, czuć moment skokowo, od razu, szarpie (nie jak we wrednej CVT, co nie?

), "ojea... Powera mamy" i takie tam... gadki. I co? I znowu gieee....

Bo te "marne" 180 Nm benzyny 1,8 daje lepsze przyśpieszenie niż obydwa ww. diesle. Bo
tutaj liczy się moc.

To tak dla ona... entuzjastów, dla których "najważniejszy na świecie jest moment".
A 1,8 w tym czasie "moment" i go nie ma. Pojechał. Zostawił klekotki w tyle.
Teraz można wieszać po mnie psy i inne zwierzęta.
