Witam, felicjator ma rację - jedynym sensownym wyjściem dla osób o wrażliwych uszach to ogołocenie samochodu (tam gdzie jest to tylko możliwe) do przysłowiowej "gołej blachy" i wyklejanka. Robota jest żmudna i nie tania, ale efekty rekompensują poniesiony trud. Osobiście od lat wygłuszam swoje samochody matami Dynamate Extreme (polecam). W poprzednim samochodzie (Avensis Verso) wykleiłem całą podłogę, ścianki boczne bagażnika i drzwi. Efektem było obniżenie poziomu hałasu we wnętrzu oraz bardzo radykalna poprawa dźwięku głośników, juz na standardowym radiu grały wyraźnie lepiej (bas). Obecnie jeżdżę Lexusem GS 300 i wbrew pozorom jest to dosyć głośny (jak na moje oczekiwania) samochód, więc... Oczywiście, maty i do dzieła. Standardowo zacząłem od drzwi oraz komory bagażnika i tutaj zaskoczenie, o ile w Avensisie poprawa odsłuchu była kolosalna to Mark Levinson w GS widocznie już wcześniej odrobił lekcje (albo moje ucho już nie to) - w każdym razie, szału nie było. Odkryciem sezonu okazało się wyklejenie dachu i słupków... tak, szumy opływu przy większej prędkości oczywiście są, tyle że akceptowalny próg uciążliwości przesunął się o 20-30 km/h (tzn. o ile przed wyklejaniem dachu jechało się naprawdę cicho powiedzmy do 120 km/h, to obecnie przy 140~150 km/h można do siebie szeptać a "dominującym" w kabinie dźwiękiem jest szum opon). Generalnie - warto nie bać się spróbować.