Czas najwyższy napisać jak zakończyła się przygoda z podświetleniem tylnego znaczka. Ale to może od początku.
Podświetlenie tylnego znaczka składa się z przeźroczystej podkładki która jest minimalna większa niż sam znaczek Toyoty. W miejscach gdzie będzie przyklejony oryginalny znaczek jest dwustronna taśma (która wygląda na taśmę bardzo dobrej jakości) która od zewnątrz będzie trzymać znaczek a od drugiej będzie przylegać do karoserii. Gdy już sprawdziłem, że podświetlenie jest odpowiednich rozmiarów, wziąłem się do roboty. Zacząłem od demontażu oryginalnego znaczka. 7 lat robiło swoje i musiałem delikatnie nożykiem przecinać taśmę uważając na dwa bolce którymi znaczek był usadowiony w odpowiednim dla niego miejscu. Część tej starej, brudnej taśmy została na karoserii zaś pozostała część na znaczku. Przyznam, że spędziłem trochę czasu aby doprowadzić karoserię wraz ze znaczkiem do stanu używalności tak abym mógł przyklejać na czystą powierzchnię.




Na ostatnim zdjęciu jest porównanie podkładki ze znaczkiem. Tutaj pojawił się pierwszy "problem". Oryginalny znaczek ma dwa bolce dzięki którym osadzony jest w dobrym miejscu dlatego musiałem wywiercić dziury w podkładce tak aby wszystko się dopasowało. Wywierciłem odpowiedniej średnicy dziury tak aby tylko bolce przechodziły i wszystko do siebie pasowało idealnie. Jak już mogłem na sucho (bez klejenia) przymierzyć znaczek okazało się, że jeszcze będę musiał kombinować jak poprowadził kabel do jednej z dziurek na bolce w karoserii. Niestety podkładka miała wyprowadzony kabelek w innym miejscu więc trzeba było kombinować ale naciąłem taśmę dwustronną (ona ma tak około +1mm grubości) w odpowiednim miejscu i kabelek był już schowany.


W tym momencie oryginalny znaczek był już przyklejony do podkładki więc pozostał tylko montaż do karoserii. Tutaj pojawił się kolejny problem. Gdy puściłem kabelek od zasilania do wybranej przeze mnie dziurki (wybrałem prawą patrząc na zdjęcia) to okazało się, że 3-5 cm pod karoserią jest blacha w której nie ma dziury i mój kabelek gdzieś ginął. Rozwiązanie proste. To samo wiertło co do dziur w podkładce i dziura w blasze zrobiona, kabelek przechodzi dalej i mam go już w klapie bagażnika.


Gdy już kabelek był w odpowiednim miejscu znów przymierzyłem cały zestaw i okazało się, że oryginalne dziury w karoserii są wielkości bolców na oryginalny znaczek. W tym momencie potrzebowałem prawej dziury wielkości bolca (końcówka bolca od znaczka wystawała około 2-3mm gdy już znaczek był przyklejony do podkładki) + miejsca na kabelek który miał przejść przez tą dziurkę. Dlatego (niestety) musiałem prawą dziurkę powiększyć. Nie dużo ale jednak trzeba było. Koniec końców, wszystko do siebie pasowało i mogłem już przyklejać mój zestaw w odpowiednie miejsce (ledwo wystające bolce pomogły przykleić znaczek w oryginalnym miejscu).


Powyżej zdjęcie ile podkładka dodaje grubości. Dopiero z bliska widać, że coś pod znaczkiem jest.
Efekt końcowy wygląda tak:



Porównując światło znaczka do podświetlenie tablicy to dla mnie jest prawie takie same. W tablicy mam 2x LED więc światło jest białe. Zdjęcia z komórki mogą nie oddawać idealnie barw ale jestem pewny, że w żadnym momencie podświetlenie nie wpada w żaden niebieski kolor.
Podsumowując całą operację - prosta sprawa, nawet bardzo prosta. Najwięcej czasu zajęło mi czyszczenie elementów i spasowanie wszystkiego razem tak aby nie było żadnych niespodzianek już po przyklejeniu zestawu do karoserii.
Teraz pozostaje decyzja do jakiego źródła podłączyć to podświetlenie. Czy do świateł dziennych czy np. do podświetlenia podsufitówki tak aby znaczek podświetlał się tylko na postojach, przy otwieraniu drzwi czy otwieraniu samochodu z kluczyka. To już szczegół. Najważniejsze, że całość wygląda świetnie i wszystko działa. Mam nadzieję, że może komuś chociaż część mojego opisu pomoże. Nie koniecznie w montażu podświetlenia
