W poniedziałek wracam do gumiarza.
Byłem. Okazało się, że dwa nowe czujniki miały identyczny ID - czeski błąd. Nie zdążyłem "utwardzić" ustawień w czujnikach, więc bez problemu dało się przeprogramować błędny czujnik. Podczas testu drogowego lampka nieregularnie gasła i zapalała się (co kilkadziesiąt sekund, kilka minut). Przypomniałem sobie, że "na pace" mam klony czujników. Wywaliłem je i ... od tej chwili lampka zachowuje się prawidłowo!
Wnioski:
1. Lampka czujników ciśnienia, w przypadku utraty ciśnienia zapala się od razu. Jednak, jeżeli czujnik się uszkodzi lub znajdzie się nie na swoim miejscu, to układ TPMS reaguje z opóźnieniem ok. 10 minut jazdy. Jeśli po wymianie opon/czujników u gumiarza lampka się nie świeci, to jeszcze nie znaczy, że wszystko jest w porządku.
2. Trzeba się przyzwyczaić, że w garażu lampka ciśnienia opon głupieje (układ TPMS "widzi" klony i w sposób przypadkowy czyta to jeden czujnik, to drugi, a ciśnienia zapewne nieco się różnią). Mało tego, na zewnątrz garażu jest to samo. Wystarczy jakieś 5 m od klona. O wożeniu klonów w samochodzie nie wspomnę.
3. Czujniki klonowane są OK. Jednak teraz tak sobie myślę, że problem mogłem rozwiązać dużo lepiej. Zamiast czujników za 840 zł, lepiej było kupić odpowiedni interfejs za jakieś 1000 zł i wklepywać sobie ID samemu do komputera po wymianie kół. Było by dużo dodatkowej radości. Myślę, że np. taki interfejs dałby radę:
http://www.motodiagnostyka.com/product_info.php?products_id=1364. Temat jest na tyle nowy, że trudno znaleźć w G przydatne informacje, pośród mechaników/gumiarzy podobnie.
PS. Sprawdzałem, czy ELM-327 odczyta cokolwiek (błędy) w zakresie TPMS. Niestety, lipa.