Niecałe pół roku temu kupiłem Priusa w Holandii od prywatnego użytkownika z ogłoszenia na autoscout.nl w zasadzie bez znajomości języka. Po prostu napisałem e-mail korzystając z translatora, potem w ten sam sposób przez whatsapp umówiliśmy się na oględziny. Przyjechałem, jazda próbna, auto do końca serwisowane, test baterii, na wszystko papiery - negocjacja ceny i kupiłem. Prius II 2006 r., 256.000 km, wersja dobrze wyposażona - dałem 3.800 euro. Zrobiłem już 20.000 km i chodzi jak ta lala, silnik suchy jak pieprz, nie bierze oleju. Jedyny problem, jaki miałem, to wypadanie zapłonów, winny okazał się wtryskiwacz (wymieniony za 10 zł. na Allegro). Wymieniłem płyny, filtry i profilaktycznie byłem z klimą w serwisie. W zawieszeniu nic nie stuka i nic nie trzeba wymieniać, dla pewności sprawdziłem też geometrię. Spalanie od 4 do 5 litrów, jazda po Holandii plus raz w miesiącu do Polski. Z powodu długich tras przymierzam się do montażu instalacji gazowej.
Naprawdę można dobrze kupić w Holandii bez znajomości języka, choć ze znajomością na pewno łatwiej...