Czołem,
Od paru tygodniu bujałem się z zakupem P3, obejrzałem ich kilka...
Jeśli ktoś szuka to przestrzegam przed:
1. Komis pod Stargardem, wystawiony rok 2010, faktycznie produkcja 2009. Opisują, że są dokumenty, ale nic mi nie pokazali na miejscu. Stan niczego sobie, ale rdza od spodu już go ciągnie, widać ją na podłużnicach nawet. Linka nie podepnę bo akurat z allegro zniknął, może ktoś go kupił. Chcieli za niego 37700
2.
https://www.olx.pl/oferta/toyota-prius-bogate-wyposazenie-navi-bezwypadkowy-rejestracja-2007-CID5-IDwRvi5.htmlTo jeszcze P2 w całkiem ładnym stanie, pejchałem go zobaczyć jako pierwszego i bardziej sprawdzić czy ja się mieszczę w takich autach... spore moje gabaryty w nie każdym aucie za kierownicą pozwalają się zmieścić. Nie pasowały mi w nim papiery, informacja z karteczki o oleju też była podejrzana, zalewali mu niby 10w40, to chyba nie koniecznie właściwy olej do takiego silnika. Sam silnik ok, przejażdżka ok. Czuć było lekkie szarpnięcia jak ICE się dołączał. Spodu nie oglądałem, sprzedawca się zarzekał, że można na podnośnik i ani gramika rdzy nie będzie.
3.
https://www.otomoto.pl/oferta/toyota-prius-led-kamera-cofania-zamiana-lift-ID6B7Nmv.html?utm_source=refferals&utm_medium=traffic_exchange&utm_campaign=olx#xtor=SEC-8Ten egzemplarz odbudowany po częściowym spaleniu, może i jakimś dzwonie. Widać ordynarne zacieki lakieru, krzywo spasowane elementy nadwozia, pod maską coś lekko cykało/terkotało od strony inwertera, na przejażdżce ściągało go delikatnie na prawo nawet na niskich prędkościach koło 70kmh. To żenada wołać ponad 40tysi za tak tandetnie naprawiony samochód.
W drodzie powrotnej z oględzin numeru 3 zadzwoniłem pod Piłę i tam był słabiej wyposażony Priusik, bez skór, bez kamery... Ale za to nienaganny stan. Jeżeli malowany to ładnie, wszystkie elemnty spasowane ładnie, spod samochoduy bez grama rdzy. Rocznik 2011, grudzień, 170tysi przejechane. Właściciel chyba koło roku w Polsce jeździł, starał się serwisować w ASO (testy hybrydy, baterii, zmiany oleju...) Hiszpańskie fakturki z niedawnej zmiany baterii, czyszczenia EGR... Cóż, zakupiłem Toyke

Niestety radość długo nie trwała. Już następnego dnia zaczęły się problemy. Klekotanie i rzucanie silnikiem na zimnym. Masakra, z upływem dni nasiliło się i robił tak nawet na ciepłym. Kilka podejść do diagnozy i wreszcie wyrok, uszkdzona uszczelka po głowicą. Kontakt ze Sprzedwcą na szczęście zadziałał tutaj bardzo pozytywnie i autko trafiło na ASO Toyoty na usunięcie usterki. Podejście Sprzedawcy wzorowe. Ale okazało się na serwisie, ku mojemu zdziwieniu dlaczego teraz, wszak bywało to autko już w tym ASO, że przebieg niekoniecznie odpowiada dokumentom i fakturom. Faktury z 2017 roku na naprawy są z przebiegiem 160tysi, a wpisy w hiszpańskim ASO z tego okresu są na 270tysi...
No i tutaj przechodzę do finału wywodu i proszę o poradę. Czy pozostawić sobie to autko po naprawie w ASO, czy może ponegocjować zmniejszenie ceny, wszak 170 tysi a 270 tysi to spora różnica. Niby ponoć przy P3 nie trzeba się takiego przebiegu obawiać, ale to jednak okolice 300 tysi i pełnmo obaw o jakieś zbliżające się szybko koszty typu pompy wody, abs, klocki łożyska czy może jeszcze zupełnie coś innego...
Teoretycznie potwierdzony przebieg 300tysięcy to nic strasznego, a całe autko jest w nienagannym stanie.
Czy może doradzalibyście drodzy forumowicze zwrot autka?
Bardzo proszę o porady