Witam.
Do grudnia ub.roku jeździłem Camry w automacie 2.2 z 1992r. - paliła w mieście ok 15l lpg, na trasie ok. 13l (benzyna -miasto ok11, trasa 9,5). Niestety po awarii rozrządu musiałem moją lubą oddać w obce ręce (dosłownie-pojechała do Kazachstanu). Autko oczywiście miód - przejechałem Nią 250 tyś (w sumie przejechała pow 400).
Chwilę pojeździłem jakimś badziewiem (okrągłe logo na masce, napis Fiut czy coś takiego

). Intensywnie szukałem jakiegoś dobrego tdi (mazda 6, audi 6). Niespodziewanie przed 3 tygodniami spotkałem na swojej drodze życia Camry z 2005r. oczywiście tak jak poprzednia ameryka z silnikiem 2.4. No i niecny plan taniego jeżdżenia traktorkiem padł w momencie.
Jestem mile zaskoczony - jeżdżę na etylince - miasto 10, trasa 7,5. Chyba do gazu nie wrócę.
Pozdrawiam
P.S Mam dość ciężką nogę i lubię sobie na drodze poswawolić (oczyiście jak są ku temu warunki) - na trasie 140-150 , autostrada ciut więcej.