Witam wszystkich i w wątku o klimatyzacji chciałbym poruszyć problem, który zaobserwowałem podczas mojego pobytu w Chorwacji.
Podczas powrotu autostradą (Carina 2.0TD), która biegnie wzdłuż gór poruszamy się pod górę i z góry. Jadąc ok. godz. 10:00 na zewnątrz temp była
w okolicach 35-38 w cieniu, w aucie działa klima więc jest miło i przyjemnie. Nagle w okolicach Zadaru dość duża góra i nagle w aucie
robi się duszno, jadę na 3 biegu pod górę, bo trochę korki, temp. silnika 90 st. i ani drgnie. Okazuje się, że niby wszystko ok, ale klima
nagle przestała działać mimo, że kontrolka świeci. Jako że byłem na autostradzie nie zatrzymywałem się, wyłączyłem klimę i jak dojechałem
na szczyt góry ponownie ją załączyłem i wszystko wróciło do normy, znów pięknie zaczęła chłodzić.
Pytanie moje do Was, czy to jest normalne, czy coś zaczyna niedomagać. Sytuacja taka powtórzyła się jeszcze kilka razy w drodze do kraju.
Dodam jeszcze, że podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu (też w Chorwacji), ale wtedy jakoś to zignorowałem.
Po Polsce jeżdżę i nigdy nie miałem podobnej sytuacji, dlatego nie wiem czy to jest związane z dość dużym obciążeniem dla silnika (4 osoby
+ dość sporo bagażu) i ew. bardzo wysoką temp. na zewnątrz i jakaś elektronika odłącza klimę (sama ponownie nie chciała się załączyć, bez ponownego wyłączenia i włączenia).
Będą wdzięczny za wszelkie sugestie.