Dla wszystkich, którzy chcą zmieniać samodzielnie olej w swoim Priusie, a nie są mechanikami, nie mają kanału i (tak jak ja) nie wiedzą, czy sobie poradzą:
1. Zamiast kanału wystarczą podjazdy. Ja kupiłem Katsu ale są też rampy Rhino. Jedne i drugie mają profil dostosowany do geometrii Priusa - wystarczająca wysokość i optymalny kąt najazdu. Wjazd w trybie EV jest dziecinnie prosty. W pierwszej fazie należy uważać, żeby przyszczypana kołem rampa się nie przekręciła. (Lewą rampę widać, po wychyleniu się z okna.) Jak robimy to sami, można najechać pierwsze 15 cm, wyjść z auta i zobaczyć, czy prawe koło też idzie dobrze. Potem asystent ruszania pod górę i auto bez problemu wspina się dalej.
2. Największym wyzwaniem może być odkręcenie filtra oleju. Jest to znany problem, dlatego lepiej jest przed spuszczeniem oleju z silnika, najpierw sprawdzić, czy damy radę obrócić filtr o pół obrotu. Jak nie, to można się wtedy wycofać. Ja nie dałem rady. Chiński klucz stękał, łuszczył się i nic. Pomogło delikatne stukanie młotkiem w gruby plastikowy nadlew osłony filtra (stukanie za pośrednictwem pręta w kierunku odkręcania). Filtr drgnął i potem poszło już bez problemu, ale stres na początku był. Przed odkręceniem filtra można wypchnąć metalowe zabezpieczenie, naciskając śrubokrętem z tyłu. Gdy tego się nie zrobi może ono utrudnić odkręcanie (od tego w sumie jest).
W internecie krąży spiskowa teoria, że dealerzy specjalnie dokręcają mocno filtr, żeby do nich wracać na wymianę.
Dlaczego warto babrać się samemu? Po pierwsze, wiemy co lejemy, po drugie możemy się przyglądnąć autu od spodu. Ja wypatrzyłem spocenie się silnika poniżej pokrywy łańcucha rozrządu i będę to dalej obserwował. Lepiej zobaczyć to samemu, niż dostać smutny telefon od dealera. Wymiana tej uszczelki w Stanach kosztuje ponoć nawet 2000 - $4000.